W pewnym momencie prowadzący rozmowę Paweł Wroński pyta, jaka była osobista opinia reżysera o śmierci Staszka Pyjasa. Jaaskelainenem odpowiada:
- Mój film opowiada o kłamstwie [podkr. moje - A.B.]. Pokazywałem go w Polsce na prywatnych pokazach. Widział go Krzysztof Kieślowski i od razu zauważył ten aspekt. To kłamstwo widać w wypowiedziach prokuratora, patologa prof. Zdzisława Marka, który wbrew dowodom twierdził, że śmierć Pyjasa to był wypadek. (...)
Prof. Zdzisław Marek, dzisiaj starszy człowiek, emerytowany profesor zwyczajny, były kierownik Katedry Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest jednym z bohaterów filmu Ewy Stankiewicz i Anny Ferens, „Trzech kumpli". Reżyserkom udało się go namówić na rozmowę przed kamerą.
Oto fragment rozmowy:
Zdzisław Marek: - Domyślam się, że chodzi wam o Pyjasa. Kto go zamordował. Jeśli go ktoś zamordował...
Anna Ferens: - No właśnie chcemy się tego dowiedzieć.
Z.M.: Od kogo? Ode mnie?
A.F.: Na przykład od Pana.
Z.M.: Nie. Ode mnie się nie dowiecie. Na pytanie, czy Pyjas zginął tam na Szewskiej. Czy był na trzecim piętrze, czy nie był?
Ewa Stankiewicz: Czy w piwnicy...
Z.M.: Tam nie ma piwnicy.
E.S.: Tam jest piwnica.
Z.M.: No masz. Pani to już wie lepiej. (śmiech żony, siedzącej obok)
E.S.: Pana ekspertyza posłużyła do tego, żeby umorzyć śledztwo, żeby udowodnić, że Pyjas po prostu spadł ze schodów.
Z.M.: Proszę Pani. Pani ma głęboko pokręconą głowę. W tej chwili Pani ma tak głębokie skręcenie, że tak powiem...intelektualne, że Pani nie jest w stanie zrozumieć...
Prawda. Sama prawda. „Scyro" prawda. I gówno prawda. I to, co wy robicie i zrobicie, to będzie właśnie ta gówno prawda.
Pyjasa nikt nigdy nie zamordował! Rozumie Pani? I to jest ta prawda.
Prof. Zdzisław Marek do dzisiaj, pomimo przyznania na antenie Radia Kraków (nagranie istnieje do dzisiaj) na początku lat '90, że „ktoś mu dał w mordę", utrzymuje, że Pyjasa nikt nigdy nie zamordował. W rozmowie z autorkami filmu przywołuje anegdotyczne powiedzenie ks. Józefa Tischnera: „Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda". Zdaniem prof. Marka sugestia, jakoby Pyjasa ktoś zamordował to gówno prawda.
A cała prawda o tym człowieku zawiera się w krótkiej charakterystyce Wildsteina. Bronisław Wildstein, który został skazany prawomocnym wyrokiem za naruszenie dóbr osobistych prof. Zdzisława Marka (a tym samym został pierwszym skazanym w sprawie zamordowania Stanisława Pyjasa), tak go dzisiaj charakteryzuje:
„Facet, który był ubeckim takim ekspertem, gdzie we wszystkich sprawach: pobić, zabójstw dokonanych przez ubecję, bez przerwy jego wystawiano i on stwierdzał, co trzeba było stwierdzić. (...) Był wspólnikiem morderców, ponieważ osłaniał, przedstawiając zbrodnię jako wypadek. A tym samym osłaniał jej sprawców."
2. W tym samym numerze „Gazety Wyborczej" możemy przeczytać skromny felieton prof. Andrzeja Romanowskiego zatytułowany „Zlikwidujmy IPN!". Prof. Andrzej Romanowski dał się już poznać jako zaciekły wróg lustracji i polityki historycznej w wydaniu twórców Muzeum Powstania Warszawskiego. Niedawno nawet wyszło jego kolejne wiekopomne dzieło na ten temat pt. „Rozkosze lustracji".
W swoim felietonie nawołuje do jak najszybszej likwidacji IPN-u. Autor proponuje stworzenie w miejsce IPN-u, (który - jak wynika z argumentacji Romanowskiego - nie służy poważnym celom naukowym, „niszczy największą zdobycz narodu w XX wieku: demokratyczne państwo prawa" i dokonuje destrukcji i deprawacji nauk prawnych i historycznych) trzech odrębnych i niezależnych [podkr. moje - A.B.] instytucji: Instytut Badania Najnowszej Historii Polski, Archiwum UB/SB oraz Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
„Wszystkie te instytucje byłyby powoływane w trybie niepolitycznym, przez grono niezależnych fachowców o sprawdzonym autorytecie gwarantującym światopoglądowy pluralizm zatrudnianych osób.[podkr. moje - A.B.]" - pisze prof. Romanowski.
W domyśle: IPN, jako instytucja powoływana w trybie politycznym przez grono ideologów, "naukawych" historyków (że zacytuję mojego ulubieńca z „Polityki) i partaczy o zerowym autorytecie i nie gwarantujący pluralizmu światopoglądowego, bowiem służący jednej tylko sprawie („niszczeniu największej zdobyczy narodu w XX wieku: demokratycznego państwa prawa" i destrukcji i deprawacji nauk prawnych i historycznych"), jest zagrożeniem dla Polski i jej przyszłości.
Od razu skromnie zaproponuję prof. Andrzejowi Romanowskiemu parę godnych kandydatur o wielkim autorytecie, które po pozytywnej weryfikacji i konfrontacji z ostatnią „listą Michnika": Jan Widacki (czytać z angielska), Andrzej Zoll, Krzysztof Kozłowski, Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Garlicki, Lech Wałęsa, Adam Michnik, ks. abp Józef Życiński i dla zachowania pluralizmu Paweł Machcewicz.
Tak zacne grono autorytetów (zachęcam do dopisywania kolejnych kandydatów) zadba z pewnością o niepolityczny tryb wyboru władz tych trzech instytucji postipeenowskich, których oberszefem mógłby zostać wreszcie niedoceniany prof. Romanowski.
Pisze specjalista od „myśli skrzydlatych": „Póki więc IPN istnieje, musimy mieć odwagę bronić przed nim Polskę".
Polska wymaga obrony. A i owszem. Zwłaszcza w czasach zadekretowanego pokoju i rządów miłości. Przede wszystkim przed takimi ludźmi jak prof. Andrzej Romanowski.
Bo to, że musimy się bronić przed takimi mętami, jak prof. Marek nikogo przekonywać nie trzeba.
I to jest cała, święta prawda. Amen.
A „Gazeta Wyborcza" znowu nie zaskakuje. Tylko zasmuca. Bez żenady publikując taki bełkot.
Mamy, zdaje się dwie Polski. Aktem założycielskim jednej jest walka, ofiara i śmierć takich ludzi, jak Stanisław Pyjas. Druga unurzana we krwi Pyjasa, Przemyka, ks. Popiełuszki i wielu, wielu innych, wyrasta z kłamstwa i rozprawia o prawdzie, kórej ustalić ostatecznie nie sposób. I do swoich diabelskich intelektualnych łamańców zaprzęga ś.p. Józefa Tischnera. Przy życiu tą drugą Polskę utrzyymują m.in. tacy anestezjolodzy pamięci, jak prof. Andrzej Romanowski, ze swoimi głupawymi pomysłami, o których wciąż - dzięki bezgranicznemu miłosierdziu kierownictwa "Gazety Wyborczej" - mogą na je jłamach pisać .
No chyba, że to ostatni, redagowany przez redaktora Maleszkę tekst publicystyczny "Gazety"?



Komentarze
Pokaż komentarze (39)