36 obserwujących
524 notki
443k odsłony
747 odsłon

Zmiany - koniec świata wapniaków

Wykop Skomentuj3

Jest spora szansa, że bieżący rok będzie rokiem przełomowym w polskiej polityce. Niezależnie od tego, czy PO utrzyma spoistość, czy władzę przejmie PiS, czy Kukiz wystatuje ze swoją listą w wyborach - będzie to rok zmian pokoleniowych.

Zmiana ta ma oczywiście dwa katalizatory: Andrzeja Dudę i Pawła Kukiza. Pierwszy - ma szansę na unowocześnienie PiS, wprowadzenie nowych twarzy, obytych z komunikacją, mniej podatnych na medialne zmieszanie z błotem, a także ludzi gotowych na śmielsze ruchy reformatorskie. Drugi - ma szansę na stworzenie alternatywy dla wyborców PO, dla tych, którzy do tej pory bezkrytycznie popierali PO, bo "co będzie jak przyjdzie PiS i zrobi nam średniowiecze".

PO popełniła błąd wierząc, że wciąż tymi samymi numerami wygra kolejne wybory. Niestety, samo strasznie PiSem i konsumowanie owoców władzy to już za mało. Okazało się, że nierychliwie, ale jednak - wyborcy PO postanowili rozliczyć ją z tego, jak rządziła przez ostatnie 8 lat. Politycy PO przegapili dwa zjawiska: po pierwsze medialny hejt skierowany w kierunku PiS ludziom się zwyczajnie przejadł. W pokoleniu 20-parolatków nie ma właściwie odbiorców. Druga rzecz: zachód i Unia Europejska przestały być bezkrytycznie przyjmowanym wzorem, bo Polacy zaczęli tam jeździć i porównywać. I wyszło im, że wprawdzie są tam rzeczy lepsze, są to kraje bogatsze, lepiej zorganizowane, ale bynajmniej nie jest tak, że wszystko tam jest godbe naśladowania. Można powiedzieć, że nieco szybciej nastąpiło u nas zjawisko znane z krajów arabskich, gdzie w ostatnich dziesięcioleciach nastąpiła mentalna dekolonizacja. Reżimy, które legitymizowały się dobrymi kontaktami z dawnymi metropoliami i obietnicą wprowadzenia porządków europejskich - padły. Głowę podnieśli ci, którzy odwołują się do tego, co lokalne - islamiści. I także u nas bycie za pan brat z Anielą Merkel i z Brukselą przestało być wystarczającym argumentem. Tu widać wyraźną różnicę pokoleniową: u moich rówieśników, tych którzy wychowali się w ostatnich latach PRL, wciąż żywy jest mit wspaniałego "zachodu", kojarzonego z amerykańskimi filmami, coca-colą i zegarkiem z melodyjką na komunię - i to jest jedyna grupa wiekowa, w której wygrał Komorowski. U starszych i u młodszych poległ. PO aby przetrwać, musi odnowić przekaz a tym samym wydobyć zawodników, którzy będą w stanie konkurować z Dudą i jego ludźmi. Nadrobić 8 lat olewactwa już nie dadzą rady. Tak czy inaczej po staremu już nie pociągną. (Jest też możliwość, że nic nie zrobią - i faktycznie nie pociągną, ale to już ich problem).

Mam też cichą nadzieję, że rok ten doprowadzi do zmian także w bliskich mi ideowo i organizacyjnie regionach KNP. Sądzę, że gaśnie własnie gwiazda Janusza Korwin-Mikke i przemija jego dziejowa okazja na ponowne znalezienie się w parlamencie. JKM i jego ludzie popełnili kilka błędów, przed którymi zresztą ostrzegał ich prezes Marusik. Mianowicie wzięli na poważnie poparcie, jakim się cieszy JKM na facebooku. Mylnie też zinterpretowali sondaże dające KORWiN-owi poparcie nawet na poziomie 10%. Nie było to poparcie dla JKM, ale dla antysytemowości jako takiej. Jak już pisałem - kiedy pojawił się antysystemowiec bardziej estetyczny, to przejął poparcie. Ale to nie była by tragedia, gdyby JKM nie rozwalił całkiem realnie rysującego się sojuszu z Kukizem. Gdybym miał nadać jego ugrupowaniu motto, tak jak w "Grze o tron" poszczególne rody posiadają swoje dewizy, to bym napisał "Korwin zawsze na wierzchu". Niestety, taki sposób uprawiania polityki, polegający na bezwzględnym ciągnięciu w swoją stronę Przewodniczący parti KORWiN wyznaje (dodajmy - przewodniczący partii oficjalnie wciąż nie zarejestrowanej). No i tak ciągnął, tak szarpał, że mu się sznurek urwał, a elektorat pobiegł w siną dal. Korwin potwierdził w wyborach, że ma poparcie rzędu 3-4%, ale stracił reputację, a tym samym zdolność do zawierania sojuszy. Kukiz w zastępstwie Korwina (podobno) zakumplował się z Jackiem Wilkiem. Zobaczymy co z tego wyjdzie. KNP jest dla Kukiza atrakcyjne pod jednym względem - zapewne pakuje mu się w organizację kupę podejrzanych typów, tymczasem po rozłamie "wiplerowskim" KNP to grupa ludzi solidnie odsiana z tych, którzy idą w politykę dla kasy i dla kariery. Ci, którzy zdecydowali się zostać w ugrupowaniu o sile sondażowej 1%, zamiast iść z liderem gwarantującym (jak sądzono) wejście do parlamentu, udowodnili, że chodzi im o coś więcej niż posadki. A potem wyszło, że jednak lider wcale tego nie gwarantuje, w dodatku potwierdziło się to, co o Korwinie wiedzieli wszyscy, którzy z nim wcześniej współpracowali, że to koleś nieobliczalny i że nie wiadomo rano co mu wieczorem do łba strzeli. Zaiste, fortuna variabilis...

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale