Bernard de Batalio Bernard de Batalio
30
BLOG

Prawa naszych Ludzi

Bernard de Batalio Bernard de Batalio Polityka Obserwuj notkę 8

    Przed polską przestrzeń medialną (w tym także S24) przetacza się fala taniego współczucia wobec Tybetu. Taniego, bo uderzającego w najwyższe tony („rury" nawet „grubsze" niż te zdiagnozowane przez obywatela profesora Sadurskiego w moich sarkaniach na zwijanie suwerenności Polski), ale nie pociągającego za sobą żadnych konsekwencji. Ani nikt nie pali na stosie trenujących sportowców, ani nikt nie bojkotuje chińskich produktów (to by dopiero pociesznie wyglądało!), a nawet tak prosta czynność jak obsztorcowanie ministra Radka Sikorskiego za kuriozalne i przy tym bardzo obraźliwe dla Tybetańczyków oświadczenie (prośba o wstrzymanie przemocy „z obydwu stron"), nie znalazła się w dzisiejszej dawce niezależnego myślenia polskiej Sieci.

    Od razu zaznaczę - daleko mi do spazmatycznych płaczów i innych przejawów globalnej solidarności. Po prostu - nie jestem hipokrytą. Jeśli nie zdołałem w żaden sposób pomóc mieszkańcom Darfuru (których do dzisiaj, nota bene, ginie dziennie o wiele więcej niż Tybetańczyków), to dlaczego dział miąłbym się stroić w piórka Tarczy Tybetu? Oczywiście, źle że leje się krew, źle, że starożytny naród jest na siłę roztapiany ponadetnicznej wspólnocie, opartej na technokracji i wszechobecnym państwie (skąd my to znamy...). No i źle jest ogólnie, bo jeśli Czerwonym się powodzi, to ktoś za to drogo płaci. Tylko czemu Obrońcy Praw Człowieka wybrali sobie akurat Tybetańczyków jako maskotkę dla własnej szlachetności?

   Wspomnianych Darfurczyków ginie dziennie znacznie więcej. Nawet gdyby Chińczycy otworzyli na masową skale obozy zagłady, z pewnością nie dościgną skuteczności aborcyjnego holokaustu, który przez ostatni tydzień mógł pochłonąć nawet więcej ofiar niż wszelkie represje chińskie przez ostatnią dekadę? Dobrze, Darfur to Murzyni, a dzieci nienarodzone to w ogóle „zlepki tkanek", więc postępowcy za taką ciemnotą nie płaczą. Masakrę tych pierwszych żyruje lobby islamistyczne (coraz słabsze politycznie, ale i coraz silniejsze militarnie), a eksterminację tych drugi wspiera lobby feministycznych puerocydek. Tylko dlaczego Tybetańczycy są lepsi?

   Trystero (w komentarzach, więc nie podam konkretnego linka) oraz Woyzeck (http://bezprzesady.salon24.pl/66214,index.html) dość brutalnie wypunktowali „nieprawomyślność" tybetańskich ofiar, która to powinna nieco przystopować mudżahedinów Praw Człowieka. Podejrzewam, że gdyby Tybet znajdował się tuż za granicą Polski (od 1 I 2009 zapewne Województwa Polskiego) i wszelkie pięknoduchy miałyby lepszy wgląd w tradycję teokratycznego społeczeństwa Tybetu, niektórzy mogliby nawet zmienić front, udowadniając, jak to kategoria suwerenności przeżyła się pod Himalajami i że trzeba budować silną Wspólną Azję, która dogoni i przegoni Stany Zjednoczone, realizując 19974537 paragrafów Strategii Szanghajskiej.

    A Prawa Człowieka? Na przykładzie Darfuru i dramatu aborcyjnego widzimy, że coś takiego nie istnieje. Są tylko prawa ludzi, a dokładnie rzecz biorąc „naszych ludzi", czyli tych, których obóz postępu uznał za maskotki sumień. I ja rozumiem tę schizofrenię ludzi Lewicy (co oczywiście nie znaczy, że nie budzi one mojego obrzydzenia), acz nieco nie pojmuję, czemu do tego pędu ochoczo przyłączając się postacie kojarzone raczej z Prawicą, tak jak pan Jan Pospieszalski.

  Choć akurat on tu wykazuje się konsekwencją - od lat walczy o prawo do życia dla ludzi zbyt małych, być mieć pijar klasy Tybetańczyków.

   I kończę cytatem, dedykowanym wszystkim sygnatariuszom oburzonych apeli, ale zwłaszcza tych apeli, w których wspomina się byt tak enigmatyczny jak „Prawa Człowieka". Józef de Maistre napisał w „Rozważaniach o Francji":

   „Nie ma wcale człowieka na świecie. Widziałem w swoim życiu Francuzów, Włochów, Rosjan, etc.; wiem nawet, dzięki Monteskiuszowi, że można być Persem; ale co do człowieka, oświadczam, że nie spotkałem go w życiu; jeśli istnieje, to nic o tym nie wiem (...) Konstytucja robiona dla wszystkich narodów nie jest zrobiona dla żadnego."

    Tylko zmieńcie słowo „konstytucja" na „prawa" a otrzymacie wiecznie żywą odpowiedź wielkiego Saubaudczyka na dzisiejszą egzaltację obrońców praw niczyich.

Zapewne będę wycinał komentarze niegodne, bo miła wolność słowa, ale przyzwoitość milsza.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka