Artur Bazak Artur Bazak
179
BLOG

Czy Robert Krasowski opublikuje recenzję "Doliny nicości"?

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 33

Jakiś czas temu na antenie TVP Kultura odbyła się dyskusja wokół najnowszej książki Bronisława Wildsteina.

Goścmi byli Krzysztof Kłopotowski, który napisał krytyczną recenzję książki W"Rzeczpospolitej". Jej zasadnicza teza brzmiała: "Powieść Bronisława Wildsteina może mieć podobny skutek jak jego lista. Ale pisarz, w przeciwieństwie do publicysty, nie wypełnił planu arcydzieła." Kłopotowski był głosem tych, którzy odmawiają książce Wildsteina miana arcydzieła ( nie mylić z podważaniem wartości literackiej w ogóle), którym ze względu na podjęty temat być powinna. Kłopotowski wskazał jednak na bardzo ciekawy trop dotyczący liczby psalmów i wierszy Daniela Struny, który nie został podjęty przez żadnego innego krytyka literackiego oraz Seweryna Blumsztajna.

Drugim gościem był Tomasz Żukowski, socjolog UW, który naniósł na książkę Wildsteina siatkę socjologicznych pojęć, przedstawiając w ciekawy sposób, jak ukłądają się relacje społeczne między bohaterami "Doliny nicości" i... ile w niej jest metafizyki.

Najbardziej zaskakującą opinię wypowiedziała Magdalena Miecznicka z "Dziennika". Spodziewałem się od niej ostrych słów, miażdżących dzieło "publicysty z a mbicjami pisarskimi". Miecznicka uznała jednak "Dolinę nicości" za świetną, wciągającą książkę. - Nie mogłam się od niej oderwać. Miałam jakieś zlecone sprawy dla "Dziennika". Ale ta książka mnie porwała - wyznała. Krytyczka "Dziennika" nie oburzała się kobietami, które zdaniem Jacka Dukaja zostały przedstawione w "Dolinie nicości" jak "z Psów Pasikowskiego". Wprost przeciwnie. Uznała, że to obraz odzwierciedlający  w dużym stopniu rzeczywistość. Najbardziej podobało jej się, jak Wildstein "dowala lewakom", których bełkotu - jak twierdzi Miecznicka - nie jest w stanie słuchać dłużej niż 15 minut.

Po nagraniu zapytalem, czy napisze recenzję w "Dzienniku". Odpowiedziała, że ma taki zamiar. To było dwa tygodnie temu. Jestem bardzo ciekawy, czy Robert Amway Krasowski puści tę receznję w swojej gazecie.

"Dolina nicości" wywołuje skrajne emocje i o tym przekonywać nie trzeba. Jej krytycy dzielą się na tych, którzy ksiażkę przemilczają, dezawuują z pozycji estetycznych oraz tych, którzy zarzucają jej pewne braki i uproszczenia w warstwie narracyjnej, w opisie postaci i zdarzeń ale generalnie ni eodmawiają jej znaczenia w przedstawieniu "świata nieprzedstawionego".

Ostatnio wszystkie te typy krytyki wysłuchuję cieprliwie od kolegi z pracy, o którym pisałem w poprzednim poście. Uznał, że prawicowcy mają jakiegoś hopla na punkcie "upokarzania kobiet" przez seks. Że Wildstein przedstawia świat pełen spisków, wszechobecnego układu, co jest nieprawdą. I świadczy o głębokiej frustracji autora. O Miecznickiej wypowiadać się nie chciał. W każdym razie był zbulwersowany jej zaskakującym peanem i wymową programu.

Książka Wildsteina jest ważna, niezależnie od słuszności zarzutów wielu jej krytyków. A najlepszym tego dowodem jest jatka wokół publikacji Cenckiewicza i Gontarczyka oraz wstrząsająca wymowa filmu Anny Ferens i Ewy Stankiewicz "Trzech kumpli". I nie pomogą słowa Jarosława Kurskiego o dyskomforcie z powodu zatrudniania Maleszki z powodu chrześcijańskiego miłosierdzia. Ani zarzuty pierwszego krytyka literackiego "Gazety" Seweryna Blumsztajna, że to jest publicystyczne streszczenie ideologii IV RP. I może cieszy Antoniego Macierewicza, ale literatura to żadna.

Film Ferens i Stankiewicz oraz książka Wildsteina to ważny głos w zbliżajacej się dwudziestej rocznicy upadku komunizmu i transformacji w postkomunizm. Odzyskania niepodłegłości i kolejnej utraty suwerenności.

Jak rzadko kiedy literatura w wydaniu Wildsteina nadąża, a nawet wyprzedza rzeczywistość. Uważny czytelnik "Doliny nicości", po obejrzeniu filmu "Trzech kumpli" już sam może napisać każdą krytykę literatury zaangażowanej, takiej jak "Dolina nicości", wystosować list przeciwko ujawnianiu kolejnych agentów (zabawne, że nawet Return na kartach powieści uznał ten pomysł ks. Juszcza za śmieszny), schlastać każdą próbę opisania najnowszej historii niewygodnej dla ojców założycieli polskiej demokracji. Z takimi autorytetami, jak Widacki i Kozłowski na czele.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka