Habemus Papam!
Wiem - od trzech lat. Ale ponieważ równo od trzech lat Józef Ratzinger zajmuje Stolicę Piotrową, pod imieniem Benedykta XVI, warto o tym przypomnieć.
I jeszcze raz to zaznaczyć: Mamy papieża. My. W każdym razie ja na pewno.
Może Benedykt nie jest medialnym superstarem na miarę Jana Pawła Drugiego. Po polsku mówi mniej więcej tak, jak ja po niemiecku (to nie jest komplement!) i żadne wadowickie kremówki nie tworzą tej familiarnej otoczki wobec Chrystusowego Namiestnika. A mimo to czuję na każdym kroku, że BXVI to także mój papież.
Jak wielu czekałem z nadzieją na uwolnienie Mszy Wszechczasów. „Spe Salvi" przeczytałem z pełnym niedowierzania zachwytem. Z pełnym pokory zadowoleniem widzę, jak Ojciec Święty porządkuje w Kościele pewne kwestie, które niebezpiecznie oblepiły się świeckim mułem przed ostatnie czterdzieści lat kilka dekad.
Ktokolwiek zajmowałby Stolicę Piotrową, odbierałby należy mu szacunek. Ale Benedykt XVI jest papieżem którego szanuje się i podziwia bardzo łatwo. I bardzo łatwo powtarza się symboliczne: Habemus Papam.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)