Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz
37
BLOG

Naród do czegoś wybrany

Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz Polityka Obserwuj notkę 4

Kilka dni temu wracałem do domu z wieczornymi zakupami. Akurat poprzedniego dnia musiałem odstawić rower do warsztatu (znowu coś się zepsuło – ludzie, nigdy nie kupujcie francuskich bicykli!), więc szedłem sobie piechotą, nigdzie się przesadnie nie spiesząc. Pogoda, jak na Amsterdam, była całkiem przyjemna – nie padało już od dwóch godzin. Na rogu ulicy przy supermarkecie zagadnął mnie (w niezrozumiałym dla mnie języku) jakiś starszy pan o urodzie, jak to się teraz ładnie mówi, „śródziemnomorskiej”. Zaproponowałem przejście na angielski, więc w mowie Szekspira zapytał o godzinę. Odparłem, że jest kwadrans po ósmej; nie zakończyło to kontaktu, bo dziadek ewidentnie chciał pogadać – podziękowawszy, zapytał co tu robię (uprzejmy, odpowiedziałem) i skąd jestem. Usłyszawszy hasło „Poland”, Matuzalem przybrał na oblicze wyraz niesmaku i wycedziwszy „Poland... concentration camp”, począł się oddalać.

 

 

Powiem szczerze, zatkało mnie. Zdołałem jeszcze (werbalnie) zachęcić go do przyspieszenia ruchów w losową stronę, ale siedziałem porażony na ławce dobre kilka minut. A potem zalała mnie fala wdzięczności.

 

 

Dziękuję Wam, funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy z Czerskiej 8. To dzięki Waszym nieocenionym publikacjom wiem już, czego mam się wstydzić – polskiej historii wypełnionej prześladowaniem Żydów od czasów Mieszka I co najmniej (przedtem pewnie nie, bo żadnych Żydów tu nie było – i dlatego właśnie panowała dzicz i ciemnota). Ale „starsi bracia” na szczęście pojawili się na naszej ziemi, i odtąd polska kultura miała w ogóle szanse zaistnieć. Gdyby nie oni, pewnie nie wyszlibyśmy poza wspólnotę plemienną na obraz i podobieństwo ludów prymitywnych z afrykańskiej dżungli.

 

 

Specjalna dedykacja należy się p. Bartkowi Węglarczykowi, służbowo oddelegowanemu z centrali na odcinek salon24.pl – znanemu tamże z dwóch rzeczy: primo, obraża ludzi z regularnością szwajcarskiego zegarka i nie odpowiada na kontry (jak to ujął jeden z dyskutantów „puści baka, maska na leb i ignoruje rozmówcę”). Secundo, wali jak obuchem zarzutem antysemityzmu (co potwierdza słuszność opinii JKM: antysemita to człowiek, którego nie lubią Żydzi – choć p. Węglarczyk trochę na umyśle słaby, jak na przedstawiciela „braci starszych”). Jeden cytat z p. Bartka pięknie ukazuje salonową obłudę intelektualną, ich maniery i totalnym brak, hm, powiedzmy że kręgosłupa:

 

Pod moim poprzednim wpisem o Rydzyku ujawniła się nowa, nieznana mi dotąd cecha części sfrustrowanych czytelników Salonu - dziki antysemityzm. Proszę was - bo sam komentarzy nie wycinam - żebyście przejrzeli te komentarze i wycięli te, które uznacie za otwarcie antysemickie. Ściskam, Bartek.

 

 

Dziękuję też OberAutorytetowi Adamowi M., który nie ustaje w demaskowaniu polskiego antysemityzmu na lamach swojego organu – a to Jedwabne, a to Kielce... O haniebnych siedliskach endecji w dużych miastach już mi się nawet pisać nie chce. Maluczko, a nie będzie na mapie Polski wsi, gdzie – zdaniem GW – jakiś Polak nie prześladował jakiegoś Żyda. Co jest oczywiście dowodem na odwieczny polski antysemityzm, Q.E.D.

