Obraz stworzony za pomocą sztucznej inteligencji.
Obraz stworzony za pomocą sztucznej inteligencji.
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
222
BLOG

Czy prezydent Nawrocki gra z ambasadorem USA przeciwko marszałkowi Czarzastemu?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 24
Czy mamy do czynienia z dyplomatycznym gestem, czy z polityczną grą prowadzoną ponad konstytucyjnymi instytucjami państwa? W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty znalazł się pod presją zarówno ambasadora Stanów Zjednoczonych, jak i prezydenta RP. Zbieżność tych działań rodzi pytanie, czy jest to jedynie przypadek – czy też stosowana przez PiS logika „ulicy i zagranicy”.

Wczoraj ambasador USA Tom Rose ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu – drugą osobą w państwie, w którym pełni swoją misję dyplomatyczną. Powodem miało być to, że marszałek Czarzasty nie poparł starań Donald Trump o Pokojową Nagrodę Nobla.

Oczywiście: ambasador Stanów Zjednoczonych ma prawo do takich decyzji, podobnie jak marszałek Sejmu ma prawo do własnych ocen i wypowiedzi. Można lubić Włodzimierza Czarzastego lub nie, można krytykować jego styl czy – jak twierdzą niektórzy – przerost ego. Faktem pozostaje jednak, że jest on konstytucyjnie drugą osobą w Rzeczypospolitej.

Tymczasem prezydent Nawrocki zapowiada, że na najbliższym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego chce badać „wschodnie” – a nawet wprost rosyjskie – powiązania marszałka Sejmu. Na razie nie przedstawiono żadnych dowodów. Mimo to zbieżność działań wymierzonych w marszałka Czarzastego, podejmowanych niemal równolegle przez prezydenta RP i ambasadora Stanów Zjednoczonych, musi budzić pytania.

Jeśli okazałoby się, że mamy do czynienia z akcją skoordynowaną, byłaby to sytuacja wyjątkowo ironiczna. Przez osiem lat rządów PiS właśnie takie działania – określane hasłem „ulica i zagranica” – były jednym z głównych zarzutów kierowanych pod adresem dzisiejszej koalicji rządzącej. Tyle że tamtym oskarżeniom nie towarzyszyły „pięć dowodów”, o których tak chętnie mówiono.

Tu również – przynajmniej na razie – dowodów brak. Pozostaje więc obserwować dalszy bieg wydarzeń. A na koniec, używając popularnego sloganu pozwolę sobie jednak trochę powróżyć na przyszłość w tej sprawie: przypadek? Nie sądzę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka