Wynik wyborów błędnie przewidziały sondażownie, które ankietowały telefonicznie, OBOP użył ankieterów i dostał dobre prognozy wyników. Proste wytłumaczenie tego jest że niektórzy ludzie kłamią przez telefon a prosto w oczy ankieterowi - nie. Nie jestem jednak do tego wytłumaczenia przekonany, według mnie bardziej podejrzany jest błąd metody. Otóż ankieterzy odpytują wyborców przy wyjściu czyli ankietowani praktycznie na pewno głosowali. Natomiast dzwoni się do domu, gdzie część ankietowanych dopiero ma zamiar głosować, a część ankietowanych takiego zamiaru nie posiada, ale wstydzi się do tego przyznać, bo wszystkie autorytety potępiają tych, którzy nie chodzą na wybory. Od posiadania zamiaru do głosowania droga nie zawsze jest krótka, niektórzy schodzą z tej drogi.
Jest jeszcze jeden błąd metody. Jest on związany z tym kto w domach odbiera telefony! Zwykle w damach odbierają telefony kobiety, a one mają inne preferencje niż mężczyzni.
Należy odróżniać sondaże przedwyborcze od statystycznych oszacowań wyników podawanych po wyborach. O ile fałszowanie pierwszych ma sens, bo może fałszującemu przynieść korzyści, to fałszowanie tych drugich przynosi duże szkody sondażowni bez widocznych korzyści, więc należy założyć że fałszerstw sondażownie po wyborach nie robią, tylko padają ofiarą metody, którą, mimo znanych jej wad, stosuje się, bo jest wielokrotnie tańsza od lepszej metody "exit-pool".
Bacz
215
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)