TEOLOGIA POLITYCZNA ORAZ TEATR TELEWIZJI ZAPRASZAJĄ na pokaz spektaklu: "Norymberga"
4 listopada (wtorek) 2008 r., godz. 20:30, Stary BUW, Kampus Centralny UW, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28
W dyskusji po projekcji spektaklu udział wezmą: Dariusz Gawin, Antoni Libera, Wojciech Tomczyk, Dariusz Karłowicz
„Chcę być osądzony! Nie przez Boga, w którego nie wierzę. Nie przez historię. Tylko przez niezawisły sąd Rzeczypospolitej Polskiej." [1]
„Komuna waliła się. Przyjechałem do Krakowa. Nie wiem po co. Myślałem‚ że może zacznę na nowo żyć. Przyznam się do wszystkiego. Tylko‚ że nikt nie był zainteresowany. Ani mną‚ ani moimi wyznaniami. (...) nagle okazało się‚ że tamte sprawy są nieważne. A dla mnie były zasadnicze."[2]
Nie powinno nas dziwić to, że kat i ofiara mówią dzisiaj jednym głosem. Ten pierwszy domaga się sprawiedliwego osądu nad swoim życiem, które miało więcej cieni niż blasków. Drugi gotowości przyjaciela do wysłuchania swojej dramatycznej historii, w której jest miejsce i na odwagę, i na ludzką słabość, na walkę i złamanie, wierność i zdradę. Niestety obaj umarli z dotkliwą świadomością, że jest to niemożliwe.
Dzisiaj nikogo to już nie obchodzi. A głos tych nielicznych, którzy mają wciąż odwagę i chęć przywracania właściwych miar przeszłości giną w zagłuszającym chórze kolejnego pokolenia rodzimych modernizatorów, którzy uznali już dawno dyskusje o zasługach i winach z przeszłości za nierozstrzygalne. Nieodwracalne przeoranie świadomości - oto ich odwieczny i nigdy jeszcze nie osiągnięty cel. Nie spoczną jednak dopóki nie dopną swego. A trzeba podkreślić, że zawsze robią to z dobrych intencji. Nie są cynikami, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.
Polska to kraj zerwanej ciągłości. Jej obecny kształt to wynik długoletnich przekształceń (rewolucji, reorientacji, restrukturyzacji, transformacji, normalizacji), które mają charakter kataklizmu i wymiar katastrofy. Tak przynajmniej uważa Ryszard Legutko, autor głośnego „Eseju o duszy polskiej"[3]. „Gdyby Polskę wyobrazić sobie jako pojedynczego człowieka, to ów człowiek tych wszystkich przejść prawdopodobnie by nie przeżył, a jeśliby mu się to udało, byłby kaleką o ciężkich urazach psychicznych."[4] - pisze krakowski filozof.
Jego diagnoza jest bezlitosna. „Polak współczesny ma poważne problemy tożsamościowe, bo nie wie, co konstytuuje jego dzisiejszą rzeczywistość, co go kształtowało, co ma chwalić, a co ganić, jakie sa jego możliwości, miejsce i rola we współczesnym świecie, z czego z przeszłości powinien czerpać oraz jakie wyzwania przyszłe przed nim stoją. Od siedemdziesięciu lat Polacy są niemal wyłącznie przedmiotem, w znikomym zaś stopniu podmiotem historii. Od siedemdziesięciu lat określają się nie wobec tego, czym są, lecz czym mają się stać, przyjmując bezrefleksyjnie, że osiągnięcie tego przyszłego celu nie może się udać bez zrzucenia ciężaru przeszłości. Od siedemdziesięciu lat wyczekujemy tęsknie ponownych narodzin, by żyć życiem innym niż dotychczasowe, wreszcie wolni od dawnych urazów, kompleksów i słabości. Myśl o radykalnym zaczynaniu od początku nie jest wyłącznie uporczywie się pojawiającą intelektualną fantasmagorią, ani konstrukcją retoryczną, lecz odzwierciedla fundamentalne doświadczenie współczesnej Polski."[5]
Pewnie wielu nie zgodziłoby się z takim poglądem. Wydaje się jednak trafnie oddawać kondycję współczesnego Polaka. Z tą mała poprawką, że to nie Polacy jako ogół zgotowali sobie taki los. „Myśl o radykalnym zaczynaniu od początku" charakteryzuje przede wszystkim polskie elity (używam tego słowa w sensie opisowym, nie wartościującym), które modernizują nas od siedemdziesięciu lat na potęgę, realizując w swoim mniemaniu misję, jaka nakłada na nich inteligencki etos.
Ryszard Legutko twierdzi, że nie ma ciągłości między Polską, która zaczęła się w 1918 r., w 1944 r. i 1989 r. To są, jego zdaniem, trzy różne Polski. Obecną łączy jednak więcej z poprzedniczką niż z krajem, który wyłonił się w 1918 r. III RP nie „narodziła" się jak Polska po stu dwudziestu trzech latach niewoli. Ona została „stworzona" według ustalonego wcześniej planu, który był wynikiem odgórnych ustaleń części komunistycznego establishmentu, dzielącego się władzą z częścią opozycji. Polskę powojenną również „stworzono". Powstała na gruzach zniszczonego kraju, w poczuciu ogólnonarodowej katastrofy, w sposób niewiele mający wspólnego z suwerenną decyzją. Intencją jej budowniczych było wykreowanie nowego człowieka i nowego świata. Przekonani o bezalternatywności tego projektu, wcielali go w życie wszelkimi metodami. Z tym dziedzictwem i przekonaniami zaczęto budowę, ostatniego wielkiego projektu, jakim jest Polska po 1989 r. Także bez alternatywy.
Skrojona według najlepszych przepisów, wziętych z zachodnich podręczników nowej liberalno-demokratycznej wiary, III RP zdawała się zwieńczeniem polskich dziejów. Polską wersją „końca historii".
Polska dusza, zbrukana przez lata niewoli, uzyskała uroczystą absolucję generalną. Udzielili jej kapłani nowej wiary. A ściślej rzecz biorąc, potomkowie w prostej linii kapłanów jej poprzedniej, bardziej topornej, wersji.
W tym najlepszym ze światów, jaki się nam wyłonił po kolejnych próbach ustanowienia ładu w miejsce chaosu, wina nie spotyka się ze sprawiedliwą karą. A dawni bohaterzy umierają na śmietniku historii w zapomnieniu. Tak, jak to jest w przypadku płk. Stefana Kołodzieja i Daniela Struny. Ogólne rozgrzeszenie za dawne winy i zadekretowane miłosierdzie, jako parodia chrześcijańskiej postawy i rytuału nie idzie w parze z wymierzeniem sprawiedliwości.
Nie-ludzka sprawiedliwość została zastąpiona środowiskowymi rozgrywkami. Historyczne role zostały już dawno rozdane. Pula środowiskowych autorytetów wyczerpała się dość dawno. Jedyną sensowną odpowiedzią na dominację jednego towarzyskiego salonu jest tworzenie własnego, który rządzi się podobnymi regułami i na podobne manowce schodzi. A wszelkie próby podważenia zasad, na których wspiera się i z których wyrasta ta zaprojektowana rzeczywistość spotyka się z wściekłym atakiem obu stron tego polskiego konfliktu.
Jednymi kieruje niewzruszone przekonanie o własnych historycznych zasługach, wynikających z doniosłego aktu ustanowienia rządów demokracji na gruzach komuny bez rozlewu krwi. Drudzy tę doniosłą rolę swoich adwersarzy kwestionują. To już nie walka kapłana z błaznem, który organizować miał życie umysłowe i polityczne w PRL-u. To starcie na śmierć i życie dwóch kapłanów. Jeden występuje z obroną zaprojektowanego porządku, w którym naczelną ideą regulatywną jest zsekularyzowana, demokratyczna zasada miłosierdzia, a metodą polityczną dialog i jego przeciwieństwo, czyli wykluczenie. Drugi broni prawa do sprawiedliwego osądu i sprawiedliwej kary tu i teraz, która transcenduje ludzki porządek i ma być fundamentem porządku restytuowanego, sięgającego swoimi korzeniami do „złotego wieku". Nawet za cenę ostrego konfliktu i podziału, który uznaje za naturalny element politycznej polityki.
Jest to jednak tylko polityczny refleks głębszych problemów, jakie toczą Polskę i polską duszę. To tylko objaw choroby, nie jej przyczyna.
[1] Słowa płk. Stefana Kołodzieja, Wojciech Tomczyk, Norymberga, Teatr Telewizji, reż. Waldemar Krzystek, premiera 11.12.2006.
[2] Słowa Daniela Struny, Bronisław Wildstein, Dolina nicości, Kraków 2008, s. 14.
[3] Ryszard Legutko, Esej o duszy polskiej, Kraków 2008, s. 7.
[4] Ryszard Legutko, op.,cit., s. 10.
[5] Ryszard Legutko, op., cit., s. 8.
***
TEOLOGIA POLITYCZNA ORAZ TEATR TELEWIZJI ZAPRASZAJĄ na pokaz spektaklu: "Norymberga"
4 listopada (wtorek) 2008 r., godz. 20:30, Stary BUW, Kampus Centralny UW, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28
W dyskusji po projekcji spektaklu udział wezmą: Dariusz Gawin, Antoni Libera, Wojciech Tomczyk, Dariusz Karłowicz
Do emerytowanego oficera kontrwywiadu wojskowego zgłasza się dziennikarka. Hanka chce uzyskać informacje o pułkowniku, z którym emeryt studiował w szkole piechoty.
Jednak plany Stefana Kołodzieja są zupełnie inne. Chce opowiedzieć Hance swój życiorys, który w podejrzany sposób splata się z życiem dziennikarki. Spowiedź Pułkownika odsłania przerażające prawdziwe oblicze komunizmu: wykończeni ludzie, zniszczone rodziny i kariery. Jego opowieść zmienia też obraz życia Hanki i jej rodziny. Jaka ciemna sprawa z przeszłości połączyła ich losy? Czy Pułkownik doczeka się „swojej Norymbergii"?
Patron medialny: www.salon24.pl
Współorganizatorzy: www.solideo.pl, www.nowekryteria.pl
www.teologiapolityczna.pl
CODZIENNIE NOWE ARTYKUŁY!
Komentarze redaktorów i współpracowników Teologii Politycznej w każdy poniedziałek, środę i piątek. W najbliższych dniach debata na temat polityki historycznej w związku z ujawnieniem założeń projektu Muzeum II Wojny Światowej oraz ukazaniem się książki „Polska polityka pamięci".
Zapraszamy do codziennej lektury czytań i komentarzy Ojców Kościoła oraz dominikanina o. Jacka Salija.
Nowości w dziale „Polecamy książki": Komentarze do Listu św. Pawła do Tytusa - Ambrozjaster, Hieronim, Pelagiusz, Zdzisław Najder, Życie Josepha Conrada Korzeniowskiego, T.S. Eliot, W moim początku jest mój kres
Artykuły, wywiady oraz dyskusje z udziałem zespołu pisma
Zapis kolejnych odcinków programu „Trzeci punkt widzenia", emitowanego na antenie TVP Kultura
ZOSTAŃ WOLONTARIUSZEM TEOLOGII POLITYCZNEJ
Redakcja „Teologii Politycznej" poszukuje wolontariuszy. Zapraszamy do współpracy m.in. przy organizacji imprez TP i edycji strony internetowej. Zainteresowanych prosimy o przesłanie CV i listu motywacyjnego na adres: redakcja@teologiapolityczna.pl
ZAPRASZAMY DO KLUBU DARCZYŃCÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ
Potrzebujemy Twojego regularnego wsparcia. Dzięki niemu możemy rozwijać naszą działalność. Prosimy o wpłaty na konto wydawcy Teologii Politycznej - Fundacji Świętego Mikołaja:
Fundacja Świętego Mikołaja
64 2130 0004 2001 0299 9993 0001
Z dopiskiem „Teologia Polityczna"



Komentarze
Pokaż komentarze (7)