 

 

Żeby tak jeszcze ograniczył się do forum wewnętrznego – ale nie... Klakę z udziałem indywiduum pokroju Grossa robi się nawet w Stanach – gdzie przyjmowane jest to jak miód na uszy. Takie perpetuum mobile dla ćwierćinteligentów (czyli, jak nie patrzeć, większości czytelników „koszernej”)... Adam Michnik demaskuje polski antysemityzm powołując się m.in. na „wspomnienia” i „cierpienia” Żydów amerykańskich (z których wielu urodziło się po 1968, a w Polsce był może co dziesiąty), tworzy sobie nową historię rękami Grossa i pochodnych, promując to następnie w Stanach i tak dalej...

 

 

Zaiste, gdyby nie było antysemityzmu, należałoby go wymyślić. „Zysk bez ryzyka” - tak się kiedyś reklamowały bodajże obligacje Skarbu Państwa. Prawda, że zgrabne hasło? I niespodziewanie, pasujące do zupełnie innego kontekstu niż planowano.

 

 

Nie można tu, naturalnie, zapomnieć o forsowanych przez „salon” autorytetach – wybitnym dziennikarzu (już mi się nie chce kolejny raz cudzysłowów wstawiać) Danielu Passencie czy moim ulubieńcu: Andrzeju Szczypiorskim. Jestem bardzo wdzięczny człowiekowi, który utorował (poprzez demonstrację techniki na rynku niemieckim) drogę dla Grossa. Dzięki niemu wiem, co to byli dobrzy Niemcy („Początek”) i jak strasznie musieli się czuć komuniści z frakcji puławskiej pacyfikowani przez natolińczyków w 1968 („Msza za miasto Arras”). Ten wielki człowiek scharakteryzował nas w swoim czasie tak: „Cechy charakterystyczne społeczeństwa polskiego to: alkoholizm, nieuczciwość, brak tolerancji względem inaczej myślących, nieposzanowanie pracy, zarówno cudzej jak i własnej. Wypadałoby zapytać, czy takiemu społeczeństwu przysługuje miano chrześcijańskiego”. Aż dziw, że nie ma nic o Żydach – ale jako wierny syn partii, nie mógł p. Szczypiorski za bardzo szaleć.

 

 

Bez komentarza (cenzuralnego).

 

 

Zabawne, że kreatura z moralnego rynsztoka, kapująca na własnego ojca, urosła (czy raczej: została nadmuchana – ciekawe, gdzie wetknięto pompkę) do rangi autorytetu wypowiadającego się przeciw Polsce zaściankowej, czarnosecinnej – i, rzecz jasna, „antysemickiej”. Polecam genialny opis literata Szczepana Mirka w „Pieprzonym losie kataryniarza” Rafała Ziemkiewicza – pasuje jak ulał.

 

 

Dziękuję z całego serca najbardziej znanym polskim sodomitom: Biedroniowi i Niemcowi, którzy ostatnio jakoś ucichli – może dlatego, że ta podła kaczystowska władza ich ignoruje (zamiast chociaż spałować, żeby mogli się przekonująco wykreować na ofiary reżimu). To ich odwadze i poświęceniu zawdzięczamy wieści przedostające się do cywilizowanego świata, o krwawej łaźni, jaką inkwizycja szykuje kochającym inaczej. To oni, godni spadkobiercy Jana Karskiego, uświadomili Europie, że – po wytępieniu Żydów, rzecz jasna – potworna prawicowa władza prześladuje teraz gejów, którzy przejęli rolę prześladowanej mniejszości. O cześć wam, bohaterscy homosie!

 

 

Jakże mógłbym zapomnieć o „bohaterze” powstania w getcie, Marku Edelmanie! Dziękuję Panu, Panie Marku – za to, że uświadamia Pan całej postępowej Europie, jak to język obecnej władzy przypomina Panu gazetę „Der Sturmer”. To wspaniale, że w tak podeszłym wieku pamięć nadal Panu dopisuje – z pewnością doświadczenia z getta, kiedy to wraz z kolegami dokonywał Pan redystrybucji majątku ludności (na działalność partyjną), przydadzą się w nowej, sprawiedliwej społecznie Europie. Odbieranie ludziom pieniędzy na wyższy cel (który znamy tylko my, depozytariusze tajemnicy Nowego Wspaniałego Świata) – to stylistyka, która z pewnością wywołuje uśmiech aprobaty na Pańskim steranym życiem obliczu.

 

 

Mógłbym tu wymieniać jeszcze długo, ale trochę to bez sensu – więc pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o „drogim Bronisławie”, którego zapasy jadowitej śliny mają się lepiej niż kiedykolwiek. Ostatnio zrobił z nich użytek pod adresem Polski na lamach „La Republicca”. Dziękuję, Wielce Szanowny Panie Profesorze! Gdyby nie Pan, ktoś mógłby w Europie odnieść błędne wrażenie, że w Polsce nastąpiła po prostu demokratyczna zmiana władzy wskutek wyborów parlamentarnych. O, jakże wielka byłaby jego naiwność! Mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu (a nie, przepraszam – to Michnik powiedział), Kaczyńscy są tacy jak Putin (krzyk Czeczenów mordowanych przez polskie wojsko słychać aż za Oceanem, a stos ciał przeciwników politycznych sięga już Pałacu Kultury), a ich rządy cofnęły Polskę do roku 1939. Cóż mogę powiedzieć? Jeśli to prawda (a zważywszy kto to mówi, to po prostu musi być prawda), to w przyszłym roku jakieś szwadrony śmierci zaczną łapankę na takich jak Geremek, znów ukryje go jakaś polska rodzina (a gdyby po ostatnich wypowiedziach nie było chętnych, będzie to rzecz jasna dowód na antysemityzm) – i Profesor nie będzie mógł udzielać wywiadów prasie zachodniej, mówiąc nam co mamy myśleć. Cóż my nieszczęśni poczniemy bez słońca naszego?

 

 

Trzeba będzie wziąć się za biskupa Michalika, który ośmiela się skrytykować europosłów za obmawianie Polski (czyli: podnosi rękę na Geremka! Antysemita przebrzydły!), tudzież za Benedykta XVI, który przywrócił Mszę Trydencką (z wiadomą modlitwą o „braciach starszych”)… Odkąd oszczerstwami wyeliminowano z życia publicznego TW „Jankowskiego”, nie ma kto tępić antysemityzmu w polskim kościele katolickim – pamiętaj, obywatelu, Centrum Szymona Wiesenthala czeka na Twój donos! Jedna nadzieja w Michniku Kościoła Katolickiego - abp. Życińskim.

 

 

Fakt, że osobiście nie prześladowałem, nie okradłem ani nie zadenuncjowałem żadnego Żyda (goja zresztą też nie) nie ma tu specjalnego znaczenia – istotna jest odpowiedzialność zbiorowa. Jak powiedział ostatnio ambasador Izraela: nie potępiając należycie ks. Rydzyka, Polska „cofa się w postępie, jaki uczyniła na drodze pojednania żydowsko-katolickiego i w walce z antysemityzmem od upadku komunizmu”. Cofa – nie cofa, ciężko powiedzieć: przynajmniej w przeciwieństwie do braci starszych, w ogóle na tę drogę weszła.

 

 

W świetle takiej symfonii wybitnych umysłów, które tępią antysemityzm na każdym kroku, cóż mi pozostaje? Chyba tylko przyjąć pozycję klęczącą, schylić mój czerep goja i po wyzbyciu się zawartości portfela (na słusznie należne odszkodowania, ma się rozumieć), przystąpić do kajania się. Dwa – trzy pokolenia takich gestów powinny wystarczyć. Taki nasz cel, takie przeznaczenie – im szybciej się z tym pogodzimy, tym lepiej.

 

 

Ostatni gasi światło? Mam nadzieję, że nie – więc pozwolę sobie zakończyć ten niespecjalnie radosny tekst cytatem z wiersza Tuwima. Dedykuję go wymienionym tu osobom, jako załącznik do skierowanych do nich podziękowań:

 

 

 

I wy, o których zapomniałem,

Lub pominąłem was przez litość,

Albo dlatego, że się bałem,

Albo, że taka was obfitość,

I ty, cenzorze, co za wiersz ten

Zapewne skarzesz mnie na ciupę,

Iżem się stał świntuchów hersztem,

Całujcie wy mnie wszyscy w dupę !

table.lfmWidget20070724123544 td {margin:0 !important;padding:0 !important;border:0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmHead a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/header/chart/recenttracks_regular_red.png) no-repeat 0 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmEmbed object {float:left;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmConfig a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat 0px 0 !important;;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmView a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -85px 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmPopup a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -159px 0 !important;}

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka