247 obserwujących
1040 notek
2372k odsłony
  1767   0

Zakneblowany dziennik

GP
GP

W piątek 9 września do kiosków trafi pierwszy numer „Gazety Polskiej Codziennie”. Stanie się to w atmosferze skandalu. Naszą kampanię reklamową postanowiła zakneblować TVP, która wzięła od nas pieniądze, a następnie odmówiła emisji naszego spotu. Przeciwko cenzurze zaprotestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy, sprawę bada też Fundacja Helsińska. – To coś szokującego – komentuje były prezes TVP Bronisław Wildstein. Wydawca gazety zamierza się domagać wielomilionowego odszkodowania.

Spoty „Gazety Polskiej Codziennie” powinny ukazać się po raz pierwszy w środę 7 września przed „Wydarzeniami” Polsatu o 18.50, a także przed „Wiadomościami” TVP o 19.30.

Jeśli ich Państwo nie zobaczą, będzie to oznaczać, że knebel władzy okazał się skuteczny. W tej chwili nie mamy pewności, jaki będzie rozwój wydarzeń. Polsat przyjął je do emisji. TVP odmówiła emisji jednego z nich, zaś na drugi zgodziła się warunkowo. TVN stwierdził, że nie ma wolnego czasu antenowego. W południe nasze spoty pojawią się też na portalu Niezależna.pl.

Gazeta pojawi się w kioskach w piątek. Będzie kosztować 1,80 zł. Tygodnik „Gazeta Polska” ukazywać się będzie tak jak dotychczas. Zdjęcie spotów przez TVP oznacza rozbicie kampanii nowego dziennika i narażenie go na wielomilionowe straty. Wydawca gazety, spółka Forum S.A., zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. „Zamierzamy użyć wszelkich środków prawnych, włącznie z powiadomieniem prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez osoby pełniące funkcje publiczne, dopuszczające się drastycznego i bezprawnego ograniczania wolności słowa. Zamierzamy zwrócić się do polskich i międzynarodowych organizacji broniących praw człowieka” – czytamy w jego oświadczeniu.

Urządzenie, które może cię obezwładnić i zabić

Czym uzasadniła cenzurę TVP? Według jej oświadczenia „emisja zakwestionowanego spotu niosłaby ryzyko zarzutów propagowania treści o charakterze agitacji wyborczej, a – zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego i regulacjami wewnętrznymi TVP – emisja spotów o tym charakterze powinna odbywać się wyłącznie w płatnych blokach wyborczych, jedynie na zlecenie zarejestrowanych komitetów wyborczych”.

TVP warunkowo przyjęła do emisji drugi spot. Stwierdziła jednocześnie, niezbyt jasno, iż „w przypadku zgłoszenia zastrzeżeń ze strony Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji lub innych właściwych organów TVP zastrzegła sobie prawo do wstrzymania emisji”. Szefem KRRiT jest Jan Dworak, wywodzący się z PO. – Dlaczego pan mnie o to pyta? – oto jedyna odpowiedź, jaką uzyskaliśmy od niego na pytanie o ocenzurowany spot.
Co przestraszyło TVP tak bardzo, że posunęła się do cenzury? Przekazaliśmy jej dwa spoty reklamowe autorstwa Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego. Łączą je wspólne hasła: „Stop cenzurze mediów” oraz „Chcesz żyć w demokracji? Patrz na ręce władzy”.

Spot dopuszczony warunkowo dotyczy instalowania na polskich ulicach urządzeń umożliwiających użycie przeciwko uczestnikom manifestacji niezwykle niebezpiecznej broni akustycznej, mogącej spowodować pękanie bębenków usznych, powstawanie tętniaków, a nawet śmierć. „Czy na ulicy twojego miasta widziałeś coś takiego? To urządzenie może cię obezwładnić i zabić. Może być używane do rozpędzania zamieszek ulicznych. Dlaczego o tym nie wiesz?” – pytamy.

W spocie zakazanym pojawiają się nazwiska znanych publicznie osób, które popełniły ostatnio samobójstwo lub zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach – Andrzeja Leppera, Grzegorza Michniewicza, Wojciecha Franiewskiego, Roberta Pazika, Eugeniusza Wróbla, Wiesława Podgórskiego, Sławomira Kościuka i Barbary P. „Ani jednego śledztwa dziennikarskiego” – komentują te nazwiska młodzi ludzie. Przypominamy w nim także o tym, że były członek PO zamordował pracownika PiS. „Przyjrzyj się bliżej rządom miłości Donalda Tuska” – zachęcamy.

W spocie nie pojawia się propaganda wyborcza, o wyborach nie ma w ogóle w nim mowy. Odnosząc się do zarzutów TVP, Tomasz Sakiewicz zaznaczył, że jedynymi nazwiskami, jakie pojawiają się w odrzuconym spocie, są nazwiska osób nieżyjących. – Zdumiewa więc stwierdzenie, że moglibyśmy na ich rzecz prowadzić wyborczą agitację. Nie zaszkodzimy im ani nie pomożemy w żadnych wyborach, chyba że przed Sądem Ostatecznym – stwierdził.

– Moim zdaniem to skrajny przykład cenzury i jawne zaprzeczenie wolności gospodarczej. Cenzura już dotarła do reklamy. Nawet za pieniądze nie można przekazać wolnościowych treści – stwierdziła Ewa Stankiewicz, autorka spotu. – TVP tym posunięciem zachowała się jak najgorszy cenzor. Naruszyła konstytucyjne prawo do wolności przekonań i wypowiedzi, ale i do równości podmiotów gospodarczych. Prezes TVP Juliusz Braun dopuścił się złamania konstytucji.

Wildstein: Szok, wściekła obrona przed wolnym słowem

Bronisław Wildstein, były prezes TVP, nie przypomina sobie, by za jego czasów odmówiono komukolwiek reklamy. – To coś naprawdę szokującego, pokazującego, w jakim świecie żyjemy. Ta wściekła obrona, by nowej gazety nie pokazać i nie zareklamować, bardzo wiele mówi o naszej rzeczywistości – stwierdził.

Jego zdaniem ocenzurowanie reklam to także jaskrawe naruszenie reguł gry. – Media zamiast zajmować się tym, czym powinny, zajmują się niedopuszczaniem innych niż własne poglądów i treści – mówi Wildstein. Byłego prezesa dziwi też, że publiczna telewizja tak lekko rezygnuje z pieniędzy z reklam. – Przecież telewizja ma obecnie duże problemy finansowe.

Podobnie sprawę komentuje Krzysztof Czabański, były prezes Polskiego Radia: – W mediach publicznych nikt już nie udaje, że chodzi o wolność słowa. Oni chcą założyć kneble na połowę narodu. To pokazuje, jak potrzebna jest naprawa państwa i mediów.

Bubula: Bariera dla wolności słowa i groźny precedens

Protest na ręce prezesa TVP Juliusza Brauna złożyła Barbara Bubula, członek Rady Programowej TVP. Napisała ona: „Ze zdziwieniem, smutkiem i oburzeniem dowiedziałam się, że TVP odmówiła emisji opłaconych już przez wydawcę spotów reklamujących ukazanie się nowego ogólnopolskiego dziennika »Gazeta Polska Codziennie«. Trudno wyobrazić sobie sukces tak ambitnego przedsięwzięcia bez odpowiedniej kampanii reklamowej w telewizji, zwłaszcza w telewizji publicznej. Działania władz TVP tworzą barierę dla wolności słowa, gdyż odmawiają prawa głosu poglądom popieranym przez miliony Polaków i utrudniają właściwe samoorganizowanie się społeczeństwa zgodnie z wyznawanymi wartościami”.

Zdaniem Bubuli TVP w swoich programach nie zachowuje sprawiedliwej równowagi, gdy chodzi o prezentowanie stanowisk poszczególnych partii, jednak w tym wypadku „stworzono jeszcze groźniejszy precedens, gdyż nawet za wykupiony czas antenowy z prywatnych pieniędzy środowisk niezależnych mediów nie pozwala się na antenie TVP propagować treści przez nie prezentowanych”. Bubula postanowiła przekazać swoje oświadczenie prezesowi TVP osobiście, przy okazji briefingu zorganizowanego przed siedzibą telewizji we wtorek.

Fundacja Helsińska: Nie wolno dyskryminować reklamodawców

Zajęcie się sprawą odmowy emisji reklam zapowiedziała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. – Zwrócimy się do władz podmiotów, które odmówiły emisji reklamy, o wyjaśnienie przyczyn ich decyzji – poinformował nas dr Ireneusz Kamiński z Fundacji. Jak wyjaśnił, „prasa oraz inne środki publicznego przekazu, które decydują się na udostępnienie miejsca dla przekazu handlowego, zwłaszcza reklamy, zobowiązane są do traktowania wszystkich reklamodawców bez dyskryminacji”.

