Nie zanosi się, aby ceny paliw przestały gwałtownie rosnąć, raczej przeciwnie – będą coraz bardziej obciążane kosztami budżetu.
Ceny paliw wciąż rosną. Średnia cena benzyny bezołowiowej 95 na polskich stacjach paliw wynosi 5,17 zł za litr, o grosz więcej niż w pierwszych dniach maja br. O grosz także – do 5,39 zł– podskoczyła benzyna 98. Jedynie olej napędowy utrzymuje się na poziomie 5,05 zł za litr. Pytanie – jak długo. Bo nie zanosi się, aby ceny paliw w Polsce przestały gwałtownie rosnąć.
W Polsce ceny paliw obciążają podatki
Eksperci tego rynku wskazują kilka przyczyn. Jedna z nich jest globalna – chaos cenowy na rynkach światowych. Cena za baryłkę ropy wzrasta i spada jednego dnia nawet o kilkanaście procent. To wpływa na ceny detaliczne, które prędzej rosną, niż spadają. Wszędzie klienci stacji paliwowych raczej nie są zadowoleni. Jednak powody do zdecydowanego narzekania mają Polacy. Wzrost cen światowych ma na razie minimalny wpływ na nasz rynek. U nas przyczyn rosnących cen paliw jest więcej i tkwią korzeniami w krajowych realiach. Do wzrostu cen przyczyniły się nowe wymiary podatków. Mamy od lat dość wysoką akcyzę, która podnosi cenę detaliczną paliwa. Do tego dochodzi od 1 stycznia br. podwyższony z 22 do 23 proc. VAT, doliczany do ceny podstawowej. Niestety, doliczany kilka razy. Najpierw VAT obciąża cenę importera, potem producenta (np. rafinerii), następnie operatora, dystrybutora i wreszcie stacji paliw. Na litrze są to koszty groszowe, ale cały mechanizm sprawia, że za litr paliwa płacimy dziś od 15 do 20 proc. więcej niż przed rokiem.
Dopłacamy do biopaliw
Firma doradcza e-petrol monitorująca ceny paliw na polskim rynku poinformowała nas w poprzednim tygodniu, że benzyna w najbliższym czasie znów zdrożeje i według badań będzie drożeć nadal. Ceny benzyny 95 i 98 mogą wzrosnąć nawet o 10 gr na litrze. – Będziemy musieli przyzwyczaić się do cen benzyny i oleju napędowego powyżej 5 zł, a może nawet do 6 zł za litr – uważa jeden z analityków e-petrol. – W tym roku raczej nie będzie spadków poniżej tej granicy. To głównie wina likwidacji ulgi podatkowej dla producentów biokomponentów do paliw ciekłych. – Ta ulga przestała obowiązywać 1 maja br., więc najbliższe tygodnie to kilkugroszowe wzrosty cen na litrze paliw. Niedużo, ale tu znów zadziała wysoki VAT, obliczany od wyższej ceny, bo bez ulgi. Podobno likwidacja tej ulgi zapewni budżetowi dodatkowo aż 1 mld zł, ale tę kwotę stracą użytkownicy aut. Podwyżka ceny jednego litra biodiesla może wzrosnąć nawet o złotówkę. To zła wiadomość zwłaszcza dla rolników, którzy tankują to tańsze paliwo nie tylko do pojazdów, ale także do swoich maszyn.
Gdy drożeją paliwa, wszystko jest droższe.
Zróżnicowane ceny
Przed rokiem, na początku maja 2010 r., benzyna 95 kosztowała przeciętnie 4,60 zł za litr, a diesel 4,37 zł za litr. Oznacza to, że teraz za napełnienie baku o przeciętnej pojemności 40 litrów trzeba wydać ok. 27 zł więcej. Nie jest tajemnicą, że paliwo stanowi znaczący składnik kosztów wielu firm, dlatego jego wyższa cena spowoduje wzrost cen innych artykułów, a także biletów komunikacji miejskiej. Największy wpływ na kształtowanie się cen detalicznych miesiąc do miesiąca miały w kwietniu i maju właśnie podwyżki cen paliw o 2,6 proc., co przełożyło się na wzrost cen transportu o 1,7 proc., a także cen żywności o 0,9 proc. Analizując ceny regionalnie, okazuje się, że najdrożej benzynę 95 tankowali mieszkańcy województw zachodniopomorskiego i świętokrzyskiego – płacili średnio 5,21 zł za litr, województwem z najwyższą ceną diesla okazało się w tym tygodniu świętokrzyskie – 5,08 zł za litr. Z najmniejszym wydatkiem za napełnienie baku w tym tygodniu liczyli się mieszkańcy z Górnego i Dolnego Śląska. Różnice cen wynikają też z typu stacji. Tradycyjnie, najniższe ceny oferują obiekty należące do sieci hipermarketów i stacje automatyczne, z większym wydatkiem trzeba się natomiast liczyć na stacjach koncernów paliwowych.
Teresa Wójcik


Komentarze
Pokaż komentarze