17 obserwujących
73 notki
68k odsłon
  861   0

68. Jak powstały galaktyki? A.

 

Bardzo istotne znaczenie dla poznania Wszechświata mają badania kwazarów. Są to obiekty bardzo odległe, sądząc po wielkośći ich red-shiftu; sądząc też po tym, że występują wszędzie, czyli nie istnieje wyróżniony kierunek ich położenia – nie należą więc do naszej Galaktyki. Uzasadniony jest sąd, także bazujący na stwierdzonych obserwacyjnie fizycznych cechach tych obiektów, że reprezentują one Wszechświat bardzo młody. Oczekuję w związku z tym, że badania kwazarów przyczynią się też do potwierdzenia tezy o stopniowym zmniejszaniu się stałej c*. W pełni uzasadniony jest także sąd (pomimo, że nie jest to sąd jedyny), że są one protogalaktykami. Przychylałbym się więc do twierdzenia, że także nasza Galaktyka przejść musiała przez stadium kwazara. "Jak powstały galaktyki?" To problem do dziś nie rozwiązany. Jak doszło do wybuchu na wielką, galaktyczną skalę; jak wiedzie droga od kwazarów, poprzez galaktyki aktywne, do galaktyk dzisiejszych? W pracy tej dam wyraz przemyśleniom idącym nie koniecznie ubitym traktem, spróbuję pójść innym, nowym tropem. Podejmuję (dosyć arogancką) próbę odpowiedzi na te (i inne) pytania.

Z obserwacji wynika, że wiele z tych obiektow posiada tzw. Jety. Sądzi się, wprost automatycznie, że świadczy to o istnieniu w nich czarnych dziur. Być może, z tym, że (mym skromnym zdaniem) to nie czarne sa przyczyną erupcji materii. Jako czarne, powinny raczej ściągać materię ku sobie. Na dobrą sprawę, jak na razie, nie jest znany mechanizm erupcji na taką, wprost galaktyczną skalę; nie wiemy też, skąd biorą się tak imponujące ilości energii emitowanej przez te obiekty. Być może rozwiązaniem problemu erupcji, intuicyjnie uzasadnionym, byłoby przyjęcie tezy o istnieniu odpychania grawitacyjnego w bardzo krótkim zasięgu (przy bardzo dużej koncentracji materii). Odpychaniu temu poświęciłem sporo miejsca w poprzednich notkach. Od tego właściwie należałoby zacząć. A energia? Z całą pewnością nie chodzi o zderzenia czarnych dziur, jak to twierdzą co poniektórzy z zadziwiającą szczerością i konsekwencją, pomimo istniejącej (obserwacyjnie) mnogości kwazarów przy znikomym prawdopodobiństwie ewentualnego spotkania się czarnych. A skąd by się miały wziąć te czarne w tych dawnych czasach? To chyba coś w rodzaju "syndromu tonącego". Dziś za wszystko, co zaskakuje, odpowiedzialne są czarne dziury. Bierzesz placebo i od razu czujesz się zdrowy.

Oto wstępny, roboczy model erupcji materii. Załóżmy, że mamy do czynienia z obiektem rotującym o dużej masie. Grawitacja sprawia, że przy tym zapada się on. Prędkość kątowa rotacji wzrasta. Efektywna grawitacja na równiku jest już dużo słabsza, niż w okolicach biegunowych. Co jest tego skutkiem? Otóż to, że zapadanie się materii – polarne, wzdłuż osi obrotu, jest dużo intensywniejsze, niż w okolicach równika. Mamy więc przeciwbieżne strumienie materii, zderzające się w centrum obiektu. Powtarzam, to dopiero wstępny, roboczy model konceptualny do testowania.

Wskutek zderzenia (grawitacyjnego) przeciwbieżnie kolapsujących mas materii, dochodzi do odbicia i w rezultacie tego, wytrysku (z obu stron) strug materii. Znamy, szczególnie dzięki obserwacjom satelitarnym pewną, nawet sporą liczbę takich obiektów. Można znaleźć je na odpowiednich stronach internetowych. Chodzi przy tym raczej o odległe galaktyki aktywne i kwazary. Do dziś bowiem materia z wytrysków uległa rozproszeniu. Nie widać więc wytrysków w sąsiedztwie naszej Galaktyki, a te, które widzimy, dotyczą odległej przeszłości, są historią, której księgi nota bene otwarte są dla naszego wglądu. Otwarte dzieki temu, że Wszechświat jest jednakowy wszędzie, czego wyrazem jest zasada kosmologiczna, a jego obiekty (galaktyki) wiąże wyrażające tę zasadę prawo Hubble'a. To tak dla przypomnienia.   

Jeśli przy tym rozkład przestrzenny materii w takim obiekcie nie jest jednolity (na ogół jest właśnie tak), może dojść do erupcji materii, widocznej tylko z jednej strony (Jet). Znanych jest wiele obiektów tego typu. Ciekawe, że w znacznej liczbie przypadków jety występują pojedyńczo. Widocznie wytrysk z drugiej strony był stosunkowo słaby i zdążył się w znacznym stopniu rozproszyć, a teleskopy są zbyt słabe. W optycznym zakresie widma, z ogromnej przecież odległości, wytrysk jest więc niewidoczny. Powinien być jednak źródłem promieniowania radiowego (z obserwacji wynika, że jest). Oznaczałoby to, że na ogół, jak już wspomniałem, nie ma mowy o idealnej symetrii rozkładu materii w takim obiekcie. Oznaczać to może także, iż proces ten zachodzić już mógł, gdy obiekt jeszcze nie był w pełni uformowaną kulą (lub eliopsoidą), co już w konfrontacji ze wstępnym modelowaniem może zastanawiać – o tym dalej. Sugerowałoby też, że w odniesieniu do wielu z nich, erupcja taka, a właściwie ciąg erupcji na określonym etapie ewolucji, zachodzi tylko raz i wiąże się widocznie z zapaścią grawitacyjną, jedyną w życiu obiektu i w skali obejmującej jego całość. Widoczne erupcje, szczególnie te obustronne, raczej kojarzyłbym z (chyba rotującymi intensywnie) galaktykami eliptycznymi. A pozostałe? Nie ma galaktyk identycznych, a poza tym chyba każda galaktyka przejść musiała etap kwazara.Świadczyłaby o tym obecność w każdej galaktyce ciemnych (nie świecących i nieprzejrzystych) chmur gazowo-pyłowej materii bogatej w metale. Tu mam na myśli normalne galaktyki spiralne i eliptyczne.Raczej nie minigalaktyki satelickie, będące chyba obiektami wtórnymi. Galaktyki nieregularne, tu mam na myśli Obłoki Magellana, mogą stanowić produkt erupcji w galaktyce macierzystej.Świadczyć by o tym mogła ich zawartość – gwiazdy młode i intensywne procesy gwiazdotwórcze. Wracając do erupcji...           

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie