Dezinformacja jest na wojnie bronią taką samą, jak rakiety i karabiny. Cały czas nie wiemy co się dzieje, sprzeczne informacje powodują zamieszanie nie do rozplątania. Pozostaje nam oczekiwanie na potwierdzenie z "niezależnych źródeł".
Strona gruzińska donosiła o zajęciu Gori już wcześniej. Rosjanie dementowali. Jak było naprawdę - nie wiemy. Były też doniesienia o ataku na Gori - i tu również jesteśmy skazani na niewiedzę, dopóki nie dotrą wiarygodne informacje. Tak czy inaczej: Gori zostało puste, bez wojska i mieszkańców. Pozostawienie niebronionego miasta z punktu widzenia wojskowego było posunięciem bezmyślnym. Nie ma lepszej zapory dla wojsk pancernych, niż zwarta zabudowa. Z punktu widzenia humanitarnego i ludzkiego - pozostawienie Gori jako otwartego miasta, miało sens: uniknięto zniszczeń i niepotrzebnych ofiar. Ale najwyraźniej z Rosjanami takie numery nie przechodzą.
Świadkowie potwierdzają, że siły rosyjskiej znajdują się blisko centrum Gori, że strzelają do każdego kto się zbliża i że grabią pozostawione mienie. W sumie rozumiem - prawo zdobywcy, że się rabuje, pali i gwałci. Sęk w tym, że rosyjskie dowództwo oświadczyło, że zakończyło operację militarną i że w Gori wojsk rosyjskich nie ma.
To powinno we właściwym świetle pokazać, co naprawdę oznacza rosyjska dominacja i rosyjski podbój. Zachód - np. Sarkozy - chcą widzieć Rosję jako stabilnego partnera, którego słowu można ufać. Ale niestety - nie jest to zgodne z rzeczywistością. Prezydent Sarkozy nie chce lub nie może tego dostrzec. Francuzi ostatniego rosyjskiego żołnierza widzieli w 1815 roku, zaś sowieckich nie doświadczyli nigdy. Brak im doświadczenia w kontaktach z Rosją. Stąd też słowa prezydenta Sarkozego o tym, że "Rosja ma prawo bronić swoich obywateli" (czy rodaków - jak właściwie to dokładnie brzmiało? ) uważam, za zwyczajną bezmyślność. Dyplomaci drugiej strony wykorzystają to bezwzględnie, jako przyzwolenie na mieszanie się w wewnętrzne sprawy sąsiednich krajów. W ogóle w postępowaniu Rosji widać sporo ze starej, sowieckiej szkoły. Niby chcą rozmawiać o pokoju, ale nie z tym prezydentem Gruzji. Niby wstrzymują działania wojenne - ale walki trwają.
Chciałbym, żeby Polska miała dobre stosunki z Rosją. Ba, ja nawet nie miałbym nic na przeciw, żeby Polska była w rosyjskiej strefie wpływów i w opozycji do Europy. Ale niestety - prezydent Kaczyński ma rację. Rosja rzeczywiście pokazała twarz sowiecką. To nie jest Rosja carska, z którą polskie elity mogły znaleźć wspólny język. To jest Rosja sowiecka - kraj rządzony przez siły specjalne, urządzające co jakiś czas dla picu wybory, pozwalające na w miarę wolny rynek, ale tylko na zasadzie NEP - ot, kraj zbyt wiele stracił na rabunku i ekonomicznym zamordyzmie, więc trzeba mu dać się trochę odkuć. Rosyjskim władzom nie można wierzyć, bo władze te nie wierzą w układy, a tylko i wyłącznie w siłę. A to, że ludzkie życie nic dla nich nie znaczy, pokazali nie raz.
Pytanie teraz kto jest większym politycznym idiotą: Sarkozy, najprawdopodobniej wierzący w układy z Rosją, czy Kaczyński, który nawołuje do mobilizacji?
Ps. Z okazji kolejnej rocznicy Bitwy Warszawskiej w koszulki-historyczne.pl promocja. Jeśli w zamówieniu w polu "bon towarowy" wpiszesz "wolnagruzja", to zamówienie jest realizowane taniej o koszty przesyłki. Polecam koszulkę "Bij bolszewika" ;-)
Ps. I. Mam wrażenie, że wielu komentatorów ustosunkowuje się do całej sytuacji nie z myślą o państwie, tylko z myślą o tym, żeby być przeciw Kaczyńskim. Zaiste, inteligentne stanowisko.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)