Zastanawiam się, czy Europejczycy są tak głupi, czy też postawili już na dominację Rosji na naszym kontynencie? Do takich myśli prowadzi mnie zupełnie nieadekwatna reakcja Europy na wydarzenia gruzińskie. Pisząc "dominacja" mam na myśli zastąpienie USA przez Rosję w roli policjanta, strzegącego pokoju w naszym regionie. Oznacza to, że tam, gdzie dziś stacjonują siły amerykańskie, stacjonowały by oddziały rosyjskie.
Trzeba by zapytać: co tak naprawdę grozi krajom Unii? Zagrożeniem zewnętrznym, oczysitym dla mieszkańców Środkowo-wschodniej Europy, jest Rosja. Ale Rosja jakoś strachu w Europie nie wzbudza. Może Arabowie i Islamiści? Chyba nie. Oni mają swoje problemy i zanim ich kraje dojdą do takiej siły, by były zdolne zagrozić Europie, minie sporo czasu. Pozostaje Ameryka, ale tutaj mamy raczej konflikt ambicjonalny i kulturowy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie obawia się inwazji w tej strony na Europę. Pozostają Chiny, i to może być jakiś istotny czynnik. Ludzie decydujący o polityce europejskiej mogli dojść do wniosku, że militarystyczna Rosja jest potrzebna Europie, aby szachować ekspansję Chin.
Jest jednak coś jeszcze, przed czym Europa obronić sama się nie może. Tym elementem są sami obywatele Unii Europejskiej. Pewnego dnia może zdarzyć się, że państwa UE zbankrutują. Że "łańcuszki św. Antoniego" - system emerytalny i dług publiczny, w końcu urosną do takich rozmiarów, że budżety państw się zawalą. Co będzie, jeśli w UE spadnie drastycznie poziom życia, jeśli społeczeństwa od lat nawykłe do dobrobytu, nagle znajdą się w stanie biedy? Może się wtedy okazać, że europejskie elity będą zagrożone. Że to co budują od kilkudziesięciu lat: państwa dobrobytu, tolerancji i czego tam jeszcze - jest zagrożone przez "faszyzm". W tym momencie może się okazać, że zarówno policja, jak i wojsko są po stronie ludzi, albo nie są w stanie wykonać swoich zadań. I na tę okazję garnizony rosyjskie na Sekwaną czy Renem były by jak znalazł. Rosyjscy poborowi nie mają oporów, wpajanych Europejczykom od lat, strzelają gdzie im każą strzelać i za jedno im, czy bunkier, czy szpital, czy pokojowa demonstracja w obronie gejów w Iranie. Myślę, że gwarancją takiego pokoju może być siła militarna Moskwy: pokoju, którzy nazywa się" "pogrobowcy rewolucji '68 pozostają przy władzy". Pokoju, który oznacza zakonserwowanie stagnacji na naszym kontynencie.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)