Rosyjski agent Donald Trump orzekł dzisiaj w Davos, że czasami potrzebny jest dyktator. Ciekawe kogo oprócz siebie miał na myśli. Raczej nie Zełenskiego, prezydenta Ukrainy, którego jeszcze niedawno nazywał dyktatorem i raczej nie był to komplement. Donald Turmp jak każdy rasowy dyktator tworzy prawa tylko dla siebie i pod siebie, a zakazy dla innych. Nie przyszło jednak do tego pustego, pomarańczowego łba, że tak mówił i mówi każdy dyktator w historii poczynając od Nerona, Kaliguli po Adolfa Hitlera, który tak samo gardził demokracją jak on uważając jej prawa i zasady za blokujące jego sprawczość. Do czego takie myślenie za każdym razem doprowadzało nie trzeba chyba nikomu przypominać.
Dyktatura to rządy narzucane siłą, ignorujące i łamiące prawa innych, i nie mogą do niczego dobrego doprowadzić na dłuższą jak i krótką metę. Donald Trump przez to co mówi i robi, a jeszcze bardziej przez to czego nie mówi i nie robi, stanowi dla nas i całego demokratycznego świata o wiele większe zagrożenie od Władimira Putina i wszystkich dyktatorów razem wziętych, bo Trump burzy nasz porządek oparty na prawie i demokracji od wewnątrz. Tak właśnie upadał Rzym. Barbarzyńcy jedynie przypieczętowali jego upadek. Putin i inni mogą jedynie nas zmobilizować i utwierdzić w naszych przekonaniach i z tym właśnie mieliśmy do czynienia do czasu Trumpa. Trump demobilizuje Zachód, dzieli i osłabia, bo przejmując retorykę i metody dyktatorów, sprawia, że niczym się od nich nie różnimy i jedynie ich usprawiedliwia i umacnia.
Gdyby Donald urodził się w Rosji, a nie tam gdzie się urodził, miałby szansę się w pełni zrealizować. Niestety, los sprawił inaczej i kto inny urodził się w Rosji, a Donald Trump musi zmagać się z tą przeklętą demokracją. Do tej pory uważałem, że tego kretyna trzeba po prostu przeczekać. Obawiam się jednak, że po nim możemy już nie mieć do czego wracać.
Jak nie wiesz dokąd idziesz, to znaczy, że idziesz tam, gdzie nie chcesz.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka