Napisałem niedawno artykuł na temat nierzetelności dziennikarskiej. Dotyczył on komorników, zupełnie przy okazji. Okazało się, że temat główny jest znany i ludzie mają wyrobione zdanie oparte na konkretnych podstawach. Natomiast w kwestii komorników i egzekucji sądowej "wiedza" przeciętnych blogowiczów, jak i moich części znajomych jest oparta na mitach.
1. "(w Polsce jest ok. 400 komorników!)" No nie, jest ich 660. Różnica między wyobrażeniem, a faktami przekracza 50%. Jest to najmniej istotny, ale ładnie charakteryzujący zderzenie tego co nam się wydaje z faktami.
http://www.komornik.pl/kancelarie.php3
„Gdyby komorników było więcej, np. 3 tysiące” - w 2008 roku chętnych na aplikację komorniczą było 59 na 13 132 na aplikacje prawnicze (ludzi którzy muszą zdać egzamin, ukończyć aplikację, zechcieć zostać komornikami) jeśli wszyscy by nawet zostali komornikami to w tym tempie do liczby 3000 można dojść chyba na zasadzie brania ludzi z łapanki.
Źródło- http://www.komornik.pl/dzialy/prezes/krk1546_08.pdf - uważam za wiarygodne, przynajmniej w zakresie zainteresowania aplikacją.
2. Komornik nic nie robi - ma niską skuteczność. Nie wiem ile robi komornik ale i nie wie tego przeciętny Kowalski. Faktem natomiast jest, że skuteczność komornika, co do zasady nie zależy od niego.
Ustawa o komornikach sądowych i egzekucji :
Art. 8.4. Komornik nie może odmówić przyjęcia wniosku o wszczęcie egzekucji lub dokonanie zabezpieczenia, do przeprowadzenia których jest właściwy zgodnie z przepisami Kodeksu.
Usłyszałem kiedyś wypowiedź jednego komornika "Pozwólcie mi wybierać, które wnioski przyjmuję, a skuteczność nie spadnie mi poniżej 90%" może to chwalipięctwo. Może.
Zakładam, że nie wymaga udowadniania, że są ludzie którzy mając długi nie mają też majątku. Zaryzykuję nawet tezę, że stanowią większość ludzi mających długi. Dlatego też jest dla mnie oczywiste, że skuteczność zależy przede wszystkim od tego przeciwko komu wnioski otrzymuje, a nie jak wykonuje swoją pracę. Oczywiście jeden zrobi więcej i lepiej, a drugi mniej ale "z pustego i Salomon nie naleje".
Jeżeli jakiś komornik dobrze żyję z kierownikami windykacji w jakimś dużym banku dostaję "śmietanę" a inni resztki. Jeszcze lepiej gdy to jakaś firma windykacyjna dobrze żyje z kierownikiem banku, to wtedy komornicy dostają resztki + to czego nie dali radę w tej firmie windykacyjnej
3. uwolnienie stawek -
teza - "oraz gdyby nie było regulowanych stawek procentowych od windykowanej kwoty, to szpital, który stoi przed widmem windykacji np. 2 mln. zł zwrócił by się do komornika z propozycją, by jego prowizja wyniosła… 500 zł... Czy spośród 190 komorników w województwie (teraz średnio jest ich 37, zakładając, że jest ich 600) nie znajdzie się 5 albo 25, którzy przybiegną, żeby w kilka godzin zarobić 1/3 miesięcznej pensji nauczyciela?"
Opinie podobne do powyższej słyszałem sporo razy.
Pomijam kwestię, jak się windykuje 2 mln od podmiotu, który nie umie sam takiego długu spłacić.
Jeśli dobrze rozumiem ideę egzekucji sądowej to ma ona charakter przymusowej egzekucji to nie polega ona na umawianiu się. Ponadto to nie dłużnik wybiera komornika a wierzyciel. Natomiast wierzyciela interesuje skuteczność, a nie koszty jakie poniesie dłużnik.
Uwolnić stawki komornika w zakresie kosztów jakie ponosi wierzyciel. Z lektury ustawy o komornikach wynika, przy standardowym wniosku komornik nie pobiera ani złotówki, dla siebie, od wierzyciela. Czyli uwolnienie stawki 0 % ?
Kwestia dochodów – postaram się chwilę nad tym przysiąść i napisać o tym oddzielną notkę.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)