92 obserwujących
621 notek
900k odsłon
  1766   4

Chersoń, partia „Zmiana” i Piskorski, czyli targowica niejedno ma imię

Tysiącami oczu zagrożenie pretekstu szuka
H. Lejwik

image

Starożytny chiński teoretyk wojny i autor podręcznika pt. „Sztuka wojenna”, czyli Sun Tzu,  zauważył, iż „kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach”. Trudno nie zgodzić się i trzeba dodać, że wspomniana sentencja jest wciąż aktualna. U nas też. Dlaczego?

Współcześnie w naszym kraju pojęciem „targowica” zwykło się określać… Tak, wiemy kogo. Zasadniczo podzielam tę opinię, ale muszę zwrócić uwagę na fakt, iż szeregi kolaborantów, działających na rzecz sił zewnętrznych oraz inspirowanych na różne sposoby, są znacznie liczniejsze niż się na ogół sądzi. Oczywiście niektórzy z nich są głośni, bardzo wpływowi, posiadają mnóstwo środków pozwalających istotnie oddziaływać na masy ale inni, w zasadzie równie niebezpieczni, schowani są na razie w cieniu czekając na odpowiednią koniunkturę.

Obejrzałem właśnie film zawierający wywiad przeprowadzony przez Mateusza Piskorskiego z ważnym reprezentantem chersońskiego „Komitetu Zbawienia na rzecz Pokoju i Porządku”. Ciało to zostało powołane w dniu 10.03.2022 r. przez rosyjskich okupantów oraz miejscowe przechery i natychmiast nadało sobie uprawnienia administracyjno-wykonawcze. Zdaniem przepytywanego gościa, tj. Kiriłła Striemousowa, obecna sytuacja w stolicy Obwodu Chersońskiego jest niemal idealna. Jest chleb, działają służby specjalne, a banderowcy są eliminowani. Pan Kiryłł jest przekonany, że już niebawem miasto, którym współrządzi odmieni się na wzór miast rosyjskich, co zaskutkuje tym, iż nawet ci chersończycy, którzy mają pewne obawy przed „Nowym” pozbędą się wątpliwości. A na jakiej podstawie ten naddnieprzański ośrodek zmieni przynależność państwową? O to zadba p. Kiryłł wraz z kolegami. Referendum? A skąd! To zbyt wiele zamieszania. Zwyczajnie i po prostu wojskowo-cywilne władze zwrócą się do Moskali o przyjęcie Chersonia i całego Obwodu w granice Chanatu Moskiewskiego. Proste? Ba!

Czym kierował się rozmówca M. Piskorskiego podejmując współpracę z okupantami? Jego zdaniem złożyło się na to wiele rzeczy. Ot, choćby to, iż on czuje się „ruskim człowiekiem”. Nie Rosjaninem, nie Ukraińcem, lecz nieodrodnym elementem ruskiego miru, który tak pięknie kwitł w dobie ZSRR. Ludzi podobnych p. Kiryłłowi jest podobno mnóstwo, czy nawet większość. To dość ciekawe, gdyż według spisu z roku 2001 populacja Obwodu Chersońskiego składała się wówczas z Ukraińców (82%!), Rosjan (14%), a także  Tatarów, Mołdawian, Białorusinów, Ormian… Ponadto przez ponad miesiąc tysiące mieszkańców miasta manifestowało swe przywiązanie do Kijowa. I to w warunkach okupacji! Najpewniej dla p. Kiryłła to nieistotny szczegół.

Na tym jednak rozmówca M. Piskorskiego nie poprzestał. Wspomniał bowiem, że on zawsze marzył o powrocie ruskich porządków nad Dniepr. Z jakiej przyczyny? Bo na Ukrainie nie ma demokracji, bo w Kijowie rządzili naziści, bo „Majdan” to choroba, bo nie lubi narkomanii i alkoholizmu (a w Rosji – rzecz jasna – tego ni ma), bo on kocha… pokój. I nie tylko pokój ale wszystkich ludzi (poza nazistami), a szczególnie Słowian, będących jego zdaniem jedną wielka rodziną. Na zakończenie podkreślił, że jest dobrej myśli i Ukraina - przy pomocy Moskwy - wyzwoli się spod władzy banderowców. Dodał również, że nie jest nam, Polakom, potrzebny konflikt z Moskwą. Po co wydawać pieniążki, wysłać synów polskich matek na wojenkę, po co burzyć dobre relacje z Rosjanami. Ale winniśmy być dobrej myśli, bo… Rosja nigdy nie zostawi Polaków! Brrr…

Pozwoliłem sobie streścić dość oryginalne poglądy Striemousowa, ponieważ mówią one sporo o… samym Mateuszu Piskorskim. Gdyby bowiem gospodarz potraktował wywody chersońskiego sprzedawczyka jako specyficzny przypadek odlotu, warty potraktowania go przez „mędrca szkiełko i oko” albo miał na celu zaprezentowanie chorej lecz odmiennej percepcji zdarzeń rozgrywających się obecnie na Ukrainie, to mógłbym to zrozumieć. Niestety, M. Piskorski był wyraźnie kontent wsłuchując się w opowieści p. Kiryłła, co wybitnie przejawiło się w momentach, w których ten drugi przypomniał, iż w Polsce „nie można mieć kurki na podwórku” a Rosja, Białoruś, Ukraina i Polska to… jedna strefa kulturowa. Znów: brrr… Czy jednak powinienem się dziwić?

Piskorski był jednym z założycieli partii „Zmiana”, a także podejrzanym o antypolską współpracę z Rosją i Chinami, co skończyło się jego aresztowaniem.  Co prawda  Grupa Robocza ds. Arbitralnego Pozbawienia Wolności przy ONZ (nr 18/2018 r.) stwierdziła między innymi, że podejrzany został pozbawiony wolności w związku z korzystaniem ze swego prawa wolności wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń, a potem wyszedł z aresztu za kaucją, ale być może było coś na rzeczy. „Być może”, bo nie istnieją ogólnie dostępne źródła, które definitywnie pozwoliłyby uznać go – nawet na niwie publicystycznej – za winnego lub nie. Zostawmy to.

Równie albo nawet ciekawszym jest „korzystanie ze swego prawa wolności wypowiedzi” przez naszego bohatera. Wystarczy zapoznać się z kilkoma wypowiedziami szefa „Zmiany”, jego ćwierkałem oraz stroną (chyba już „nieżywą”) samej Partii. Z oglądu powyższego wyłania się dziwaczny obraz. Postulaty „Zmiany” to misz-masz, którego nie powstydziliby się: Muammar Kadafi, Kim Ir Sen, Guy Verhofstadt, Raul Castro, W. Putin  oraz sam… Wojciech Jaruzelski. Zresztą swoistym emblematem są zdjęcia zamieszczone na stronie „Zmiany” obrazujące cenotafy W. Gomułki, G. Korczyńskiego i W. Jaruzelskiego. Dodać należy, że Piskorski współpracował ze sławetną Agencją Informacyjną „Sputnik” oraz z moskiewską telewizją „RT”. Występował tam jako polski (prześladowany) polityk i politolog, dzieląc się dzielnie swymi przemyśleniami z głodną wiedzy o „prawdziwej” Polsce rosyjską publiką. Masakra. Było się dziwić?

Tak sobie myślę, że jako naród jesteśmy w bardzo trudnej i ekstraordynaryjnej sytuacji. Inne nacje zakażane są wirusem kolaboracji jednego rodzaju. Na przykład Niemcy muszą (a raczej powinni)  zwalczać „Front Współpracy z Rosją”. Macedończycy „Front Współpracy z Albanią”. Łotysze, Finowie i Gruzini mogą koncentrować się na obserwacji Moskwy. A my opływamy w bogactwo zarazków zdrady. Kolaboranci (świadomi lub nie) szukają popleczników, źle życzących naszej Ojczyźnie,  na wszystkich możliwych kierunkach. Na zachodzie, wschodzie, południu. Hmm… Na północy jeszcze nie. I od kilku wieków niemal nic się nie zmieniło. Dlatego warto być czujnym i mieć świadomość, że „targowica” niejedno ma imię. W przeciwnym przypadku możemy przeoczyć, iż pod naszym bokiem wyrośnie nagle nowy F.K. Branicki.

PS Czy logo partii „Zmiana” czegoś nam nie przypomina?

Link:
https://www.youtube.com/watch?v=8Ea5ElbiFRU
https://www.facebook.com/partia.zmiana

----------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.




Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale