18 obserwujących
434 notki
204k odsłony
237 odsłon

Zwycięstwo "Kruka"

Wykop Skomentuj3

W bitwę morską u sycylijskiego przylądka Eknomos w 256 roku p. n.e. zaangażowane były ogromne siły i środki zarówno ze strony Rzymian jak Kartagińczyków. Po obu stronach łącznie wzięło w niej udział łącznie około siedmiuset galer bojowych. Każda napędzana była siłą mięśni 250 lub 300 wioślarzy – niewolników. Na każdej płynęło kilkudziesięciu członków załogi i około sześćdziesięciu żołnierzy. Rzymianie, jak ktoś napisał w wikipedii - Przy stracie 24 własnych okrętów zatopili 30 okrętów wroga, a dalsze 64 zdobyli. Kartagińczycy stracili prawie 40 000 zabitych i wziętych do niewoli. Liczba 40 tysięcy obejmuje oczywiście również wioślarzy – niewolników, którzy zatonęli z okrętami lub zmienili właścicieli, być może część z nich była Rzymianami i odzyskała wolność. Nawet w całej kartagińskiej flocie nie było 40 tysięcy Kartagińczyków, a przecież większość ich okrętów uszła. Od czasu tej bitwy skończyło się panowanie Kartagińczyków na morzu.

Nie jest zresztą pewne czy Kartagińczycy to właściwa nazwa, bo chociaż w tamtych czasach miasto Kartagina – założone przez Fenicjan w VII w. p. n. e. – było ich stolicą Rzymianie nazywali ich Punijczykami. Ci spadkobiercy i potomkowie Fenicjan władali licznymi koloniami na północnym wybrzeżu Afryki i południowym wybrzeżu Hiszpanii. Ich biegłość w żeglowaniu ni miała sobie równych i nikt nie kwestionował ich panowania na wodach Morza Śródziemnego. Sposób ich walki polegał na przebijaniu taranem wrogich okrętów i zatapianie ich w ten sposób. Taranowanie sprawdzało się w potyczkach, w których mieli przewagę jednak w dużych bitwach ujawniła się jego wada. Po wbiciu tarana we wrogą jednostkę okręt był chwilowo unieruchomiony, podatny na tarany innych wrogich okrętów lub abordaż. Poza tym skuteczne taranowanie wymagało rozpędzenia do dużej prędkości wielotonowego okrętu, po pierwszym taranowaniu trzeba było wyrwać taran z wrogiego okrętu i rozpędzać się od zera. Nadanie okrętowi prędkości umożliwiającej taranowi przebici poszycia wrogiego okrętu wysysało z wioślarzy dużo sił i dowódca galery musiał uważać, żeby nie „zatarł mu się silnik”, bo zbytnio zmęczeni wioślarze przestawali reagować nawet na bat i okręt tracił napęd, stając się całkowicie bezbronny.

Rzymianie zostali właściwie zmuszeni do podęcia zmagań na morzu podczas I Wojny Punickiej. Nie mieli żadnych morskich tradycji ale urządzili ogromną stocznię koło portu w Ostii i zbudowali dużą flotę galer bojowych, wymyślili też sposób jak wykorzystać na okrętach legionistów. Rzymskie legiony były już wówczas niezwyciężone na lądzie ale ich siła polegała na dyscyplinie i utrzymywaniu szyku, walce przy pomocy ogromnych prostokątnych tarcz. W żaden sposób nie nadawali się do klasycznego abordażu, przeskakiwania nad wodą z okrętu na okręt. Trzeba było wymyślić sposób, żeby żołnierze  mogli przejść na wrogi okręt w szyku i Rzymianie to zrobili. Wymyślili długą i ciężką, dość szeroką rampę na zawiasie, która spadała na pokład wrogiego okrętu wbijając w niego specjalne szpikulce, rampę nazwano krukiem. Po „kruku” oddział legionistów mógł w szyku przejść na okręt wroga i tam się rozwinąć.


Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura