Ministerstwo Gospodarki już w 2010 r. złożyło do prokuratury doniesienie na Marcina P., prezesa Amber Gold, ale gdańscy śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa. Ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był w tym czasie Krzysztof Kwiatkowski (PO).
Spółka Amber Gold wystąpiła do Ministerstwa Gospodarki o wpisanie do rejestru domów składowych w 2009 r., ale otrzymała odpowiedź odmowną ze względu na kryminalną przeszłość Marcina P., prezesa AG, którą zataił on w swoim oświadczeniu o niekaralności. Ministerstwo złożyło doniesienie do gdańskiej prokuratury. – Ciekawa była odpowiedź śledczych, którzy w działaniu Marcina P. nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego, ponieważ zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego oświadczenie musi być fałszywe nie tylko obiektywnie, ale też subiektywnie – powiedział Waldemar Pawlak. Wicepremier ironizuje, że tym wypadku ktoś, kto kilka razy skazany był za oszustwo, prawdopodobnie miał przekonanie, że nie będąc skazany za prowadzenie bez odpowiedniego pozwolenia domu składowego, czuł się w tej przestrzeni niewinny. Dodał, że skoro urzędowa sprawiedliwość kilka razy skazywała Marcina P. w zawieszeniu, najwyraźniej doszedł on do przekonania, że siódme przykazanie: nie kradnij, też nie ma w stosunku do niego zastosowania.
Zdumiony decyzją prokuratury o niewszczęciu śledztwa jest prokurator Dariusz Barski, były szef Prokuratury Krajowej.
– Pan Marcin P. złożył wniosek, w którym poświadczył nieprawdę, twierdząc, że spełnia warunki o niekaralności, chociaż miał pełną świadomość swojej przeszłości – mówi prokurator Barski. W jego opinii Marcinowi P. już kilka lat temu należało postawić zarzuty m.in. poświadczenia nieprawdy.
Decyzji prokuratury w sprawie Marcina P. broni minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Podczas wczorajszej konferencji tłumaczył także gdańskich sędziów.
– Opinia publiczna jest zbulwersowana faktem, że cała seria kolejnych wyroków to były wyroki w zawieszeniu. W odniesieniu do większości z tych wyroków rzeczywiście nie istniała podstawa do odwieszania wykonania kary, dlatego że te kolejne wyroki dotyczyły czynów podjętych przed wydaniem pierwszego wyroku – poinformował Gowin. Dodał, że sąd brał także pod uwagę młody wiek Marcina P.
Pobłażliwość wobec Marcina P. wykazała także Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Wrzeszczu, która odmówiła wszczęcia postępowania z zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego i dopiero sąd wydał nakaz prowadzenia śledztwa.
Dziś okazuje się, że podejmując taką decyzję, prokurator popełnił błąd, w związku z czym wszczęto wobec niego postępowanie służbowe.
Z kolei wobec kuratora sądowego, który sfałszował dokumenty, wykazując, że Marcin P. spłacił wszystkie zasądzone przez sąd należności, wszczęto śledztwo w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach.
– To pokazuje fatalny stan państwa, które absolutnie nie poradziło sobie z aferą Amber Gold – komentuje Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-u.
O aferze więcej informacji w jutrzejszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.
Katarzyna Pawlak/GPC



Komentarze
Pokaż komentarze (15)