Po raz kolejny z dużym uznaniem przyglądam się grze młodszej z sióstr Radwańskich. Bywa chaotyczna, niekiedy nazbyt ulega ułańskiej fantazji z marnym efektem. Ale ma to wszystko, czego brakuje starszej - jest waleczna, dynamiczna, silna, ambitna, nie odpuszcza pozornie przegranych sytuacji. Znacznie lepiej porusza się i prezentuje na korcie - nawet ta szczupłość, która razi u Agnieszki, bo przywodzi na myśl czasy ciężkiego niedostatku - u Urszuli jest szczupłością typu Camila Giorgii, czy Andrea Petkowić - to jest zdrowa, pełna energii sylwetka. Inna niżu siostry mowa ciała, inny wyraz twarzy, nawet inny sposób wyładowywania złych emocji na korcie. Wszystko w lepszym gatunku.
Dziewczyna ma papiery na samodzielną fajną karierę - tylko - moim zdaniem - potrzebne jest spełnienie kilku warunków: po pierwsze w sensie tenisowym całkowicie odciąć się od siostry, przestać być młodszą przy tej sławnej starszej. Zorganizować sobie własny całkiem inny sztab szkoleniowy, zaprosić do współpracy prawdziwego profesjonalnego trenera z zagranicy (polscy trenerzy w zawodowym tenisie nadają się do szczotkowania kortów). Pracować za granicą. Założyć sobie nieustanny rozwój, wyznaczyć sobie wysoki cel i do niego dążyć, jak ognia unikać myśli, że "jestem już tak dobra, że sobie poradzę". Patrzeć na najlepszych i do nich równać - zadać sobie pytanie: dlaczego najlepsi i najbardziej utytułowani zawodnicy/zawodniczki nie spoczywają na laurach, nieustannie się rozwijają, a w ich grze zawsze można zauważyć pełne zaangażowanie i emocjonalne i fizyczne (czego zwykle nie widać u Agnieszki). Przyjrzeć się choćby jak Roger Federer, który zdobył już wszystko nadal, a może dopiero teraz poszukuje Tao tenisa. Jeżeli jakiś Fibak powie coś o tym, że jest najwybitniejsza a inne, to rzemieślniczki, natychmiast o tym zapomnieć i unikać takich ludzi. Pracować nad nieustannym doskonaleniem, pamiętając, że choć ważny jest mobilizujący cel, to często w ostatecznym rozrachunku najcenniejszym trofeum jest właściwie przebyta droga. Pamiętać, że zwykle możliwe jest znacznie więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. I w drogę.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)