Po wahaniach, dyskusjach, watpliwościach decyzja zapada:
Jedziemy. 11.09. 2008 samolot- Ryga- Tibilisi
Wersja oficjalna jest, że jeszcze w Rydze popytamy się czy może da się bilet przebukować np do Erewania, ale to samooszukiwanie:) (bliskich trzeba uspokoić) Klamka już zapadła.
Olewamy ruską propagandę i na własne oczy chcemy się przekonać jak wygląda magiczne Zakaukazie i czy faktycznie Gruzja jest taka super jak o niej piszą. W decyzji pomaga forum kaukaz.net - dzięki wielkie.
Skład: Ł., M., "B"., S. silna grupa pod wezwaniem:)
Etap pierwszy:
Warszawa (S.- Kraków) - Ryga 11.09.2008
Oczywiście zaspałem, co jest o tyle ważne, ze jedziemy moim samochodem. Nic to, szybko, szybko i mamy tylko pół godziny opóźnienia. zamiast o 6 ruszamy o 6.30. jest ok, czasu mamy mnóstwo, samolot dopiero o 22.45.
Marki- Wyszków- Olecko- Suwałki- przejście w Budziskach - Kowno- Ryga
W głośnikach "Herbaciane pola Batumi", ćwiczymy soundtrack wyprawy, jest wesoło.
Polskie drogi jak zwykle, szkoda gadać. W porównaniu do Litwy, to... nie ma co porównywać! Na terenie Wielkiego Księstwa drogi równe jak stół, proste, nie trzeba szukać własnego ogona kręcąc się po wioskach i miastach jak u nas.
Droga nudna, szczególnie Litwa, która wywarła na nas kiepskie wrażenie. Ponuro, płasko, zimno... brrr.. i żarcie paskudne.
W Rydze wita nas 12 stopni i wiatr. ufff.. dobrze, że zaraz stąd uciekamy.
Jeszcze piwko na lotnisku, alko w bezcłowym- czy jest sens ciągnąć alkohol z Rygi aż do Azji? eee, nie... wypijmy w Rydze. jak powiedzieli tak zrobiil. Captain Morgan i Johny Wędrownik zrobił swoje. W samolocie, pustym, dzieki czemu mamy po 3 siedzenia, rozkładamy się i w kimę. Kolejny przystanek - Tibilisi.
A, jeszcze zapomniałem. ciekawy miszmasz ludów na lotnisku. czy na Grenlandii mają kadre teakwondo? nie wiem, ale wnosząc po osobnikach w dresach z napisem Greenland i Taekwondo chyba tak:)
c.d.n...




Komentarze
Pokaż komentarze (3)