Tak właśnie donosi prasa, że w małym, wielkopolskim miasteczku sklepikarze albo nie zamawiają "Gazety" w ogóle, albo też chowają cały nakład, a potem oddają jako zwrot. O tej akcji obywatelskiej dowiadujemy się z... "Gazety Wyborczej", "Wysokie obcasy" z 26 czerwca.
W liście do redakcji (tytuł "Cenzura małego miasteczka") dowiadujemy się także, że w akcji bierze udział "ksiądz na ambonie", a przy drodze stoją transparenty z napisem "www.gazetanie", czy "coś w tym stylu". Dla wiernej czytelniczki WG a szczególnie WO to tragedia: "Co mi da wmawianie sobie: 'Od dzisiaj w tym sklepie nie kupuję', kiedy dzisiejsze przedpołudnie było puste bez "Gazety" a zwłaszcza "Wysokich Obcasów". Żal."
Niestety, redakcja nie podała w jakim to małym, wielkopolskim miasteczku obywatele mają taki zmysł samoorganizacji. Wielka szkoda, przecież to materiał na bardzo ciekawy reportaż z klerofaszystowskiego zaścianka! Można by wtedy zweryfikować: czy list jest prawdziwy i zawiera faktyczny opis sytuacji, czy też jest tylko podgrzewaniem psychozy oblężonej twierdzy Jasnogrodu, przez niedorżnięte watachy dinozaurów? To znaczy - tym ostatnim jest na pewno. Mobilizacja przez wyborami to podstawa. Mam nadzieję, że przedstawiciele prasy o "odmiennej orientacji" niż GW sprawdzą, czy faktycznie ma miejsce bojkot.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)