Krytykowali, marudzili, pomrukiwali groźnie do kamer – spadochroniarz z UW Zalewski i popłuczyna bo ośmiu partiach – Ujazdowski. Doradzali, odgrażali się sugestiami nowej partii z takim śmiesznym facetem z Gorzowa (pozdrawiam panów Mazurka i Zalewskiego, którzy wymyślili to określenie na Kazia M.). I co? Póki była nadzieja na rozbicie PiS, media im kibicowały. A jak się okazało, że nic z tego, zostali odesłani w niebyt. Rozwód Dody jest ważniejszy.
Ale jak to tak? Już nikt nas o nic nie pyta? Tak sobie pewnie pomyśleli Ujazdowski i Zalewski (Dorn wrócił do kajania się przed obliczem Wodza i ponoć mu nawet nieźle idzie). Dokooptowali do składu jeszcze niezatapialnego Selina i zaapelowali do Tuska o „podjęcie "pozytywnej" polityki historycznej w relacjach z Niemcami.”. Nic, tylko podziwiać optymizm. Toż Donaldowi doradzają już tacy mędrcy jak Bartoszewski i Wałęsa, nie wspominając o kontrataku frontu III RP – jeśli chłop jeszcze nie postradał zmysłów od bredzenia tych dwóch zombie z Palikotem na deser, to raczej nie będzie się narażał na błyski okularów KMU i rejtanowskie pozy PZ.
Otóż postulują dziarskie pajace organizację „wielkich międzynarodowych obchodów” dla upamiętnienia rocznicy wybuchu II WŚ. No, biorąc poprawkę na reprezentację polskich władz przy rocznicy zakończenia tournee Hitlera po Europie, aż się boję myśleć co byłoby teraz. Dobrze chociaż, że Tusk nie pije tyle co Kwas – wszystkiego butelkę wina z prezydentem, phi...
„Polska jako pierwszy kraj oparła się agresji niemieckiej” – tja... chyba o ścianę baraku obozowego, po oddaniu wszystkiego oprócz honoru – bo ten jest rzeczą bezcenną. Skądinąd słuszna uwaga, że spór o II WŚ jest we wzajemnych kontaktach istotny, podlana jest taką ilością bogoojczyźnianego bełkotu, że aż mnie skręca. Czy ktoś poza Wielkopolską słyszał o porządnych obchodach powstania wielkopolskiego? Jak nie patrzeć, jedynego zakończonego sukcesem? Ja nie. Z regularnością szwajcarskiego zegarka, świętujemy tylko klęski.
„Wysoko oceniamy działania profesora Władysława Bartoszewskiego, podtrzymanie stanowiska przeciwnego fałszowaniu historii” – no i znowu, strzał we własne nogi i to w każdą stopę z osobna. Raz, Tusk już ma jednego Strasznego Dziadunia – po co mu epigoni? W dodatku tacy, którym do niedawna JarKacz jawił się słoneczkiem, a otrzeźwieli dopiero po przegranych wyborach? Dwa, o „profesorze” Bartoszewskim, „wunderwaffe” od całowania klamek w Berlinie napisano już szpalty całe, więc nie będę się nad starszym panem pastwił.
Jak ktoś ma wzorzec w ososbie speca od „bydła”, to nie bardzo jest o czym rozmawiać.
„W obchodach miałyby uczestniczyć koronowane głowy, a także prezydenci, premierzy europejscy, w tym głowa państwa niemieckiego.” – no jasne. Zaczynamy od mówienia o oparciu się niemieckiej agresji, a potem zapraszamy niemieckiego prezydenta. Przyleci na pewno w podskokach – mniej więcej takich jak te, w których Angela M. Leciała dostosowywać się do postulatów Donalda. Zresztą, jak można być tak okropnie nie na czasie? Przecież II WŚ nie rozpętali Niemcy, tylko „naziści” – narodowość nieznana. Obowiązującej nomenklatury nie znacie? To z czym do ludzi?
„Rok 2009 to nie tylko okrągła rocznica wybuchu II wojny światowej, ale także wielka rocznica końca komunizmu, który nastąpił w Polsce” – i jest od razu pretekst, żeby dwie biby zintegrować w jedną. Czemu nie? Jest też mowa o rocznicy zakończenia komunizmu, więc ho ho ho... Ileż różnych osób i grup można przeprosić – i Rosjan za radość z ich wycofania się, i Niemców za akcję „Wisła”... Górale spod Synaju są już chyba nasyceni przeprosinami, w ich przypadku kolej na kajanie się w twardej walucie.
Ale o tym może innym razem.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)