Bazyli1969 Bazyli1969
231
BLOG

Iran, koalicja Epsteina i prezydent Nawrocki, czyli znikąd nadziei

Bazyli1969 Bazyli1969 Polityka Obserwuj notkę 33

Bonum ex malo non fit
Seneka

image
„Stany Zjednoczone - największy sojusznik Rzeczypospolitej Polskiej - straciły dziś trzech swoich synów w ataku odwetowym przeprowadzonym przez Iran. Kilku innych odniosło obrażenia. Myślami i modlitwą jesteśmy z nimi oraz ich rodzinami.” W ten sposób prezydent RP wyraził swoje zainteresowanie najnowszym konfliktem bliskowschodnim… I dobrze. I mądrze. O! Pardon! Dodał jeszcze to: „ Na naszych oczach upada groźny reżim irański, który dozbrajał Rosję w jej napaści na Ukrainę i zagrażał innym państwom na Bliskim Wschodzie. Najbliższe dni będą czasem decydujących rozstrzygnięć w tym regionie. Jesteśmy razem z naszymi sojusznikami!” Śmiać się czy płakać?! Po co takie coś? 

Wsparłem kandydaturę p. Karola Nawrockiego w II turze wyborów prezydenckich. Z mojej perspektywy innego wyjścia nie było. Większość decyzji nowego lokatora pałacu przy Krakowskim Przedmieściu przyjmowałem z satysfakcją. Jednak wyżej przywołany wpis zachwiał moją oceną prezydenta RP, bo przecież… Nie jest tajemnicą, że możliwości Polski w aspekcie rozgrywek politycznych w skali globalnej są nikłe, żeby nie powiedzieć żadne. Ponadto jako kraj i naród zajmujący przestrzeń stanowiącą od tysięcy lat korytarz, którym przemieszczają się w każdym kierunku całe masy ludzi, czołgów, idei oraz towarów musimy brać pod uwagę nasz potencjał oraz intencje sąsiadów. Tu nie może być sporu, ale… Nieodżałowany prof. Koneczny niejednokrotnie wspominał, że jeśli komukolwiek przywiązanemu do cywilizacji łacińskiej brak sił na wdrażanie zasad w bliższej lub dalszej okolicy,  to winien przynajmniej zachowywać się jak trzeba. I ja się z nim zgadzam. Dlatego nie akceptuję przesłania komunikatu wygenerowanego przez Kancelarię Prezydenta odnośnie ostatnich wydarzeń w Iranie. Absolutnie!

Zdaję sobie sprawę z faktu, że w naszym interesie jest pielęgnowanie dobrych relacji z USA. Wszelkie odmienne opcje to na dziś mrzonki. Nie da się jednak przejść bez wstrętu nad zachowaniami tzw. polskiej elity politycznej w kontekście najnowszego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Sprzęt wojenny, inwestycje, wsparcie polityczne, ochrona wywiadowcza to rzeczy i sprawy cenne, lecz wszystko ma swoje granice. Nie mogę zatem zamilczeć, gdy niemal każdy z nadwiślańskich „Napoleonów” stara się wyprzedzić rywala w rozpłaszczaniu się przed Waszyngtonem i… Tel Awiwem. I są to „Napoleonowie” z prawie każdej frakcji. 

Miałem tę nieprzyjemność zapoznać się z kilkoma audycjami emitowanymi przez – do niedawna jakoś tam lubianą przeze mnie – TV Republika. Było to doświadczenie traumatyczne. Prawie tak samo bolesne jak obejrzenie połowy odcinak „Szkła kontaktowego”. Strumienie wazeliny wobec USA, bagatelizowanie roli Izraela w procesie rozwalania porządku światowego i zaklinanie rzeczywistości przekraczały granice, które normalny człowiek winien honorować. A ponadto żaden z polityków (obojętnie której frakcji) nawet nie zająknął się o dramatach wynikających z ataku na Iran. Ani „prawy”, ani „lewy” nie przypomniał o zamordowaniu przez interwentów ponad stu dziewczynek przez amerykańskie lub izraelskie lotnictwo. Żaden! Zakrawa to na jakiś diabelski spisek, bo o naszej małej rodaczce zamordowanej przez Moskali w Tarnopolu piali zarówno reprezentanci opozycji, jak i rządu. Rozumiem, że irańskie dzieci tracące życie za przyczyną Amerykanów lub Żydów zupełnie się nie liczą. Ach!

Gdzie nie spojrzeć – dramat! Środki masowego przekazu opanowane przez K13XII i te (większość z nich) odgrywające rolę opozycyjnych dmą w jedną trąbę. Tak jakby „nieżyjący” Epstein miał na nich wszystkich kompromaty. A przecież każdy, kto myśli po polsku winien zachowywać umiarkowanie. Mieć w głowie konieczność współpracy z największą potęgą świata, ale jednocześnie pamiętać, iż ktoś na naszym globie gra bardzo nieczysto i wciąga miliony ludzi w groźną rozgrywkę o Trzecią Świątynię. Prócz tego nigdy nie zapominać, że o tyle będą nas szanować, o ile szanować będziemy siebie sami. Ale nie… To jakiś festiwal bezwstydu, służalczości i pogardy. Przypominający kropka w kropkę lokajstwo wobec Berlina i Brukseli. Zrazu niedostrzegalny, potem z wolna rosnący, a dziś eksplodujący niczym Krakatau. Zatem…

Panie prezydencie, nie dziwią mnie wasalne postawy stronnictw zewnętrznych. Tych zielonych, czerwonych, tęczowych  i trójkolorowych. Ba! Nie przecieram oczu, gdy wsłuchuję się w głupkowate i bezwstydne  tyrady (niegdyś zdawało się rozsądnych) Tarczyńskich, Ozdób czy Sakiewiczów, chwalące bezkrytycznie poczynania USA oraz Izraela. Proszę jednak pamiętać, iż ktoś w tym domu wariatów musi zachowywać rozsądek. Na tę chwilę takiego statysty nie widzę. Obawiam się ponadto, że taką ocenę nie wystawiam „elicie” oraz Dużemu Pałacowi tylko ja, czy setki tysięcy a może miliony moich rodaków, ale także mogliby  ją wpisać Panu do kajetu  prawdziwi herosi w osobach Zamoyskiego, Żółkiewskiego, Koniecpolskiego czy Czarnieckiego. Najpewniej mój głos do Pana nie dotrze. Ufam jednak, że gdy Pan nadstawi dobrze ucha to usłyszy Pan słowa naszych wielkich przodków. Karcące słowa. Dlatego proszę pamiętać: jest Pan prezydentem wielkiej Polski i dumnych Polaków a także chrześcijaninem, który musi rozróżniać dobro od zła. Jeśli Pan o tym zapomni to – być może -  jeszcze za naszego życia będziemy świadkami odegrania „Il Silenzio” nad grobem Rzeczypospolitej… A wina za to – po części – spadnie i na Pańskie barki. 

-----------------------------------------

Bazyli1969
O mnie Bazyli1969

Jestem stąd...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka