Artur Bazak Artur Bazak
192
BLOG

Powstanie Warszawskie. Akt założycielski Polski - dyskusja wokół

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 10

To była pierwsza publiczna dyskusja po ukazaniu się książki J.M. Rymkiewicza. „Kinderszenen" doczekało się już krytycznych omówień prasowych. Nie obyło się także bez słów pełnych oburzenia, a nawet wściekłego ataku jednego z publicystów. Spotkanie zorganizowane przez Teologię Polityczną i Muzeum Powstania Warszawskiego było próbą poważnego namysłu ludzi z różnych stron barykady nad bardzo osobistym przesłaniem Poety.

Prof. Andrzej Mencwel przyznał, że czytał książkę Rymkiewicza z wielka przyjemnością. - Spodobał mi się bardzo osobisty i stonowany ton autora. Mówienie własnym głosem w polskiej literaturze jest wciąż zjawiskiem rzadkim - podkreślił. Jednocześnie wyznał zaraz, że jest przerażony tym, co autor zawarł w swoim dziele. - Uczynienie z masakry na Starym Mieście ilustracji całego Powstania Warszawskiego uznaję za wielkie nadużycie. Rymkiewicz odmalowuje czarno-biały obraz, w którym Niemcy są odwiecznie źli, a Polacy nieodmiennie szlachetni. Za ofiary transportera-pułapki, który wybuchł na ul. Kilińskiego 1 doprowadzając do owej masakry, nie odpowiadają tylko Niemcy, ale także Polacy, którzy tej masakrze nie zapobiegli, choć istniała taka możliwość, gdyby zachowali się profesjonalnie.

Drugi zarzut prof. Mencwela wobec autora „Kinderszenen" dotyczył tego, że autor w nieuprawniony i ahistoryczny sposób interpretuje Powstanie Warszawskie jako akt założycielski wolnej Polski. - Nawet Francuzi nie traktują Rewolucji 1789 r. jako początku swojego narodu politycznego. A u Rymkiewicza wystarczy upuścić trochę krwi i mamy oto gotową wspólnotę. To jest prymitywne i anachroniczne. To oznaka redukcyjnego spojrzenia na historię i na naród, sprowadzany w tym wypadku d odruchów plemiennych - dodawał. Umiejscowienie Powstania Warszawskiego w jednym szeregu obok Chrztu Polski uznał z kolei za przejaw nihilizacji historii.

- Po trzecie, kontynuował, wizja świata Rymkiewicza jest jawnie pogańska.  - Zamiast historii mamy niepojmowalny i przypadkowy los, który decyduje za ludzi o ich życiu i przeznaczeniu. Świat wyłania się z ciemności i ku ciemności zmierza. To jest wizja, która jest mi gruntownie obca - oświadczył.

- Nie uważam ksiązki J. M. Rymkiewicza za ważną. To świetnie napisana proza. Poza tym nie sądzę, żeby Muzeum Powstania Warszawskiego było najlepszym miejscem, w którym o  tej książce należałoby dyskutować - rozpoczął swoje wystąpienie redaktor „Gazety Wyborczej" Marek Beylin. - „Kinderszenen' nie tyle partykularyzuje Powstanie, co je w ogóle unieważnia jako akt założycielski czegokolwiek, skoro autor twierdzi, że żyjemy wciąż w rzeczywistości wojennej, zaprojektowanej przez Hansa Franka w jego projekcie modernizacyjnym, gdzie Niemcy rządzą, a Polacy mogą być co najwyżej skromnymi i posłusznymi niewykwalifikowanymi robotnikami - zarzucił Rymkiewiczowi publicysta.

- Ponadto książka Rymkiewicza unieważnia inne „cywilne opowieści" o Powstaniu. Tu nie ma miejsca na spór i dyskusje o racje jego zwolenników i przeciwników. Nie ma w tej książce „ja" indywidualnego, oprócz narratora. Ludzie są traktowani jako nawóz historii, rozumianej jako krwawy zbiorowy los. To odczłowieczająca perspektywa - mówił publicysta „Gazety Wyborczej".

Prowadzący debatę Dariusz Karłowicz bronił prawa Rymkiewicza do takiego ujęcia Powstania Warszawskiego, jakie możemy znaleźć na kartach jego dzieła. - Ta ksiązka jest ważna przede wszystkim dlatego, że to literackie świadectwo zmiany sposobu opowiadania o Powstaniu Warszawskim. To wyraz przeniesienia akcentu z wieloletniej dyskusji na temat militarnych i politycznych przyczyn Powstania na rozważanie o sensie tego wydarzenia - zauważył Karłowicz. Jego zdaniem wybuch Powstania był następstwem świadomego wyboru przez dowódców, żołnierzy i mieszkańców Warszawy wolności, która była ważniejsza i cenniejsza niż ich życie.

- Ta książka jest bardzo intensywna i dlatego wywołała taką wściekłość m.in. u red. Cezarego Michalskiego. Ideolog ciepłej wody w  kranie i zwolennik letniego liberalizmu zareagował dość namiętnie. „Gazeta Wyborcza" była tutaj bardziej powściągliwa - stwierdził Dariusz Gawin.

- Rymkiewicz wyłamuje się z rytualnej dyskusji realistów z romantykami na temat Powstania i posuwa tę dyskusje naprzód - stwierdził. W opinii Gawina autor „Kinderszenen" porzuca spór na temat słuszności bądź niesłuszności decyzji o wybuchu Powstania na rzecz refleksji nad głębszym sensem intencji Niemców.  - Warszawa - miasto dwóch powstań - jest miejscem, w którym Niemcy dokonali aktu ludobójstwa. Skazali to miejsce na zagładę. W dniu wybuchu Powstania Hitler powiedział Himmlerowi, że chce, aby wszyscy mieszkańcy Warszawy zostali zgładzeni. W tym sensie Polacy byli najbliżej tego momentu, w którym doszło do zagłady Żydów. Dyskusja o polskich błędach przesłoniła nam problem znacznie poważniejszy: to, co nam zrobili Niemcy! - powiedział wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Zdaniem Gawina Rymkiewicz koncentruje uwagę czytelnika na intencjach Niemców, którzy zamierzali unicestwić Polaków jako naród. - Obraz kurtyny na Krakowskim Przedmieściu, który Rymkiewicz czyni za temat jednego z opowiadań „Kinderszenen" wskazuje na jego perspektywę. Traktuje historię jako dziejowy dramat, tragedię w sensie greckim.

Gawin uważa, że książkę Rymkiewicza warto i trzeba czytać jako przestrogę po to, aby Polska już nigdy nie musiała być Chrystusem narodów. - Polska leży na przecięciu dwóch wielkich sił politycznych, mając za sąsiadów Niemcy i Rosję. A chowanie się w Europie, jak radzą nam niektórzy, nie jest rozwiązaniem tego problemu, lecz jego uchyleniem.

- „Kinderszenen" to książka ostatniego wolnego człowieka w Polsce. - stwierdził Karłowicz - Rymkiewicz stawia pytanie o mordercze intencje Niemców i traktuje ich nieufnie. I mówi to w świecie, w którym takie sugestie traktowane są jako ekstrawaganckie, a wręcz skazują na marginalizację. To pytanie o ciągłą chęć Niemców do dominacji. I autor stawia je jako świadek. Uczestnictwo w tragedii II wojny światowej daje mu prawo do takich pytań i nieufności, tak jak tysiącu innych Polaków, którzy do dzisiaj budzą się w nocy z krzykiem na wspomnienie o łapankach, morderstwach i eksterminacji. To, o czym pisze Rymkiewicz stanowi część wspomnień domowych wielu żyjących ludzi. Dlatego zarzucanie mu myślenia plemiennego czy anachronizmu jest nieuzasadnione. Na takiej nieufności wobec Niemców zbudowano Unie Europejską.

 - Strach przed Niemcami legł u podstaw Traktatu Wersalskiego, którego konsekwencje wszyscy dobrze znamy. - ripostował Marek Beylin - U podstaw UE stało przekonanie, że  kat i ofiara mogą razem współpracować w budowie wspólnoty politycznej. U Rymkiewicza strach jest regulatorem procesu historycznego. To myślenie anachroniczne. On nie zastanawia się jak uniknąć wojny, lecz jak ja przetrwać.

- Zarzucanie anachronizmu Rymkiewiczowi jest słabym argumentem. - odpowiadał Gawin - Jego głos jest równie uprawniony jak inne głosy na ten temat, a traktuje się go jak kogoś niepoważnego. Konflikt między Polakami i Niemcami w jego wizji nie nosi charakteru plemiennego, lecz - mówiąc za Carlem Schmittem - ma charakter egzystencjalny. To starcie „albo-albo" społeczności, które maja być tym, czym chciałyby być: Niemcy dążą do dominacji. Polacy stoją wbrew wszystkim okolicznościom na straży wolności i suwerenności, płacą za to często wysoką cenę. Rymkiewicz - poeta, prorok i filozof - pisze o tym w taki sposób, że wymyka się łatwym krytykom. Jego osobiste wspomnienia rymują się z wojną w Gruzji, która jest dowodem na to, że historia ruszyła z miejsca.

Podczas debaty padło wiele ciekawych pytań z sali. Bartłomiej Sienkiewicz zadał pytanie, czy Powstanie Warszawskie tak, jak je pojmuje Rymkiewicz nie unieważnia wszystkiego, co było potem. - Jak w świetle tej interpretacji odczytywać doświadczenie ‘Solidarności" - bezkrwawej rewolucji? - pytał. - Dzisiaj warto rozmawiać o sierpniu '80, bo sierpień '44 nie stanowi punktu odniesienia dla dzisiejszych działań politycznych - dodał.

Dariusz Gawin odniósł się do tego zarzutu przywołując homilię Jana Pawła II z 1979 r. z Placu Zwycięstwa w Warszawie. - Papież, ostatni prawdziwy romantyk ,mógł pozwolić sobie na przywołanie z całej historii Polski właśnie Powstania Warszawskiego, odwołując się do figury Chrystusa Króla z Kościoła św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Jako romantyk obstawał przy wolności, jako realista odwoływał się do działań pozbawionych przemocy. W tym sensie „Solidarność" była nie tyle przeciwieństwem Powstania, co jego dopełnieniem. Była wyjściem poza spór romantyków z realistami. Była bezkrwawym powstaniem w imię wolności. Ale pamiętajmy - podkreślał - że ludzie, którzy w sierpniu '80 strajkowali, byli gotowi do poniesienia najwyższej ofiary. I zresztą wielu z nich ją poniosło. Dlatego wcale nie różnią się od swoich ojców i dziadków, którzy walczyli w Powstaniu.

 - Autorowi „Kinderszenen" udało się po  raz kolejny porządnie ugryźć - zakończył Karłowicz. A jeden z gości z sali dodał: - Jarosław Marek Rymkiewicz wywołał kolejny raz wielkie oburzenie. To znaczy, że dotknął czegoś bardzo prawdziwego. To prawdziwy figlarz.  

Zdjęcia z debaty na stronie Teologii Politycznej.

Pierwsza debata „Teologii Politycznej" w nowym sezonie, 8 października 2008

Goście: prof. Andrzej Mencwel, red. Marek Beylin, dr Dariusz Gawin oraz dr Dariusz Karłowicz.

Organizatorzy: Muzeum Powstania Warszawskiego i Teologia Polityczna.

Patron medialny: Salon24.pl

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka