W poprzednim poście wypłynęła kwestia afery seksualnej wśród księży (w tym konkretnym wypadku w Australii).
Czy hierarchowie kościoła powinni za to przepraszać? Słuchając mediów wypada powiedzieć tak - TAK, I JESZCZE RAZ TAK!
Moje zdanie jako członka społeczności chrześcijańskiej jest inne.
Przepraszać to należało za to co było złego w Inkwizycji ( nie jest to jedynie czarna karta kościoła, ale bez wątpienia jest za co przepraszać), oraz za wyprawy krzyżowe. Oba te zjawiska były inicjowane przez kościół i były przezeń popierane.
Jeśli popieram coś co jest niezgodne z moimi zasadami to "przepraszam" stanowi minimum jakie powinienem zrobić.
Zupełnie inaczej ma sie sprawa z aferami seksualnymi w kościele. Przepraszać za nie to powinni konkretni indywidualni sprawcy.
Kościół nie popiera zjawisk określanych zbiorczo - AFERY SEKSUALNE W KOśCIELE.W związku z tym nie jest też ich mentorem i sprawcą. Z uwagi na powyższe uważam, że potępienie - czynu/ów nie człowieka (choć wobec człowieka takze powinny być wyciągnięte konsekwencje) - jest tym czego należy w pierwszej kolejności oczekiwać od hierarchów i zwierzchników kościoła w tym papieża. Nie widzę przeciwwskazań dla okazywania żalu, czy też "przepraszam" za swoich podwładnych.
Natomiast jeżeli w takiej sytuacji ja słysze przepraszam, a nie słyszę potępiam zło, to jestem co najmniej skonfundowany.
Mam nadzieję że wynika to z braku znajomości całej treści wypowiedzi papieża i przekręcenia sensu jego wypowiedzi przez media relacjonujące te obchody.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)