Taki tytuł obiega od wczoraj portale ineternetowe.Na wp czytamy: "Tybetański Rząd na Uchodźstwie opublikował w piątek w internecie wyjątkowe nagrania wideo zrobione w Lhasie po wybuchu protestów 14 marca 2008 roku. Widać na nich m.in. jedną z ponad 200 ofiar tortur chińskiej policji. Tybetańczyk o imieniu Tendar zmarł po nieludzkich cierpieniach, które zostały udokumentowane. "
Tutaj załaczone są te szokujące nagrania. [ten pierwszy jest z gatunku medycyny sądowej, jeżeli jesteście obrzydliwi to nie ogladajcie]
Przy całej sympatii do Tybetańczyków, przy wstręcie do tortur i torturujących, nie mogę przemilczeć uwag jakie nasuwają się po obejrzeniu filmów. Niezaprzeczalne jest ciąganie ludzi jak worki z ziemniakami i bicie ich pałkami. Wierzę rownież w to, że Tendara pobito podczas zamieszek. "Na nagraniach widać też ślady brutalnych tortur zadanych młodemu świeckiemu Tybetańczykowi o imieniu Tendar, (...) Według filmu Tendar był „przypalany papierosami, przebito mu stopę gwoździem oraz bito pałką elektryczną.”
Otóż na filmie widzimy Tendara z potwornymi ranami wyglądającymi na zaawansowane rany odleżynowe . Wlaściwie nie ma pośladków. Martwą skórę trzeba było usunąć. I właśnie tu wątpiwość. Czy Tendar został pobity do stanu śpiączki czy inego powodu unieruchomienia, że musiał długo leżeć bez ruchu, a torturą wywołującą rany pokazane na filmie, było umyślne zaniedbanie chińskiej służby zdrowia?
Czy, te rany nie są ranami odleżynowymi a są wywołane biciem pałką elektryczną?
Może powiecie że to nieważne, bo skutkiem splotu okoliczności Tendar umarł w męczarniach. A odpowiedzialnymi są Chinczycy. Ja jednak się czepiam, bo prawdy nie trzeba koloryzować, a ja mam wrażenie, że tutaj tak właśnie zrobiono.
Ps. Trzeci film w kolejności zacina mi się.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)