Doczekaliśmy ciekawych czasów:
- jedne Sądy nie uznają innych Sądów i uważają ich orzeczenia i wyroki za niebyłe,
- jedni prokuratorzy wszczynają postępowania – inni je ekspresowo umarzają,
- niewiele brakuje, aby jedna połowa Policji zaaresztowała drugą…
Trudno się dziwić, że kto tylko może usiłuje się powoływać na wygodne dla siebie interpretacje prawa oraz podważa legalność działania wybranych przez siebie jego organów. Oczywiście osoby usiłujące postępować w taki sposób poszukują sojuszników w różnego rodzaju mediach – tradycyjnych i społecznościowych.
Świetnym przykładem jest ostatni casus Pana byłego Ministra Ziobry. Został on wezwany na przesłuchanie jako świadek przez sejmową komisję śledczą i miał być na nie (na podstawie wyroku Sądu) doprowadzony przez Policję na godzinę 10:30. Pan Ziobro uznał jednak za ważniejszą sprawę udzielenie wywiadu pewnej telewizji. Na „Salonie24” pani Brygida Naruniec napisała w swej notce („wklejam” ten akapit pomijając agresywne fragmenty):
„Po godz. 9.00 okazało się, że Zbigniew Ziobro pokazał się w studio Telewizji Republika i udzielał wywiadu Michałowi Rachoniowi. W….a policjantów prawie natychmiast znalazła się pod siedzibą Telewizji Republika.
Policjanci chcieli wejść do siedziby, ale wejście było zamknięte. (fragment o łomach, toporach i kilofach pominąłem).
Około godz. 10.25 Ziobro wyszedł do policjantów, został doprowadzony do policyjnego samochodu i na sygnale policja dowiozła do sejmu.”
O ile znam Warszawę to odległość, która dzieli studio TV Republika od budynków Sejmu wynosi ok. 3,5 km. Nawet jadąc pojazdem uprzywilejowanym w warunkach ulic warszawskich przebycie tej odległości w czasie poniżej 5 minut jest nierealne. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę czas doprowadzenia do samochodu i czas dojścia z garażu na salę posiedzeń – tak więc dotrzymanie terminu na godzinę 10:30 było niemożliwe. Bezspornie stąd wynika, już wychodząc z siedziby TV Republika było jasne, że Pan Ziobro nie zdąży w terminie na swe przesłuchanie.
Spóźnienie jest rzeczą ludzką i każdemu może się zdarzyć. Jeśli jednak nie udało się kontrolować czasu trwania wywiadu z p.Rachoniem (rozumiem, że ze względów PR za ważniejszy uznano wywiad w TV). Rozwiązanie tego problemu było bardzo proste – wystarczyło po prostu poinformować Komisję albo Kancelarię Sejmu o możliwości spóźnienia. No, ale wtedy nie można byłoby miotać w różnych mediach oskarżeń o "tchórzliwą ucieczkę" Komisji.
Pikanterii tej całej sprawie dodaje fakt, że takie „rozchwianie” systemu prawnego w Polsce (o czym wspomniałem na początku tej notki) rozpoczęło się wraz z wprowadzaniem jego reform przez ówczesnego Ministra Sprawiedliwości mgr Zbigniewa Ziobro. Za skutki tych reform będziemy jeszcze długo płacić...



Komentarze
Pokaż komentarze (34)