Grim Sfirkow Grim Sfirkow
65
BLOG

Rosjanie w Gori

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 6

Dezinformacja jest na wojnie bronią taką samą, jak rakiety i karabiny. Cały czas nie wiemy co się dzieje, sprzeczne informacje powodują zamieszanie nie do rozplątania. Pozostaje nam oczekiwanie na potwierdzenie z "niezależnych źródeł".

Strona gruzińska donosiła o zajęciu Gori już wcześniej. Rosjanie dementowali. Jak było naprawdę - nie wiemy. Były też doniesienia o ataku na Gori - i tu również jesteśmy skazani na niewiedzę, dopóki nie dotrą wiarygodne informacje. Tak czy inaczej: Gori zostało puste, bez wojska i mieszkańców. Pozostawienie niebronionego miasta z punktu widzenia wojskowego było posunięciem bezmyślnym. Nie ma lepszej zapory dla wojsk pancernych, niż zwarta zabudowa. Z punktu widzenia humanitarnego i ludzkiego - pozostawienie Gori jako otwartego miasta, miało sens: uniknięto zniszczeń i niepotrzebnych ofiar. Ale najwyraźniej z Rosjanami takie numery nie przechodzą.

Świadkowie potwierdzają, że siły rosyjskiej znajdują się blisko centrum Gori, że strzelają do każdego kto się zbliża i że grabią pozostawione mienie. W sumie rozumiem - prawo zdobywcy, że się rabuje, pali i gwałci. Sęk w tym, że rosyjskie dowództwo oświadczyło, że zakończyło operację militarną i że w Gori wojsk rosyjskich nie ma.

To powinno we właściwym świetle pokazać, co naprawdę oznacza rosyjska dominacja i rosyjski podbój. Zachód - np. Sarkozy - chcą widzieć Rosję jako stabilnego partnera, którego słowu można ufać. Ale niestety - nie jest to zgodne z rzeczywistością. Prezydent Sarkozy nie chce lub nie może tego dostrzec. Francuzi ostatniego rosyjskiego żołnierza widzieli w 1815 roku, zaś sowieckich nie doświadczyli nigdy. Brak im doświadczenia w kontaktach z Rosją. Stąd też słowa prezydenta Sarkozego o tym, że "Rosja ma prawo bronić swoich obywateli" (czy rodaków - jak właściwie to dokładnie brzmiało? ) uważam, za zwyczajną bezmyślność. Dyplomaci drugiej strony wykorzystają to bezwzględnie, jako przyzwolenie na mieszanie się w wewnętrzne sprawy sąsiednich krajów. W ogóle w postępowaniu Rosji widać sporo ze starej, sowieckiej szkoły. Niby chcą rozmawiać o pokoju, ale nie z tym prezydentem Gruzji. Niby wstrzymują działania wojenne - ale walki trwają.

Chciałbym, żeby Polska miała dobre stosunki z Rosją. Ba, ja nawet nie miałbym nic na przeciw, żeby Polska była w rosyjskiej strefie wpływów i w opozycji do Europy. Ale niestety - prezydent Kaczyński ma rację. Rosja rzeczywiście pokazała twarz sowiecką. To nie jest Rosja carska, z którą polskie elity mogły znaleźć wspólny język. To jest Rosja sowiecka - kraj rządzony przez siły specjalne, urządzające co jakiś czas dla picu wybory, pozwalające na w miarę wolny rynek, ale tylko na zasadzie NEP - ot, kraj zbyt wiele stracił na rabunku i ekonomicznym zamordyzmie, więc trzeba mu dać się trochę odkuć. Rosyjskim władzom nie można wierzyć, bo władze te nie wierzą w układy, a tylko i wyłącznie w siłę. A to, że ludzkie życie nic dla nich nie znaczy, pokazali nie raz.

Pytanie teraz kto jest większym politycznym idiotą: Sarkozy, najprawdopodobniej wierzący w układy z Rosją, czy Kaczyński, który nawołuje do mobilizacji?

 

 

 

 

 

 

 

Ps. Z okazji kolejnej rocznicy Bitwy Warszawskiej w koszulki-historyczne.pl promocja. Jeśli w zamówieniu w polu "bon towarowy" wpiszesz "wolnagruzja", to zamówienie jest realizowane taniej o koszty przesyłki. Polecam koszulkę "Bij bolszewika" ;-)

Ps. I. Mam wrażenie, że wielu komentatorów ustosunkowuje się do całej sytuacji nie z myślą o państwie, tylko z myślą o  tym, żeby być przeciw Kaczyńskim. Zaiste, inteligentne stanowisko.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka