Dziś na Interii przeczytałem o tym, że bohaterska biografia Simona Mola jest wymyślonym na użytek "białych" legendą. Cała sprawa coraz bardziej staje się materiałem na komedię, taki współczesny Molier. Na przykład taki scenariusz: przyjeżdża Czarny do Europejskiego Kraju, zostaje przez "złych miejscowych" napadnięty, ale ratują go "dobzi tolerancyjni miejscowi". Nasz bohater na ich użytek tworzy legendę, o tym, że był obrońcą praw człowieka, że siedział w więzieniu, że uciekł itd itp. A oni w to święcie wierzą. Legenda zapewnia naszemu boharetowi niezłe kożyści, w tym również to, co w sprawie Łyżwińskiego nazwano "osobistymi korzyściami niematerialnymi". W finale oczywiście oszóstwo jest wykryte, dobro nagrodzone, zło ukarane, jak u Moliera. Byłby to materiał na komedię, gdyby nie jeden szczegół - tragedia kobiet i być może ich kolejnych partnerów, zarażonych HIV.
35
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)