Grim Sfirkow Grim Sfirkow
109
BLOG

Wołomin OK

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 5

Wołomin to bardzo zabawne miasto. Ostatnio dostało się na czółowki przekażników z powodu morderstwa, jakie popełnił niejaki Michał G. na dwóch braciach Cz.

Ponieważ mam przyjemność mieszkać od urodzenia w tym pięknym mieście, to mogę wyjśnić parę faktów znanych każdemu średnio rozgarniętemu tubylcowi, obce natomiast wszystkim innym.

Otóż, jeżeli kogoś interesuje ilu jest braci Cz., to wyjśniam: jest ich ośmioro rodzeństwa, niestety nie wiem ilu jest braci, a ile sióstr. Jest to rodzina, który to rodzaj rodzin niektórzy w okolicy nazywają "siódema", czyli ludzie, których zainteresowania sprowadzają się do zdobywania alkoholu i jego konsumpcji. Bracia Cz. zajmują się generalnie tym, czym zajmuje się margines społeczny w Wołominie, ponoć z akcentem na handel narkotykami. Za wyjątkiem jednego. Był on radnym z ramienia, uwaga, uwaga, najpierw Samoobrony (z której już nie pamiętam, czy go wyrzucono, czy sam odszedł), a potem SLD. Polityczny życiorys bogaty jak na niespełna trzydziestolatka. Jego obecność w radzie miasta miała wymiar po trosze kabaretowy. Stawiał się tam wszystkim i często bez sensu. Moja znajmom była świadkiem następującego zdarzenia: pan. Cz. coś mówił, następnie była przerwa, a po przerwie radny Cz. prosi o głos, i mówi coś w rodzaju: "Chciałbym ościadczyć, że radny X w czasie przerwy powiedział do mnie <<Spierdalaj stąd>>." (koniec cytatu). W ostatnich wyborach mandatu nie zdobył. 

Ponoć Michał G. strzela do braci Cz. z powodu zniewagi osobistej. Pewnieten czy ów zastanawia się cóż to takiego w naszej okolicy znaczy zniewaga osobista. Najlepiej wyjaśnić na przykładzie: kilku moich znajomych wyszło z 18 urodzin koleżanki po alkohol. Wracając natknęli się na grupę dresiarzy, z których jeden krzyknął do nich: "Hej laski, może mi possiecie?". Na to jeden z moich kolegów odparł "Sam mi możesz possać!". Nie minęły dwa pacieże, kiedy za moimi kumplami ruszyły trzy wypełnione ludźmi polonezy. Ludzie ci byli wyposarzeni w sprzęt nazwijmy to, demolacyjny: kije, siekiery itd. Moi kumple, wraz z resztą imprezy zabarykadowali się w domu szanownej jubilatki. Napastnicy nie dali za wygraną: siekiery i kamienie poszły w ruch, ale drzwi wytrzymały, natomiast wszystko co wpadło im pod rękę zostało zniszczone. Panice nie uległ tylko dziadek jubilatki. Miotał on z piętra domu w napastników doniczki, i na dodatek jednego trafił. Uderzony w głowę zaginął w ciemnościach nocy, nie zauważony zarówno przez obrońców, jak i przez swoich kumpli. 

W końcu zjawiła się policja, oczywiście niczym straż miejska z Ankh - Morpork, kiedy ostatni napastnik już się ulotnił.  Ku konsternacji obrońców, którzy bynajmniej nie mieli ochoty na żadne dochodzenie odszkodowań, bo wiedzieli, że konsekwencje mogą być opłakane, został znaleziony ów trafiony doniczką. Jako jedyny z napastników został osądzony i posiedział dwa lata. Reszta z napastników została oczywiście zatrzymana, ale nikt ich nie rozpoznał. O "nierozpoznanie" prosili rodzice jubilatki. Wszystko to wydażyło się z powodu niewinnego "ty mi possij".

Na koniec wyjaśniam: rzeczywiście, w życiu nie  widziałem tyle policji w Wołominie, stoją wszędzie, w hełmach i z bronią automatyczną. Jednak mówienie o tym, że ktoś się obawia i że panuje strach , to chyba przesada. Jesteśmy przyzwyczajeni. Cóż mnie ostatecznie obchodzi, że jakiś idiota gania za braćmi Cz. ? Jak kiedyś mnie gonili samochodem po chodniku, bo się nie dałem pobić, to się rzeczywiście najadłem strachu. 


Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka