Miało być wspaniale, bogato. Miały być autostrady, szybkie, europejskie, a nie te robione przez nieudaczników Kaczyńskich, dzięki którym ginęły tysiące ludzi na drogach. Donald Tusk w kampanii wyborczej zapewniał, że wszystko staniej, bo on w przeciwieństwie do wrednego Jarosława Kaczyńskiego chodzi po targowiskach i sprawdza jaka jest cena ziemniaków czy też pietruszki. Miało być po chrześcijańsku, wiele miłości, żadnych brzydki słów. I co mamy po dziewięciu miesiącach rządów PO - PSL. Ano mamy jasność, że urodziło się nie dziecko miłości, ale krwiożerczy liberalny potwór, ziejący ogniem nienawiści. Ceny w Polsce poszły w górę, wszystko podrożało, zwłaszcza jedzenie. Zdrożał czynsz, energia, gaz, paliwo. W mediach, które wspierają polityków PO mówi się, że Polacy się wzbogacili, że wzrosły płace. Ale chyba te dane są wzięte z imprezy kolegów liberałów, bo na pewno badania te nie zostały przeprowadzone wśród społeczeństwa zwłaszcza na prowincji. W dużych miastach, które się rozwijają płace niewątpliwie wzrosły, ale nie na prowincji, nie wśród emerytów i rencistów. Ludzie czują się oszukani, zwłaszcza ci, którzy są w średnim wieku, a oddali głos na partie Donalda Tuska. Nie mówię o młodych ludziach, którzy poparli PO, bo oni w większości nie dorośli politycznie i głosowali na laleczkę Donald Tusk - ładnie ubrany, ładnie mówi, uśmiecha się jednym słowem hit dwudziestego pierwszego wieku - on zrozumieją dopiero wtedy czym jest prawdziwe życie jak przyjdzie im wyżyć za 800 złotych miesięcznie i nie będzie rodziców, którzy będą dawali pieniądze na zachciewajki i życie bez odpowiedzialności. Wzrost cen pogrążył liczne gospodarstwa domowe, zwłaszcza emerytów i rencistów. Wielu z nim ma po 800 lub 1000 złotych miesięcznie, z tego jak zapłacą za czynsz, prąd, gaz, telewizję, leki, na "żarcie" nie wiele zostaje. Ludzie już nie marzą o wakacjach w Egipcie czy też na Mazurach, bo ich nie stać. Mimo, że partia Tuska opowiada w mediach bzdury o bogaceniu się Polaków. Liberalne rządy toczą się na granicy ludzkiego przetrwania, ale co to obchodzi premiera. On buduje drugą Irlandię, aby nam tylko nie wyszedł z tego drugi Sudan. Zawetowanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego tzw. ustawy kominowej, dającej więcej pieniędzy dla prezesów firm państwowych, jest drobnym gestem w stosunku do tych wszystkich, którzy często nie mają na chleb i masło. I na koniec osobiście razi mnie, że telewizja publiczna - Andrzej Urbański - aby przypodobać się posłom rządowym, zatrudnia małżeństwo Lisów, które zarabia miesięcznie łącznie ponad 100 tys. złotych, jak nie więcej. To już jest nie tylko nie "smaczne", ale świadczy jak daleko poszła demoralizacja polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza tzw. elit politycznych.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)