73 obserwujących
521 notek
700k odsłon
  2094   0

Bez szlachty nie będzie IV RP!

Mamy do czynienia z niebywałym skundleniem polityczno-kulturowego establishmentu. To są ludzie, którzy wyszli z komunizmu z różnymi głęboko ukrytymi kompleksami własnych win (…) nasze nieszczęsne peryferyjne, naśladowcze, małpiarskie elity uważają, że nie uchodzi używać argumentów moralnych.
J. Kaczyński


Jak wiadomo obraz przemawia stukrotnie mocniej niż słowo. Zatem aby zrozumieć czym dla każdego społeczeństwa są jego elity warto poświęcić nieco czasu i obejrzeć film sprzed ponad dwudziestu lat pt. Rapa Nui. Na samym końcu autorzy sprezentowali widzom symboliczną i przerażającą scenę, w której zawzięci rewolucjoniści, po wytępieniu creme de la creme własnego plemienia,  zachłannie wygrzebują z popiołu  upieczone szczątki... ludzkie.  Zasady wraz z przywódcami wylądowały w piachu. Pardon! W ognisku.


Według badaczy elity to kategoria osób znajdujących się najwyżej w hierarchii społecznej, pod jakimś względem wyróżnionych z ogółu społeczeństwa. Mają one często zasadniczy wpływ na władzę oraz na kształtowanie się postaw i idei w społeczeństwie. Trudno się z tym nie zgodzić, ale przy okazji warto zadać sobie pytanie: czy w Polsce istnieje taka grupa? Wydawać się może, że owszem. Niestety w moim przekonaniu współczesny Panteon polskich przywódców ma się nijak do obecnych potrzeb. Zawczasu dodam, iż nie należy ograniczać pojęcia "elity" do kierowników politycznych, ponieważ w każdym poważnym narodzie społeczność ta tworzona jest przez wiele składników. Elita pochodzenia, zasobów, zasług, funkcji, wiedzy, zdolności...  Dobrym przykładem na funkcjonowanie społeczności elitarnej w pełnym wymiarze jest Wielka Brytania.  A czy jej istnienie należy oceniać pozytywnie dowodzi stan i pozycja Zjednoczonego Królestwa.


W warunkach polskich początków rodzimej elity z prawdziwego zdarzenia trzeba upatrywać w działalności Kazimierza Odnowiciela, który w latach czterdziestych XI w.  jednocząc dziedzinę swych przodków wielu spośród tych, którzy stanęli po jego stronie obdarował majątkami ziemskimi. Nie był to jednak zwyczajny podarunek bo beneficjenci zostali zobowiązani do służby rycerskiej. Ta zaś realizowana od czasu do czasu stawała się zaczynem przewartościowań mentalnych wśród samych wojaków. Pogonie i odwroty, długotrwałe i dalekie wyprawy, oblężenia i szturmy, konfrontacje z obcymi sprzyjały powstawaniu  świadomości narodowej i budowały przekonanie o istnieniu polskiej wspólnoty. Co prawda zrazu nie obejmowała ona szerokich mas ludności, ale poprzez wieki zataczała coraz szersze kręgi. W efekcie już w XVII stuleciu do elity  (przynajmniej nominalnie) zaliczało się ok. 10% ludności. Jeśli dodamy do tego kler i pewne grupy mieszczańskie, to naród polityczny Rzeczypospolitej stanowił kilkanaście procent ludności, tj. znacząco, a nawet nieporównanie więcej niż w jakimkolwiek kraju Europy. Potem jednak nadszedł czas smuty.


Zanim jednak nastąpił, elity Rzeczpospolitej stworzyły wyjątkowy system zarządzania swoim państwem. Przez długie lata  mechanizm ten sprawdzał się dość dobrze i dopiero w wyniku karygodnych błędów władców kraju oraz intryg zewnętrznych zdegenerował się prawie do szczętu. Mało brakowało aby "chory człowiek Europy" wyzdrowiał. Sąsiedzi byli jednak czujni i przewidując nadchodzące zmiany dokonali brutalnych zaborów. Wiedzieli wszak, że warunkiem sine qua non pozbycia się kłopotów z Polakami jest spacyfikowanie warstw przywódczych dawnej Rzeczypospolitej.  Jak postanowili tak uczynili. Prusacy i  Austriacy praktycznie zaraz  po dokonaniu zaborów przeprowadzili wielką konfiskatę majątków ziemskich. Szczególnie w Wielkopolsce i Małopolsce Wschodniej. Rosjanie wzięli się za to nieco później bo dopiero po Powstaniu Listopadowym, lecz za to z prawdziwie wielkoruskim rozmachem. W Królestwie Polskim zamachnęli się na ponad 300 dużych majątków, na Litwie, Białorusi oraz w Inflantach 1 765 padło ich ofiarą, a na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie wywłaszczyli ponad 1 200 rodzin. Nie ograniczyli się tylko do tego, gdyż kilka tysięcy rodzin szlacheckich  obłożyli kontrybucjami, sekwestrami oraz rekwizycjami (biżuteria, dzieła sztuki, obrazy itp. itd.). Po roku 1864 miała miejsce kolejna - równie dotkliwa -  faza represji.


Mimo wielkich strat osobowych i ekonomicznych warstwa szlachecka przetrwała i w przeciwieństwie do swych antenatów z pierwszej połowy XVIII w. w przeważającej części poczuwała się do odpowiedzialności za losy narodu. Co ciekawe i jednocześnie niezwykle ważne znalazła wielu sojuszników wśród wywodzącej się  z niej inteligencji  oraz  przedsiębiorców. Stało się tak przede wszystkim dlatego, ponieważ postawy i wartości reprezentowane przez przedstawicieli  osłabionego stanu szlacheckiego  były wciąż atrakcyjne dla ludzi wybijających się spośród tłumów. A przykładów jak winien postępować członek elity narodowej było sporo. Np. Władysław Zamoyski w 1889 r., z myślą o ratowaniu lasów tatrzańskich, nabył, w drodze licytacji  za 460 tys. złotych reńskich i 2 centy, dobra zakopiańskie, czyli znaczną część dzisiejszych polskich Tatr (przebijając o jeden cent ofertę przedsiębiorcy przemysłu drzewnego i hutniczego Józefa Goldfingera). Poświęcił na to nie tylko swoje zasoby, lecz również środki własnej matki (za jej zgodą). W sądzie międzynarodowym w Grazu uzyskał w 1902 roku wyrok włączający okolice Morskiego Oka w granice ziem polskich i kończący z Węgrami spór o ziemie tatrzańskie. Dzięki jego staraniom powstała linia kolejowa Chabówka – Zakopane i szosa do Zakopanego. Przed swą śmiercią majątek wraz z Biblioteką Kórnicką przekazał narodowi polskiemu. Jego krewny, Maurycy w 1904 r.  stanął na czele Komitetu Obywatelskiego, który doprowadził do powstania Prywatnej Szkoły Artystycznej, która  w 1922 r. została  przekształcona w Państwową Szkołę Sztuk Pięknych. 

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo