[Rewolucja Francuska kawalek czasu temu deportowala Boga do miejsca jego stalego zamieszkania, czyli do Nieba.] (pisownia oryginalna)
http://goddescalcus.salon24.pl/59484,index.html#
Raczył napisać 2008-02-04 00:18 na blogu Goddescalcusa tow. Off (dla niepoznaki nazywający się mr.).
Warto zapamiętać tę wypowiedź. Warto przywołać konteksty. Rewolucja (anty)Francuska deportowała Boga do Nieba wraz z nieustaloną do dzisiaj liczbą Jego wyznawców. Reynald Secher* pisze o niemal 120 000 udokumentowanych źródłowo ofiar Ludobójstwa Wandejskiego – ale to szacunek tylko lokalny, obejmujący jedynie obszar zainteresowań badacza. Oczywiście przytoczona przez Chateaubrianda** liczba ofiar Wojen Wandejskich – 600 000 – jest (nie z winy autora, ale powodów, o których kiedyś napiszę), ale żniwo Wielkie Rewolucji, licząc Wandejczyków, ofiary Wielkiego Terroru, ofiary Wojen Rewolucyjnych (te kombatanckie i wywołane głodem oraz zarazami) zapewne przekraczają magiczną liczbę miliona dusz (magiczną dla Świata Postępu, fetyszyzującego bezwzględny system dziesiętny).
Przypominam o tym, aby dobrze zrozumieć system myślenia, w którym funkcjonuje tow. Off. Oto – być może nie świadomie – ów apologeta „państwa demokracji liberalnej”, przywołuje dziedzictwo, które zdrowy moralnie człowiek powinien wyrzucić z pamięci. Oczywiście – zdrowy w kategoriach Ancient Regime. Kondycja etyki nowoczesnej bywa różna, choć tow. Off wskazuje jeden z najbardziej rozpowszechnionych paradygmatów.
Krwi Wandejczyków nie da się pozbyć – odcinając się od dziedzictwa Wielkiej Rewolucji, dzieci współczesności podcinałyby własne korzenie. Dlatego muszą z dumą mówić, pisać i myśleć o ludobójstwie jako czynie chwalebnym (przyznaję – zgodnie z jakobińską antymoralnością – był to czyn chwalebny). I tu „państwo demokracji liberalnej” pokazuje swoją duszę.
Monarchie, arystokracje, ba! nawet klasyczne politeje bywały najrozmaitsze. Złe, dobre, miałkie, wspaniałe – krótko pisząc: różne. PDL (mam na myśli i „państwo demokracji liberalnej” i „państwo demokracji ludowej”) jest w głębi swego istnienia podobne. Jednowładztwa mogły być złe, ale wtedy aksjologicznie stawały się tyraniami – reżimami zwyrodniałymi. Zawsze istniała ścieżka naprawy państwa w obrębie wzorcowego systemu. Z demokracją jest inaczej – już we wzorcu zapisana jest zbrodnia. Nie istnieje dążenie do idealnego, platońskiego Polis – no, chyba, że na kartach sążnistych traktów Filozofów i intelektualnych pięknoduchów w stylu obywatela Sadurskiego. W rzeczywistości podążanie ku ideałowi, to droga do realnie istniejącego w historii modelu. Do Pierwszej Republiki i butów ze skóry wandejskich katolików. Może niektóre udoskonalenia wzorca przewyższyły skutecznością pierwowzór, ale w sferze idei nie wymyśliły niczego nowego. To wciąż zwycięstwo Liczby i Masy nad Prawdą i Moralnością.
Warto o tym pamiętać, kiedy tow. Off patrzy na Nas z wyższością. Wtedy nie będziemy zazdrościli akolitom PLDów ich światłego spadku. Bo tow. Off chwali ludobójstwo – ale na Boga! – cóż innego robią wszyscy inni spadkobiercy Robespierra? Trzeba z nimi rozmawiać, powoli leczyć z antycywilizacji – ale wciąż pamiętając, że w imię swej świeckiej religii gotowi są zrobić z nas buty.
Futnołty:
**Kiedyś „O Wandei” było na:
http://www.wandea.org.pl/chateaubriand-francois.html
Niestety, znikło.
*Reynald Secher, Ludobójstwo francusko-francuskie, Iskry 2003


Komentarze
Pokaż komentarze (5)