Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1254
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 4

Rosyjscy kontrolerzy ze Smoleńska zmienili zeznania na korzystne dla kagiebowskiej wersji wydarzeń. Wokół wszystkich niewygodnych dla Rosji faktów będzie teraz cisza. Jak MAK-iem zasiał.

Szymon Hołownia napisał biografię Pana Boga. Ponoć z Bogiem rozmawiał w studiu TVN. Stacja ta dba o obiektywizm, więc racje drugiej strony przedstawił Szatan. Hołownia trzymał stronę Boga, więc Szatana dla równowagi wsparł Milan Subotić.

Ponoć dyskusja ma być pokazana niebawem, w ramach promocji książki. W głosowaniu audiotele nieznacznie wygrać ma Szatan. Dlaczego nieznacznie? Nie, nie z powodu antypatyczności i legendarnej inteligencji Hołowni. Koniunkturalna ostrożność w walce z Panem Bogiem cechowała bezpieczniaków od czasów Lenina. TVN wzoruje się na najlepszych.

Oprócz Pana Boga w TVN wystąpiła inna postać zbliżonego formatu, czyli Joanna Przetakiewicz, partnerka Jana Kulczyka. Prowadzący program Marcin Prokop stwierdził, że Przetakiewicz ma najdłuższe nogi, jakie gościły w programie „Dzień Dobry TVN”. Podobno ma też najdłuższe zęby i piersi. Jedne i drugie aż po kolana. Doktor Jan to ma farta.

Michał Kamiński ogłosił: „Prędzej zacznę fruwać niż wrócę do PiS”. Niezły odlot. „Zamiast ćpać, wcinaj nać” – jak mawiali starożytni punkowcy.

„Nie jestem przybłędą z innego świata” – stwierdził Wojciech Jaruzelski. Fakt. Cały problem polega właśnie na tym, że w III RP Jaruzelski nie jest przybłędą. Jest u siebie.

Dziennikarka portalu Wirtualna Polska wypytywała posłów, czy nie boją się, że Jaruzelski przekaże Rosji to, co usłyszał na obradach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co do mnie, to nie żywię takich obaw w najmniejszym stopniu. Moskwa ma w owej radzie młodszych przyjaciół, którzy lepiej spamiętają przebieg dyskusji. Mają oni w niej większość bezwzględną. Kwalifikowaną również.

Przeczytałem sobie jeszcze raz notkę o podobieństwie pomiędzy metodami operacyjnymi stosowanymi wobec Kościoła przez SB i TVN. Zostawiając TVN na boku, zacząłem myśleć o tym, jak przebiegało reformowanie PRL w ubekistan. Jak miejsce starych, archaicznych, zramolałych ubeków zastąpiła meganowoczesna medialna broń masowego rażenia. Jak z haków nieefektywnie eksploatowanych przez ubeckie szumowiny zrobiono newsy numer jeden, megaskandale oraz okładki tabloidów. Jak odeszły w przeszłość czasy Ciastoniów, Płatków i Pożogów. A nadeszły czasy Olejnikowych, Lisów i Durczoków. Głowa pęka, ale musimy to opisać. Jeśli przegramy – to dla naszych dzieci i wnuków. Z tego nasze pokolenie będzie rozliczane. Jest niedzielny wieczór, słucham niesamowicie ważnej piosenki niesamowicie najważniejszego Leszka Długosza „Pod Baranami już inny czas...” (obowiązek – znać) i myślę o tym wszystkim. Piję wino, ale nie jest rozrywkowo. Bardzo nie.

Jak zauważyła Jadwiga Staniszkis, rozłamowcy od Kluzik-Rostkowskiej mają przeważnie około 38 lat. Czyli dokładnie tyle, co ja (albo Zinedine Zidane). Paradoksalnie, mój brak złudzeń co do ich motywacji bierze się także z tego. Przez kilkanaście lat miałem okazję współorganizować letnie młodzieżowe zloty, przy okazji których moi rówieśnicy poznawali się, powstało wiele pokoleniowych politycznych środowisk. Lepszych i gorszych. Znam ich przekrój jak mało kto. Od karierowiczów po ideowców, od garniturowców po zadymiarzy, od robotników po inteligentów. No i dlatego co do składu, który trafił do stowarzyszenia Poncyljusz Jest Najważniejszy, złudzeń nie mam. Uwaga istotna, a optymistyczna: ci panowie to znikoma mniejszość mojego pokolenia na prawicy. Do niego zaliczają się przecież choćby liczni ludzie z dawnej Ligi Republikańskiej, którzy są ich żywą odwrotnością. Nie brak i w klubie PiS moich rówieśników o zupełnie odmiennej od karierowiczów konstrukcji psychicznej i horyzontach, jak choćby kompletny antykomunista w najlepszym stylu – Staszek Pięta z Bielska-Białej. Jest nas w tym pokoleniu dosyć, by karierowiczom, zwyczajem naszego kolegi Zidane’a, pociągnąć z Basi. Nie, nie chodzi tu o wielbicielkę Moskwy Barbarę Brylską. Baśka Wołodyjowska wydaje się stosowniejsza.

Izabela Brodacka-Falzmann poświęciła mi nieco przesadnych pochwał na swoim blogu, stwierdzając na koniec: „kryje się za maską żartownisia, a nawet z powodzeniem udaje penera”. Pener! – to słowo ucieszyło mnie bardziej od wcześniejszych nieprzyzwoitych pochwał. Określenie to znane jest głównie w Poznaniu. W mojej podstawówce miało znaczenie dwojakie. Z jednej strony nauczycielki ostrzegały, że jeśli nie będziesz się uczyć, wyrośniesz na penera. Z drugiej, kiedy jako dobrze uczący się 11-latek (przeszło mi w VII klasie), zrobiłem coś wbrew nauczycielom, mający gorsze notowania koledzy śmiali się: „To ty niezły pener jesteś” – uznając, że zaczynam do nich pasować. Uznanie za pełnoprawnego penera było więc dla mnie (po trosze jest tak do dzisiaj) niedostępnym awansem. Mając kłopoty z definiowaniem penera słowniki gwary przypisują temu słowu znaczenia najróżniejsze: od menela, przez ulicznika, po kogoś honorowego, kto w wyniku twardej szkoły życia zasługuje na szacunek. Nie dziwię się tym kłopotom. Przez lata nasze penerstwo zderzyło się ze światem dookoła, stoczyło z nim życiowe boje, zauważyliśmy jego braki, ale i zalety, niepozwalające nam się go wyrzec. Poznański raper Rychu Peja ujmuje to w utworze „Definicja Pener” następująco: „Pener tutaj to synonim / Słowa obywatel, a szaraków Pener goni / Od szaraków Pener stroni, którzy w ch... nie są życiowi / Bo ich słownik to na żywca z telenowel są dialogi / Więc kieruję już swe kroki tam gdzie świat mój jest szeroki / Pener za wysokie progi? Nieprawda, że ubogi? / To nieważne, Boże drogi miej Penerów nas w opiece / A ja wiem, że nie odlecę, jestem Pener, dobrze wiecie”. Chyba to „nie odlecę”, uodpornienie przez trudną młodość na zachłyśnięcie się pozorami, tzw. wodę sodową czy też palmę, jest dziś nas, podstarzałych penerów (również tych zaledwie aspirujących do tego szczytnego miana, jak niżej podpisany) cechą rozpoznawczą. A reszta niech spada do świata, w którym „na żywca z telenowel są dialogi”. 

Piotr Lisiewicz

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka