Wielokrotnie słyszałem, że komornik zarabia krocie, ile?
Mało kto wie ile i według jakich zasad, ale prawie każdy wie, że o wiele za dużo. I jeszcze pojawia się argumentacja dodatkowa typu „a np. taki nauczyciel to tak mało.” Tego typu poglądy zaprezentowało np. dwóch blogowiczów z którymi przyszło mi się nie zgodzić w ramach dyskusji min. o dochodach komornika, z czego przynajmniej jeden, zrobił na mnie wrażenie, dobrze obeznanego z tematem.
Zacznę od tego, że porównania typu dochód komornika, a nauczyciela jest zwyczajnie pozbawiona sensu. Ale skoro jest t temat nośny to spróbujmy.
Wysokość pensji – zdecydowanie na korzyść nauczyciela. Jak niska by nie była to i tak jest wyższa niż – NIC - tyle wynosi pensja komornika.
Koszt uzyskania dochodu – dla nauczyciela to dotarcie do miejsca pracy i powrót. Moja skromna wiedza nie pozwala mi wyodrębnić innych dodatkowych kosztów.
Dla komornika – no właśnie. Komornik musi „utworzyć lub objąć kancelarię” art. 13 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Kancelaria to około 7-11 pracowników, pewnie są i większe i mniejsze ale taka jest ponoć przeciętna czyli koszt rzędu 30 000 zł, wynajem lokalu – blisko sądu czyli z reguły centrum miasta około – 5 000 zł, Materiały biurowe, serwis komputerów ubezpieczenia itd. ok. dodatkowych 5 000 zł.
Sumaryczny koszt około 40 000,00 zł miesięcznie. Co daje rocznie 480 000,00 zł, jeśli chodzi o koszty też wolę być nauczycielem.
Przechodzimy do samego miodu, tj. dochodów komornika.
Komornik uzyskuje dochód na zasadzie procentu od ściągniętych kwot art. od 43 ustawy o komornikach. Najważniejsze zaś uregulowania są zawarte w art. 49
15%, min. aktualnie koszty to min. 227,54 zł max to 30krotność w/w kwoty co do zasady,
8% (min to samo a max to 10 krotność) za egzekucję z konta bankowego i wynagrodzenia za pracę. Jest jeszcze coś takiego jak koszty za kwotę pozostałą do ściągnięcia wtedy jest to 5%; z max 10 krotność w/w kwoty.
Czy te stawki są za wysokie, czy za niskie. Nie wiem i zwyczajnie uważam, ze brak mi wiedzy by się w to wgłębiać.
Ale zacznijmy je analizować. Min 227,54 zł za egzekucję choćby złotówki uważam za jak najbardziej prawidłowe. Bynajmniej nie ze względu na dochód komornika, a raczej z uwagi na charakter dodatkowej sankcji. Jeżeli z jakiegoś powodu trafiam przed sąd i ten sąd stwierdza, że jestem winien np. 50 zł to jak jestem normalnym obywatelem i mnie stać to płacę. Jeżeli nie płacę, a mnie stać, to drwię z wymiaru sprawiedliwości i sankcja rzędu np. 15% albo 8% czy też 5% byłaby śmieszna i w żaden sposób nie dotkliwa.
Urząd skarbowy naliczał 5% za egzekucję. Kiedyś nie zapłaciłem mandatu i dostałem wezwanie. Zapłaciłem na miejscu dodatkowe 2,50 zł. Brak realizacji obowiązku zapłaty mandatu spowodował u mnie odroczenie spłaty w czasie i oszczędność rzędu 0,90 zł, o które więcej musiałbym zapłacić na poczcie dokonując płatności za pomocą przekazu.
Morał z tej historyjki - płacić mandatów, zwłaszcza opiewających na niskie kwoty, nie warto. Zakładam zaś, że chcemy mieszkać w państwie gdzie wyroki są przestrzegane, a nie lekceważone i opłaca się czekać na przymus państwowy.
Teraz coś o ilości spraw. Przeciętnie komornik otrzymuje około 2000-3000 spraw typu KM, czyli takich z których żyje. Nadmienię, że z ściągania alimentów i grzywien nie miałby najmniejszej szansy się utrzymać i co do zasady do prowadzenia tych spraw jak nie dokłada to jest zadowolony.
Jaką komornik ma ściągalność sami o sobie piszą, że rzędu 35-40 %, Lewiatan zaś twierdzi, że jest to około 15-20%
http://www.komornik.pl/dzialy/prezes/krk1554_08.pdf
Czy komornik ma wpływ na swoją skuteczność – odpowiem krótko – jakiś ma ale nie za duży. Szerzej o tym pisałem
:http://awaris.nowy.salon24.pl/107377.html – punkt drugi notki.
Powiedzmy, że ma tego wpływu 2000 czyli nie za dużo. Może w niektórych sprawach wzywać wierzyciela o zaliczkę na poszukiwanie majątku. Taka zaliczka to coś około 60 złotych. Jak rozumiem majątku poszukuje tam gdzie wierzyciel mu go nie wskazał. Niech będzie, ze mamy wierzycieli niezorientowanych w stanie majątkowym swoich dłużników w 50%
1000x60 = 60.000,00 zł brakuje naszemu komornikowi ok. 420.000,00 zł by nie musiał dokładać.
Załóżmy że jego skuteczność to te maksymalne 40% czyli z 2000 jest to 800 spraw. 800 x227 = 181 600 zł – 420.000 = 238.400 zł nadal za mało. A przecież mamy takiego super komornika, ma maksymalną skuteczność 40%!
Może państwo mu dopłaca? Ja nic na ten temat nie znalazłem. Weźmy pod uwagę, że komornicy mogą kłamać może mają skuteczność rzędu 15% tak jak pisze organizacja Lewiatan 300x 227 = 68.100 zł – 420.000 = 351.900,00 zł trzeba dołożyć. Czyli nawet tak jawnie „niesprawiedliwe” koszty minimalne nie dają szans na utrzymanie kancelarii.
Czyli musi być tak, że komornik nie żyje na „krzywdzie”, ściągając te minimalne koszty, tylko na procentowej prowizji.
Prowadząc skutecznie egzekucję łącznej kwoty długów na około 6.000.000,00 zł komornik przy stawce 8% czyli przy najczęstszej i najłatwiejszej egzekucji uzyskuje 480.000,00 zł. I co po roku pracy zostałoby mu 60.000 z zaliczek czyli jakieś 5.000 zł na miesiąc – straszna bieda i gdzie te setki tysięcy za kilka godzin pracy???
Jestem świadom, że powyższe rozliczenia są modelowe i z pewnością nie uwzględniają wielu czynników, np. faktycznej kwoty które "przechdzi" przez każdą kancelarię. Raczej nie da się tego ustalić, gdyż każda kancealria ma inną kwotę.
Np. część spraw będzie poniżej 1000 zł i wtedy w łeb bierze wszelka proporcjonalność, cześć spraw będzie zaspokojona np. w drodze licytacji nieruchomości i wtedy stawka wyniesie 15%, ale jednocześnie jakieś z tych spraw mogą mieć maksymalne stawki i wtedy ze sprawy za np. 2.000.000 jest max 22.700 zł albo 68.100 zł co obniża procent do 1 lub 3%;
A jeszcze jedno, często słyszałem, że komornicy biorą koszty „za nic” w umorzonych sprawach. Dla mnie jest to zwykła bzdura. Komornik pobiera koszty, od kwot których nie zdążył ściągnąć w wypadku umorzenia przez wierzyciela i to w stawce 5%.
Postępowanie umorzone na wniosek wierzyciela.
A czemu to wierzyciel składa taki wniosek? Bo nagle postanowił darować wszystkim dłużnikom? Możliwe, ale zakładam, ze takie sytuacje są incydentalne. Generalnie jak ktoś składa sprawę do komornika to po to by odzyskać należne mu pieniądze. Co do zasady widzę jeden powód takiego wniosku. Wierzyciel dostał lub jest pewien, że dostanie kasę bezpośrednio od dłużnika.
Wierzyciel ma w nosie czy komornik dostanie większą stawkę, czy niższą. On chce swoją kasę jak najszybciej, a może nawet dostanie coś ekstra od dłużnika, jakąś część tego co musiałby dłużnik zapłacić, gdyby pieniądze przeszły przez konto komornika. Osobiście uważam, że sama idea obniżonych kosztów, ale jednak kosztów, od środków odzyskanych w wyniku bezpośredniej wpłaty jest słuszna. Zachęca do bezpośredniego regulowania należności nawet po wszczęciu egzekucji, a nie usuwa sankcji za zwlekanie w dobrowolnej realizacji obowiązku nałożonego decyzją sądu.
Powiem to jeszcze raz, dla mnie koszty egzekucji są potrzebne choćby w celu istnienia sankcji za tzw. „Powagi rzeczy osądzonej”.
Teraz parę słów o tych milionach. Jestem przekonany, że są , w tym zawodzie jednostki osiągające krociowe dochody. Najczęściej są to jednostki prowadzące egzekucję w sposób w miarę ciągły, w stosunku do podmiotów bazujących na pograniczu bankructwa ale jednak będących zasadniczo wypłacalnymi. Brak oddłużanie takich podmiotów lub ich zamknięcia, uważam za patologię, ale bynajmniej nie obciążam winą za tą patologię komorników. Ich działanie jest skutkiem, a nie przyczyną kłopotów tych podmiotów.
Niemniej zakładam, że w tym zawodzie są też osoby które raz zarabiają, a czasami dokładają. Póki co wychodzą do przodu. Tak sądzę, Gdyż nie słyszałem by jakikolwiek komornik zrezygnował z wykonywania zawodu. Może być jednak tak, że cienko przędą i starają się przeczekać zły czas. Licząc, (boje się, że naiwnie) że przecież państwo potrzebuje mieć sprawny wymiar egzekucji sądowej bo bez niej cały wymiar sprawiedliwości byłby nic nie wart.
PO CO KOMU WYROK, JEŚLI NIE MOŻNA UZYSKAĆ PRZYMUSOWEGO WYKONANIA TEGOŻ WYROKU.
Ale czy nadal im się to będzie opłacać po kolejnej nowelizacji ?
Przyjąłbym zakład, że gdyby zaproponować komornikom, że wszelkie koszty przejmuje państwo, on ponownie staje się pracownikiem Sądu np. kimś w rodzaju przewodniczącego wydziału egzekucyjnego z dochodem rzędu np. 5x średnia krajowa, na dziś około 11.000 zł, to znalazłoby się całkiem sporo chętnych i to więcej niż tych, którzy zarabiają te kolące w oczy kwoty. A gdyby im jeszcze dać zapewnienie, że nikt (znaczy ustawodawca) nie będzie dokonywał zmian przy ich dochodach to grupa poparcia dla takiej nowelizacji mogłaby okazać się całkiem spora.
Wspomniałem o kolejnej nowelizacji gdyż, w ciągu ostatnich siedmiu lat komornicy mieli co najmniej cztery poważne zmiany dotyczące ich dochodów. Generalnie trend tych zmian jest mocno niekorzystny dla finansów komorników. Jest dla mnie oczywiste, że przed 2002 rokiem komornicy mieli nieprzyzwoicie korzystne uregulowania ustawowe. Podejrzewam, że mit o dochodach komorników jako grupy zawodowej pochodzi z lat z tamtego okresu. Niemniej jesteśmy w roku 2008. I po poważnej reformie, która weszła w życie 01.01.2008 roku, a co do której pewnie brak jeszcze rzeczowych danych, słyszę głosy o potrzebie zmiany tej ustawy. Czy państwo chce uczynić komornika swoim pracownikiem i stać się beneficjentem tych legendarnych prowizji?
Bynajmniej. Są głosy by obniżyć im stawki, ale wziąć na swój żołd, co to, to nie. Dlaczego skoro jest to takie korzystne? A może nie jest?
Jeszcze jeden fakt, z wcześniejszej mojej notatki
„w 2008 roku chętnych na aplikację komorniczą było 59 na 13 132 na aplikacje prawnicze” czyli mniej niż 0,5%. Zakładam, że z tych ponad 13 tysięcy którzy wybrali inne aplikacje, a nie pomyśleli o aplikacji komorniczej, przynajmniej część mogła ją rozważać. Jednak wybrali inaczej. Dlaczego? Może doszli do podobnych wniosków jak ja.
A podejrzewam, ze do analizy jaki zawód prawniczy wybrać, zabrali się solidniej niż ja do tej notatki. Ja zebrałem trochę danych i pomyślałem nad nimi dla potrzeb pojedynczego wpisu. Oni podejmowali decyzję dotyczącą wyboru drogi życiowej.
Źródło :
http://www.komornik.pl/dzialy/prezes/krk1546_08.pdf
Nie wiem czy będąc nauczycielem i biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności związane z byciem komornikiem chciałbym się zamienić.
Czasami lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)