Polska jako (za przeproszeniem) członek Unii Europejskiej ma obowiązek przestawiać się na energię odnawialną. Za portalem egospodarka.pl: Podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli w marcu 2007 roku przywódcy Państw Członkowskich przyjęli zobowiązanie, że do 2020 roku 20% energii produkowanej w UE będzie pochodzić ze źródeł energii odnawialnej. Ustalono, iż dla poszczególnych krajów cel będzie różnicowany w zależności od sytuacji wyjściowej i potencjału w zakresie produkcji energii ze źródeł odnawialnych, jak również obecnego poziomu jej wykorzystania oraz struktury wykorzystania paliw w energetyce.
Tyle teoria. Jak wygląda praktyka? Obywatel Tadeusz Rydzyk, dzięki pełnionym przez siebie funkcjom społecznym ma koncesję na prowadzenie badań nad wykorzystaniem gorących, podziemnych wód. Jest to energia czysta i całkowicie odnawialna. Inicjatywa wydawać by sie mogła zasługuje na poparcie. Przecież to kierunek wyznaczony przez Unię Europejską! Ale okazuje się, że to mało. Obywatel Tadeusz Rydzyk ma ten problem, że ideologicznie nie pasuje obecnej władzy. Obywatel Rydzyk nie ma też dobrej prasy i to się tak pechowo składa, że w prasie podnoszącej często - gęsto problemy ekologiczne. Ba - obywatel Tadeusz Rydzyk jest czarnym charakterem bajek sprzedawanych ekologicznie nastawionej gawiedzi. W związku z tym organizacji kierowanej przez obywatela Rydzyka zabrano dofinansowanie na badania oficjalnie z powodu formalnych niedociągnięć. Powody takiej decyzji mało kogo interesują, postępowa część opinii publicznej jest zadowolona, że "dowalili wreszcie Rydzykowi". Oto charakterystyczna opinia z forów internetowych (autor niejaki tades) : "A niech mu dają emeryci i renciści , na głupotę nie poradzisz, czekam na interesujące zdjęcia Rydzyka". Nie muszę dodawać, że żaden Green Peace nie protestował w tej sprawie.
Ówczesna interpretacja wydarzeń zasadzała się na tym, że obywatel Rydzyk chce naciągnąć Unię Europejską na kasę pod pozorem ekologii. Ciekawe to spojrzenie, pokazujące czym w istocie jest ekologia dla mediów opiniotwórczych. Perfidia Rydzyka była tym większa, że był i jest przeciwnikiem Unii. W opinii wielu jego postawa wyklucza go spośród tych, którzy powinni dofinansowanie z Unii dostawać. Nieszczęśliwie dla nich, prawo unijne zabrania dawać fundusze na cele sprzeczne z celami Unii, a nie ludziom, którzy są przeciwnikami Unii.
Ponieważ obywatel Rydzyk nie otrzymał dofinansowania, postanowił odwołać się do swojego autorytetu i zaapelował o wpłaty na konto Radia Maryja. Oczywiście prasa natychmiast zwróciła uwagę, że obywatel Rydzyk nie ma pozwolenia na publiczną zbiórkę. Np. dziennik.pl : "Redemptorysta za nic nie chce zrezygnować z badań geotermalnych i dlatego po obcięciu rządowych dotacji apeluje wprost do słuchaczy.(...) [Rydzyk] nie ma zgody na publiczną zbiórkę pieniędzy. Jak sprawdził DZIENNIK, ojciec Rydzyk nie zwrócił się do MSWiA o pozwolenie". Odezwali się też parlamentarzyści Lewicy. Za gazeta.pl : głos zabrał Jerzy Wenderlich: "Jesteśmy zbulwersowani tym, że ksiądz Tadeusz Rydzyk, ogłosił kolejną zbiórkę i to z takiego świętego miejsca dla milionów Polaków, jakim jest Jasna Góra". Zaiste, trudno o bardziej humorystyczną wypowiedź z ust posła Lewicy, niż oburzenie się, że duchowny katolicki ogłasza coś z Jasnej Góry. Oczywiście: przypomniano tutaj sprawę pieniędzy zebranych na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że o te pieniądze najbardziej martwią się ci, którzy z całą pewnością nie w zbiórce nie uczestniczyli. Nie ma się co dziwić: zainteresowanie cudzymi pieniędzmi to na lewicy standard. Oczywiście ogólne przesłanie tekstów w prasie jest takie, że Rydzyk znowu zabierze i przeje wdowi grosz polskich emerytów, którzy w swej naiwności oddają mu pieniądze. A geotermia to oszustwo na naiwnych. Przypominam: zarówno prasa jest proekologiczna, o czym mieliśmy się okazję przekonać przy sprawie Rospudy, jak i partie lewicowe mają ekologię i odnawialne źródła energii w programie.
Na koniec dostajemy informację w Dzienniku. Okazuje się, że jednak Rydzk wie co robi. "Dyrektor Radia Maryja to wytrawny biznesmen i wie, że inwestycja w geotermię to doskonały interes" - tak upór o. Rydzyka tłumaczy Krzysztof Masiuk z rady nadzorczej NFOŚ. Zwraca uwagę, że choć na początku inwestycja wymaga wielomilionowych środków, to jednak szybko przynosi zyski. "Gdy się sprzedaje energię uzyskaną z gorących źródeł, w ciągu kilkunastu lat inwestycja się zwraca i zaczyna zarabiać kilka milionów rocznie, bo koszt uzyskania energii odnawialnej jest zerowy" - podkreśla." Ale, żeby czytelnik nie pomyślał broń Boże, że Rydzyk może zrobić coś dobrego i sensownego zacytowano ks. Sowę: "Być może potrzebuje środków na bieżącą działalność swoich licznych dzieł i pieniądze ze zbiórki wcale nie zostaną przeznaczone na odwierty". Jego słowami wskazuje się też kościołowi i księżom właściwe miejsce w szeregu: "Podkreśla przy tym, że kapłan w ogóle nie powinien angażować się w przedsięwzięcia biznesowe o takiej skali, lecz skupiać na pracy duszpasterskiej". Czyżby ks. Sowa nie słyszał o cystersach propagujących racjonalne rolnictwo? Czy oni tez zeszli z właściwej ścieżki duszpasterstwa?
Podsumujmy: obywatel Rydzyk próbuje zrealizować inicjatywę, która wg. ideologii szerzonej przez władzę medialna i polityczną, jest słuszna i pożyteczna. Jednak zarówno władza polityczna (cofnięcie dotacji), jak i władza medialna (nieustanne przedstawienie inwestycji jako oszustwo, wyłudzanie, wreszcie środek na zarobienie pieniędzy - jakby to było coś nagannego) stara się nie dopuścić do zrealizowania przedsięwzięcia. Dlaczego? Bo obywatel Rydzyk głosi poglądy niezgodne z ideologią władzy zarówno medialnej jak i politycznej. Wnioski: dla władzy medialnej i politycznej liczy się nie realizacja celów - np. ekologia, tylko władza. Rydzyk zagraża władzy, Rydzyka tępimy. Natomiast organizacje ekologiczne w ogóle nie zajmują się sprawą. Ostatnio Green Peace zorganizował demonstrację pod Ministerstwem Środowiska w sprawie hamowania przez Polskę w Unii Europejskiej w dziele walki z ocieplaniem klimatu. To co robi władza w kraju Greep Peace najwyraźniej średnio interesuje ( Proszę sprawdzić). Tu również ideolo wygrywa z realnymi działaniami.
Dlatego, ja, na znak obywatelskiego protestu, przeleję 20 PLN na konto Radia Maryja, chociaż go nie słucham, a obywatela Rydzyka mam w głębokim poważaniu. Ekologię zresztą też. Zrobię to z jednego powodu: na pohybel medialnej i politycznej władzy. Żeby im pokazać, że nie pozwolę się kierować jak baran.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)