„Dziś ugrupowanie Jedna Rosja W.Putina obrała programowy kurs, którego oczekiwał cały naród rosyjski. Właśnie za jego rządów wzrósł potencjał gospodarczy Rosji, kraj jest stabilny i scalony, znacznie wrósł poziom życia.” - jak się Państwu zdaje, kto wypowiedział te słowa: propagandzista na etacie biura prasowego Kremla? Ogolony ćwierćmózg z Putinjugend? Bolszewik od Limonowa? Niestety nie. Takie mądrości zamieścił na swoim blogu eurodeputowany z ramienia LPR, Sylwester Chruszcz.
Fakt, od faceta z wykształceniem architektonicznym nie ma właściwie podstaw wymagać zrozumienia podstaw ekonomii – na przykład tego, że po rabunkowej „prywatyzacji” z lat 90tych Rosja dobrze sobie radzi gospodarczo tylko dlatego, że ceny ropy i gazu biją kolejne rekordy. Na miłość boską, przecież niecałą dekadę temu ten kraj ogłosił niewypłacalność! To jest kolos na glinianych nogach – i gdyby nie gazrurka, dawno doszłoby tam do kolejnego krachu.
„Ze zwycięzcami dzisiejszych rosyjskich wyborów trzeba rozmawiać” - to jest jakaś mantra, którą powtarzają politycy różnej maści. Dobra, rozmawiać – świetnie. Tylko o czym? Robić interesy niewątpliwie z Rosją warto – choćby z racji tego, jaki to ogromny rynek zbytu. Ale poza pieniędzmi, o czym rozmawiać z rządem, dla którego przywódcy upadek Sojuza to „największa katastrofa geopolityczna XX w.”, a II WŚ zaczęła się w 1941 (kto nie wierzy, niech popatrzy na oficjalne dekoracje na wszelkich uroczystościach typu rocznicowego u „przyjaciół Moskali”)? W sumie to Niemców, Żydów, Czechów już przepraszaliśmy – a Rosjan jeszcze nie. Koniecznie trzeba to naprawić. W duchu dziedzictwa Największego Polaka, ma się rozumieć.
„powinniśmy zacieśniać naszą współpracę” - nie da się ukryć, rozwiązanie WSI nie pomogło, a już sprawa z mięsem, gdzie okropny kaczystowski rząd ośmielił się wywlec temat w Brukseli... Katastrofa. Trzeba wrócić do sprawdzonych wzorców z epoki Kwasa, posiedzieć u Putina na korytarzu parę godzin – i sytuacja wróci do normy.
„W dzisiejszych wyborach w Rosji gratuluję wygranym partią” - konia z rzędem temu, kto zrozumie co autor miał na myśli. Ja widzę dwie możliwości: albo chciał się podłączyć do kremlowskiej fikcji pluralizmu (stąd liczba mnoga „wygranym”), albo postanowił zacieśnić współpracę jednoosobowo i zaczął zapominać reguły polskiej gramatyki. Jest jeszcze wariant trzeci: powinien zażądać zwrotu pieniędzy za edukację, bo zdolność logicznego myślenia dorównuje jego umiejętności wysławiania się. Ale w sumie, absolwentką mojego liceum w Lublinie jest Sierakowska – więc nie będę się znęcał nad Politechniką Szczecińską. Każdy ma jakiegoś trupa w szafie.
Nawet SLD miało dość rozumu, żeby schować na drugi plan Ryszarda Jarzębowskiego (przypomnę: zdaniem tego faceta, żołnierze WiN rozpętali po 1945 wojnę domową, strzelając w plecy budowniczym Polski Ludowej. I ten pomiot macierzy wszetecznej był wicemarszałkiem Senatu). Z jakiegoś powodu LPR ma wyjątkowo duży odsetek (głośnych medialnie) „inteligentnych inaczej” - o świeżych produkcjach Mirosława Orzechowskiego innym razem. Nie dość, że pod wodzą Koniogłowego 15% poparcia sprowadzono poniżej progu. Mało, że RG wypierał się Dmowskiego i kokietował „braci” starszych. Upokarzające dla ludzi bliskich idei narodowej romanse z Samoobroną i obrona Kaczmarka – nawet to nie zaspokoiło pędu szefostwa LPR do wcielania w życie doktryny „co by tu jeszcze spieprzyć panowie”. I kiedy już wydawało się, że ta parodia ruchu narodowego wylądowała tam gdzie jej miejsce – na śmietniku historii – spod zwałów syfu wszelakiego dochodzą takie bulgoty, jak wpis deputowanego Chruszcza.
Jak tak dalej pójdzie, to Geremek i Michnik wypadną niedługo z interesu - „partia białej flagi” po prostu nie będzie już potrzebna, bo jej miejsce zajmie „polska prawica narodowa”.




Komentarze
Pokaż komentarze (19)