PAP informuje o tym, co szykuje komisja "Przyjazne państwo". Nie jest to niestety ani propozycja uproszczenia jakichś biorokratycznych powinności, ani obniżenia podatków ( he he he). Za to komisja pracuje nad uproszczeniem przepisów dotyczących zwalczania "dzikiego" handlu, czyli ludzi wystawiających swój towar na ulicy. Chodzi o to, by towar mógł być skonfiskowany "od ręki" i to przez Straż Miejską, nie policję.
Tak więc zamiast uproszczenia prawa zachęcającego do rejestracji działąlności gospodarczej, zamiast uruchamiania legalnych miejsc targowych, mamy nowe administracyjne represje. Wiadomość PAP jest jeszcze bardziej zabawna w tym miejscu: "Ale konfiskata nie będzie obowiązkowa i nie obejmie wszystkich. Raczej nie grozi ona starszym paniom lub drobnym handlarzom, tylko "hurtownikom", uporczywie łamiącym prawo". Czyli represje będą stosowane uznaniowo, wg. widzimisie strażników. W tej sytuacji jestem całkowicie spokojny o "uporczywie łamiących prawo hurtowników", których stać na łapówkę, za to wróżę ciężkie życie ich drobnej, detalicznej konkurencji, oraz babciom z pietruszką i sznurowadłami, które będą znakomicie nabijać statystykę skuteczności strażników miejskich. I wszystko to pod szyldem "przyjazne państwo". Przyjazne dla urzędników i strażników miejskich. Ciekawe co na to zwolennicy PO, tak niegdyś tłumnie odwiedzający lokale wyborcze, stojący w długich kolejkach byle tylko dać odpór kaczyzmowi. Czy tego właśnie spodziewali się po liberalnej władzy?
Kalectwo państwa polskiego widać w tym, że problem nielegalnych handlarzy "zajmujących nelegalnie chodnik" musi zostać aż uregulowany ustawą, nie prawem lokalnym, gminnym. Wszak policja mogła by zając towar, ale jest jej za mało. Miasto nie ma interesu w dokładaniu do policji, której nie chce się działać, stąd buduje alternatywną strukturę "straży miejskiej". Właściwe rozwiąznie to poddanie policji lokalnej pod nadzór samorządu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)