Czy wtedy Telewizja Republika zacznie przekonywać, że Lubelszczyzna od lat była źle zarządzana i potrzebuje „prawdziwego amerykańskiego menedżera”? Może jakiegoś drugiego Witkoffa, który dorobił się na nieruchomościach w Nowym Jorku i dlatego rzekomo lepiej od Polaków poradzi sobie z zarządzaniem regionem?
Może nie ostatnim razem, ale przedostatnim razem, gdy występowałem w Telewizji Republika, rozmawialiśmy o Grenlandii. Z pewnym zdziwieniem zauważyłem wtedy, że stacja ta postanowiła bronić Donalda Trumpa w sprawie jego wypowiedzi dotyczących tego terytorium. Sama obrona mnie nie zaskoczyła — w końcu Telewizja Republika prowadzi interesy w Stanach Zjednoczonych i zapewne utrzymuje różnego rodzaju relacje, być może także ze środowiskiem obecnego prezydenta USA.
Zaskoczył mnie jednak sposób tej obrony. Argumentowano bowiem, że Duńczycy jeszcze do niedawna znęcali się nad Eskimosami, odbierając im dzieci. Co znamienne, temat ten „wypłynął” akurat w momencie, gdy Donald Trump stwierdził, że „musi mieć Grenlandię”. Przypadek? Być może. Ale trudno nie zauważyć tej zbieżności.
Kilka dni temu prezydent USA posunął się jeszcze dalej. Stwierdził mianowicie, że NATO - w domyśle także Polska - w zasadzie marginalnie angażowało się po stronie Stanów Zjednoczonych w momentach, gdy Ameryka tego potrzebowała. Tym samym przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że ponad 60 polskich żołnierzy oddało życie podczas misji w Afganistanie i Iraku, a kolejna, podobnie liczna grupa wróciła z tych misji trwale niepełnosprawna.
W tej sprawie właściwie zareagował prezydent Nawrocki, który jednoznacznie stanął w obronie polskich żołnierzy. Zastanawiające jest jednak milczenie obozu PiS i środowisk mu sprzyjających.
I tu rodzi się pytanie: jak daleko bezkrytyczni wielbiciele Donalda Trumpa spod znaku PiS i Telewizji Republika są gotowi się posunąć? Skoro prezydent Stanów Zjednoczonych bagatelizuje śmierć polskich żołnierzy, a poza prezydentem Nawrockim niemal nikt nie reaguje, to co będzie dalej?
Czy jeśli Donald Trump stwierdzi kiedyś, że „musi mieć Lubelszczyznę”, również zapadnie cisza? A może usłyszymy kolejne próby „wyjaśniania” jego słów — które są tak chaotyczne, że bardziej przypominają strumień świadomości niż poważne stanowisko polityczne? Czy wtedy Telewizja Republika zacznie przekonywać, że Lubelszczyzna od lat była źle zarządzana i potrzebuje „prawdziwego amerykańskiego menedżera”? Może jakiegoś drugiego Witkoffa, który dorobił się na nieruchomościach w Nowym Jorku i dlatego rzekomo lepiej od Polaków poradzi sobie z zarządzaniem regionem?
Z pewnym smutkiem, ale i rosnącym zainteresowaniem, czekam na kolejne formy obrony coraz bardziej osobliwych wypowiedzi Donalda Trumpa. Ich logika zaczyna bowiem niebezpiecznie przypominać mechanizmy znane z epoki „braterskiej zgody” między przywódcami państw bloku wschodniego — choćby między Breżniewem a Gierkiem.
Jak będzie? Tego nie wiemy. Życie pokaże. Ale doświadczenie uczy, że możemy spodziewać się wszystkiego.
Inne tematy w dziale Polityka