Red. Osiecki napisał, że "- nikt rozsądny nie spróbuje udowadniać, że geje i lesbijki czuli się w tamtym ustroju znakomicie". Ciekawe, czy hetero czuli się w tamtym ustroju znakomicie? Chyba nikt się nie czuł znakomicie, więc jest to dosyć kiepskii wyznacznik pruderyjności. PRL, jak cały blok wschodni przechodził w zakresie "pruderyjności" różne fazy. Od rozwiązłości lat porewolucyjnych (pod przewodnictwem ideowym p. A. Kołłontaj), do pruderyjności i "hyclów od moralności socjalistycznej" z czasów Stalina, aż do "powrotu do źródeł" w latach 80, gdzie np. można mówić nawet o promowaniu naturyzmu (w Enerdówku popularna rzecz). Czyli jak właściwie było? Było różnie.
A teraz małe studium przypadku: Jarosław Ender szef Pink Press, Pink shop i udziałowiec innych przedsięwzięć , skądinąd wiem, że kiedyś finansowo wspierający organizacje gejowskie i sam równiez tejże orientacji. Jeden z pomysłodawców nagrody Tęczowy Laur. Pink Press, jakby kto nie wiedział, to wydawca pornografii, chyba najwiekszy w Polsce. Kim był ten gość w PRL (końcówka lat 80)? Przesladowanym opozycjonistą? Ulotki roznosił? Siedział w kiciu? Nie, skądże, był przewodniczącym ZSP na Uniwersytecie Warszawskim. Co to było ZSP wówczas nie muszę chyba wyjaśniać, ale na wszelki wypadek - był to klub karierowiczów, przyczułek do robienia kariery. Jeśli ktoś z jakiś powodów PRL-owi naprawdę przeszkadzał, to mógł mieć problemy nawet z dostaniem się na studia.
Czy zatem można mówić o instytucjonalnym prześladowaniu homoseksualistów w PRL? Moim zdaniem nie. a z pewnością jest to nieporównywalne ze skalą prześladowań skierowanym wobec kościoła, rodzin żołnierzy wyklętych, AK-owców i innych "wrogów ludu".


Komentarze
Pokaż komentarze (6)