Mogą odmówić przyjęcia reklamy, gdy naruszałoby to obowiązujące prawo bądź zasady współżycia społecznego. „Decyzja o odmowie opublikowania reklamy nie może poprzestawać na ogólnym powołaniu się na sprzeczność z prawem bądź zasadami współżycia społecznego, lecz musi wskazywać, który przepis bądź zasada zostały naruszone i w jaki sposób” – stwierdził dr Kamiński. Dodał, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, na państwie spoczywa „pozytywny obowiązek zapewnienia, by istniał równy dostęp reklamodawców do przestrzeni reklamowej oferowanej przez prasę oraz inne media”.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy: Ostatnia instytucja, której wolno odmówić

– Telewizja publiczna jest ostatnią instytucją medialną, która mogłaby odmówić emisji reklamy innego medium – komentuje cenzurę w TVP Wiktor Świetlik, prezes Centrum Monitoringu Wolności Prasy. – Jeżeli tak postępuje wobec jednego tytułu prasowego, to powinna tak samo się zachowywać wobec innych. Od biedy można sobie wyobrazić, że jakaś stacja prywatna odmówi emisji spotów reklamujących gazety, ale nie TVP. Telewizja publiczna nie powinna w tym wypadku oceniać pod względem politycznym reklam.

Przypomnijmy, że prezes TVP Juliusz Braun jest związany z rządzącą PO, w przeszłości zaś był posłem Unii Wolności.

– Ta sytuacja jest niebywała – tak odmowę emisji spotów skomentował senator Zbigniew Romaszewski z senackiej Komisji Praw Człowieka. – Nie widziałem samych spotów, jednak z opisu wynika, iż nie ma w nich elementów spotu wyborczego. Jest to bez wątpienia akcja mająca na celu dyskryminację wydawcy niereprezentującego treści zgodnych z wolą władz. Wszystko wskazuje na to, że dziś media trzeba sobie kupić, by wydawać to, co się chce. Nie o taką wolność słowa walczyłem.

Niby lekceważą, ale się zbroją

Wśród komentatorów i dziennikarzy „Gazety Polskiej Codziennie” pojawią się zarówno nazwiska doskonale Państwu znane, jak i zupełnie nowe. Działem krajowym pokieruje Dorota Kania, publicystyką – Piotr Lisiewicz, zagranicą – Olga Doleśniak-Harczuk, kulturą – Jan Pospieszalski.

Sportem zajmą się dziennikarze wywodzący się z mediów kibicowskich z całego kraju. Z aresztu felietony chce pisać dla nas Piotr Staruchowicz.
Wśród komentatorów będą także m.in.: Katarzyna Hejke, Joanna Lichocka, Teresa Bochwic, Ewa Stankiewicz, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ks. Jarosław Wąsowicz, Tomasz Sakiewicz, Ryszard Czarnecki, Dawid Wildstein, Robert Tekieli i wielu innych.

W prorządowych mediach dominują głosy podważające szanse na sukces „Gazety Polskiej Codziennie”, choć i tam pojawiają się inne opinie. „Przy cenie poniżej 2 zł ten projekt teoretycznie ma szanse się udać” – powiedział „GW” socjolog i medioznawca, prof. Wiesław Godzic. – „Fakt” czy „Super Express” nie mają wyraźnej linii politycznej. Gazeta Sakiewicza może to wykorzystać – wtórował mu Piotr Bieńko, dyrektor zarządzający domu mediowego Mediasense.

Reakcje dzienników, które uznają nas za potencjalną konkurencję, nie wskazują jednak, by ich stosunek do nas był lekceważący. Nie bez przyczyny to właśnie teraz „Fakt” rozpoczął pełną celebrytów kampanię wizerunkową pod hasłem „Co Pan/Pani myśli o Fakcie?”. Z kolei „Nasz Dziennik”, ku zdziwieniu swoich zachowawczych czytelników, zmienił layout na bardziej tabloidowy. „Super Express” wydaje z kolei od niedawna cotygodniowy dodatek skierowany do prawicowych czytelników pod tytułem „To Robić!”.

Z kolei w „Rzeczpospolitej” ukazała się nieprawdziwa sugestia, że „dziennikarzom tygodnika, którzy mają wspomóc dziennik, nie podoba się podwojenie obowiązków za tę samą płacę”. Informację tę powielił portal Gazeta.pl.

Magdalena Michalska,  Wojciech Mucha, Samuel Pereira, Piotr Lisiewicz

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale