38 obserwujących
254 notki
255k odsłon
2837 odsłon

Sarmaci i sarmatyzm, czyli zapomniany wkład Polaków w dziedzictwo Europy

Wykop Skomentuj80

Chciałbym, żeby polska chora świadomość się wyleczyła, żeby nie miała paranoi oglądania się przede wszystkim w cudzych odbiciach.
Andrzej Stasiuk

image

Mało było i jest  na świecie idei, które tak okrutnie  spotwarzono jak sarmatyzm. Gdy dziś przeciętny Polak zostanie o niego zapytany, to albo nic o nim nie wie albo przywoła obrazy rozpasanych, gnuśnych, przekupnych i zapijaczonych szlachetków oraz zdradliwych magnatów pokroju targowiczan: S.S. Potockiego, F.K. Branickiego i S. Rzewuskiego. Nie da się zaprzeczyć, iż w każdej legendzie ukryte jest ziarenko prawdy. I w tym przypadku ww. postacie stanowią uproszczoną egzemplifikację schyłkowej społeczności „sarmackiej”. W żadnym jednak wypadku nie mogą być traktowane jako kwintesencja i etalon samego sarmatyzmu. Ten bowiem przez długi okres był koncepcją na wskroś oryginalną, płodną, dynamiczną i wielce atrakcyjną. Co więcej, w znacznej mierze przyczynił się do ukształtowania naszego charakteru narodowego. Spróbujmy zatem przez chwil kilka zastanowić się nad tym niezwykle ciekawym zjawiskiem.

Sarmaci. Starożytny lud, a właściwie cała gromada ludów, należących pod względem językowym do grupy indo-irańskiej, a więc spokrewnionej m.in. z Partami, Medami i Persami.  Na arenie dziejów pierwsi jego przedstawiciele pojawili się na długo przed narodzinami Chrystusa jako społeczności koczownicze (również pół-nomadyczne)  żyjące na olbrzymich przestrzeniach pomiędzy Dunajem, zachodnią Syberią i zanikającym dziś Jeziorem Aralskim. Pierwszy wielki historyk/etnograf, czyli Herodot, pisał o nich w V w. p.n.e. niejako przypadkiem, charakteryzując sąsiadów Scytów. W kolejnych wiekach Sarmaci (zwani też z grecka Sauromatami) byli wspominani bardzo często w kontekście przemieszczeń ludnościowych, wojen, kultury, handlu i gospodarki. Znamy sporo sarmackich nazw plemiennych i wiemy mniej więcej gdzie i kiedy żyli. Zaznaczam „mniej więcej”, gdyż specyfiką ludów koczowniczych jest przede wszystkim ich wielka mobilność.  Tak np. Jazygowie na przełomie er zajmowali część terytoriów dzisiejszych Węgier, Słowacji i Rumuni, lecz na jakich obszarach pomieszkiwali wcześniej trudno orzec. Podobnie rzecz się ma w przypadku Syraków, Roksolanów, Aorsów, Saków itd.  Nieco więcej wiemy o tzw. późnych Sarmatach, tj. o społecznościach alańskich. W czasie gdy hordy azjatyckich Hunów wybrały się na podbój Zachodu, Alanowie siedzieli głównie na wschód od Donu. Wiatr historii wypchnął w IV stuleciu n.e.  niektórych z nich aż do Francji, Hiszpanii, na Wyspy Brytyjskie a nawet do Afryki.

Niektórzy badacze, w tym nieżyjący już światowej klasy eksperci – T. Sulimirski oraz K. Moszyński, zwracają uwagę na zbieżności słowiańsko-sarmackie. I tak w zakresie języka pożyczkami z „sarmackiego” są np. stosunkowo liczne słowa dotyczące sfery militarnej i religijnej:  *bogъ (znaczące pierwotnie „dawca szczęścia lub dobrej części”), *nebo, *slovo, *svętъ, *kajati, *kaznь, *mądrъ, *rota (przysięga), *toporъ, *ostrogъ, *batogъ, *čьpagъ (napierśnik), sapogъ (but z cholewą). Średniowieczne imiona rycerskie składały się – wzorem indo-irańskim – z dwóch źródłosłowów imionotwórczych, których zwykle drugim członem były: bąd-, bog-, dar- gniew-, mir-, mysł-, pełk-, rad, sław- woj-,  itp. Pochodzenie części herbów polskich upatruje się w tamgach sarmackich stanowiących pierwowzór takich godeł jak „Nowina”, „Ogończyk” czy „Szeliga”. Z kolei zawołania bojowe dawnych polskich rodów w rodzaju: Roch, Chamiec, Mora, Doliwa i Jaksa. W końcu same nazwy plemion słowiańskich, których pierwszymi nosicielami były bez wątpienia szczepy alańskie (Chorwaci, Serbowie, Antowie, a może również Czesi). Te oraz sporo innych wskazówek pozwalają przyjąć, że kohabitacja pewnych odłamów Sarmatów ze Słowianami była długotrwała (III w. p.n.e. – VII w. n.e.), intensywna oraz bogata w wydarzenia.

image

Europa Wschodnia (z  dwoma Sarmacjami) wg. Ptolemeusza (II w. n.e.)

W dobie tworzenia się narodów politycznych nastała moda na odwoływaniu się przez ideologów do sławnych przodków. W ten sposób Francuzi (wcześniej Frankowie) szukali swoich korzeni w dziejach Trojan i Gallów, Szwedzi Gotów, Hiszpanie Iberów i Wizygotów, Rumuni Rzymian, Holendrzy Batawów, Węgrzy Hunów, Tatarzy Mongołów itp. Roszczenia miały wprawdzie najczęściej niewielkie lub żadne uzasadnienie, ale traktowano je nadzwyczaj poważnie. Polacy nie odstawali od czołówki i już w XV stuleciu począł przebijać się do opinii społecznej przekaz o Sarmatach jako przodkach rycerstwa polskiego. Przekonanie to znalazło dobitny wyraz m.in. na nagrobku Zygmunta Augusta, bo napis  brzmiał tak: „Poloniarum Regi et Magno Lituaniae ac relique Sarmatiae Duci et Domine (Król Polski i Wielki Książę Litewski, a także Książę i Pan pozostałej Sarmacji).


Współcześnie taką genealogię uznaje się na ogół za wesoły archaizm i specyficzna ciekawostkę, lecz wydaje się, że w świetle analizy źródeł, uczestnictwa reprezentantów etosu sarmackiego w etnogenezie ludów słowiańskich – w tym polskiego - wykluczyć absolutnie nie można.  Dla nas najistotniejszym jest fakt, że w oczach panów braci, Sarmaci jawili się jako lud rycerski, miłujący ojczyznę, demokratyczny (sic!), zaradny, tolerancyjny i… szarmancki. Wypisz wymaluj – Polacy! W minionych dziesięcioleciach, a i często obecnie, ówczesne ambicje szlacheckie traktuje się jako uroszczenia i zbywa najczęściej uśmiechem politowania. Phi, co też ci nasi zapijaczeni antenaci sobie imaginowali? Przecież w porównaniu z herbowymi Francji, Hiszpanii, Niemiec czy Italii oraz ich osiągnięciami byli tak naprawdę „gorszym sortem”. Tacy „Janusze” z karabelami. Błąd! Straszliwy błąd!

Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura