Arbitrzy elegancji polskiego życia publicznego zwykli śmiać się z braci Kaczyńskich z powodu ich wzrostu, dykcji lub sytuacji rodzinnej. Podejrzewam, że nie jest to wyraz ich wyjątkowej zajadłości wobec wspomnianego rodzeństwa, ale zwykłe świadectwo wysublimowanego poczucia humoru, kultury osobistej i cywilizacji miłości (tej bardziej od D.T. niż JP2). Może dlatego jaśnieoświeconym arbitrom uciekają inna aspekty osobowości Pnów Braci, w tym także te naprawdę śmieszne.
Jakiś czas temu Jarosław Kaczyński opowiadał o prezydencie, wspominając między innymi:
[Lech Kaczyński odejdzie w chwale z urzędu prezydenckiego w 2015 roku]
<uwaga! Onet w odnośniku!>
http://wiadomosci.onet.pl/1680627,11,1,1,,item.html
I nikt tego nie skomentował.
To znaczy – arbitrzy pastwili się nad najbardziej oczywista warstwą przekazu – spodziewanej reelekcji LK – ale jakoś nikt nie uśmiechnął się, czytając metawiadomość. Zwróćmy uwagę – odejdzie w chwale.
Prawicowa krytyka Panów Braci (chyba najlepiej egzemplifikowana przez witrynę konserwatyzm.pl) co i rusz wytyka tymże ideową i estetyczną fascynację lewicą niepodległościową, od romantycznych ruchów powstańczych po Sanację. Zwykle w tonie dość rozpaczliwym – spójrzcie oto jak Kaczyńscy bezmyślnie powtarzają szkodliwe klisze ideowe sprzed X lat. Ale czy ktoś się faktycznie zastanawia, jak bardzo farsowie brzmią te deklaracje na początku XIX. wieku?
Prezydent odejdzie w chwale, tak jak powstańcy wszelkiej maści, różni męczennicy i sam Komendant – choć jego brat nie precyzuje, kto miałby sprowokować ów akt odejścia. Chwała sugeruje nagła i brutalne przerwanie życia. Na miejscu obywatela Donalda* jeszcze raz zastanowiłbym się nad cięciami w budżecie BORu.
Więc Lechowi Kaczyńśkiemu marzy się konfederacja czapka, śmierć w chwale i ogólny solidarnościowo-narodowy lans. Teraz przypomnijmy sobie jak pan prezydent przepychał się do podpisania traktatów Brukselsko-Lizbońcskich, które faktycznie spowodowały odejście.
Może nie w chwale, a w hańbie, może nie prezydenta, a suwerenności Polski, ale z pewnością odejście.
Przypomnijmy to sobie i starajmy się śmiać, nie zgrzytać zębami.
* - określenie „obywatel” może jest obraźliwe dla mnie, ale chyba niekoniecznie dla ob. Donalda. Staram się określać bohaterów moich notek zgodnie z ich stanem ducha – tak czerwoni będę zwykle towarzyszami, różowi obywatelami, a tytuł pani/pana rezerwuję dla białych. W razie wątpliwości, staram się nie używać form grzecznościowych.
Ps.
Redaktor Janke – przy pokazji głosowań na blog roku - pisze:
[Jeden sms kosztuje 1,22 zł. Onet.pl zapewnia, że pieniądze idą na cel charytatywny. Jeden sms – jeden głos na jednego blogera. Głosować można tylko raz z jednego telefonu. Ale można głosować z telefonów braci, sióstr, ojców, matek i przyjaciół.]
Chyba już wiemy, co się stało z 4 kartami sim z Ministerstwa Sprawiedliwości – Ziobro głosował 4 razy na Rybitzkiego.


Komentarze
Pokaż komentarze