Kierownictwo Państwowej Komisji Wyborczej, z jej szefem Stefanem Jaworskim i szefem Krajowego Biura Wyborczego Kazimierzem Czaplickim, wymieniali doświadczenia ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami. Szef PKW, podsumowując konferencję, zauważył, że struktura komisji wyborczych w Polsce i Rosji jest bardzo podobna.
Władimir Czurow, szef Centralnej Komisji Wyborczej Federacji Rosyjskiej, w swoim kraju znany jest przede wszystkim z bezkrytycznego popierania Władimira Putina. W 2007 r. opozycja sformułowała nawet prześmiewcze „prawo Czurowa”, którego definicję można zmieścić w jednym zdaniu – „Putin ma zawsze rację”. Polityk wielokrotnie angażował się w inicjatywy wyborcze, m.in. w 2004 r. był obserwatorem na wyborach prezydenckich w Ukrainie, po których wybuchła pomarańczowa rewolucja. Czurow nie dopatrzył się jednak wówczas żadnych nieprawidłowości. Jako szef CKW nie ma dobrej opinii wśród rosyjskiej opozycji, która zarzuca mu fałszowanie wyborów i nazywa „czarodziejem od urny”.
Teraz szef rosyjskiego CKW udzielał rad polskim przedstawicielom PKW. – To niepokojące. Polscy ambasadorowie są zapraszani na spotkania ministra spraw zagranicznych Rosji, co jeszcze można wytłumaczyć faktem, że rząd Donalda Tuska jest bardzo prorosyjski. Państwowa Komisja Wyborcza powinna jednak być niezależna. Jeżeli wymienia doświadczenia z Rosjanami, to brzmi to wprost fatalnie, bo wystarczy spojrzeć na to, jak rządzone jest to państwo. Mamy przykłady Aleksandra Litwinienki i Anny Politkowskiej, które jednoznacznie pokazują, jakie standardy dominują w Rosji. Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej powinni wytłumaczyć, jakie doświadczenia wymieniali z Rosjanami. Powinni przyznać, kto ich tam zapraszał, z kim rozmawiali i czego sprawa dotyczyła. Ważne jest, aby polska opinia publiczna poznała odpowiedzi na te pytania – mówi „Codziennej” Mariusz Błaszczak, przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. – Myślę, że przedstawiciele polskiej Centralnej Komisji Wyborczej zostali zaproszeni, aby przekazywać, jakie są standardy demokratyczne w praworządnym kraju. Nie wyobrażam sobie, aby inicjatywa narodziła się po polskiej stronie. Rosję trudno jest zaliczyć do krajów demokratycznych. Powinniśmy mieć świadomość, kto od kogo powinien się uczyć – mówi „Codziennej” Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej. Podobnego zdania jest Marek Balt z SLD, który zaznacza, że błędem ze strony Państwowej Komisji Wyborczej było organizowanie wyjazdu w tajemnicy. – To może być odbierane tak, że PKW pojechała do Rosji, aby tam się uczyć, jak przeprowadzać wybory demokratyczne. To niepoważne – mówi „Codziennej” Balt.
Olga Alehno, Jacek Liziniewicz, Maciej Marosz/GPC


Komentarze
Pokaż komentarze (9)