Wyborcy PiS będą w stanie wybaczyć Karolowi Nawrockiemu współdziałanie z każdym – nawet z samym diabłem – byle tylko zobaczyć politycznego trupa Donalda Tuska.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaproponował swojemu polskiemu odpowiednikowi, Karolowi Nawrockiemu, udział w tworzonej przez siebie Radzie Pokoju. W tej samej Radzie zasiadać mają również Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka.
Nie zazdroszczę Karolowi Nawrockiemu. Ma naprawdę nielada orzech do zgryzienia. Z jednej strony – strategiczny sojusz z USA, które mają być gwarantem naszego bezpieczeństwa. Z drugiej – zasiadanie przy jednym stole z Putinem i Łukaszenką, czyli ludźmi będącymi dla tego bezpieczeństwa największym zagrożeniem. Zobaczymy, co wybierze.
Chcę jednak zwrócić uwagę na coś innego. Dziś pewien parlamentarzysta z wieloletnim doświadczeniem zapytał mnie: „Ale jak Nawrocki wytłumaczy to wyborcom PiS?”
Otóż moim zdaniem – to akurat żaden problem.
Wystarczy, że Karol Nawrocki powie, iż zasiada w tej Radzie z Putinem i Łukaszenką po to, by zrobić na złość, a najlepiej – politycznie wykończyć Donalda Tuska. Wyborcy PiS będą w stanie wybaczyć Karolowi Nawrockiemu współdziałanie z każdym – nawet z samym diabłem – byle tylko zobaczyć politycznego trupa Donalda Tuska.
Bo przecież „chodzi o Polskę”. O wyrwanie jej z rąk „zdrajcy”. A skoro tak, to warto zawrzeć sojusz z każdym. Nawet zasiąść w jednej Radzie z Putinem i Łukaszenką.
Inne tematy w dziale Polityka