To brzydko być złośliwym, ale cóż ja poradzę - grzeszny ze mnie człowiek i targany niskimi pobudkami, więc się nad Eurorzeszą popastwię. Otóż, obchodzimy dziś którąś tam rocznicę Anschlussu w Święto Pracy. Już pozostawiając na boku problem, czy EU jest naprawdę rajem, wymarzonym przez tradycyjny Komintern, zwróćmy uwagę, że druga data - od niedawna związana z naszym Wielkim Bratem - to jest: 13 grudnia - również niesie ze sobą podobnie przyjemne konotacje.
Oczywiście - to przypadek. Śmieszny, nomen omen, ale przypadek. Mimo wszystko szlachta brukselska powinna zachować choć cień wyczucia, co do ideowego odoru, spowijającego jej nowe państwo. Bo głupie symbole, nieuchwytne skojarzenia i przypadkowe daty, mogą przyciągnąć - i prędzej czy później przyciągną - umysły Eurorzeszników to stanu obywateli PRLu, idących pierwszomajowymi pochodami, i nie mam tu na myśli maszerujących z flagami przodowników pracy, ale statystycznego Kowalskiego, zdroworozsądkowo zlewającego robotniczą farsę.
Ludzie pamiętają. I kojarzą. Anegdotka, przytoczona przez Igora Bunicza:
W styczniu 1924 roku, podczas trzaskających mrozów, robotnicy szpadlami i łomami ryli wykop pod tymczasowe mauzoleum dla wodza proletariatu. Przebito łomem rurę kanalizacyjną, lecz uszczelnionego przez mróz otworu nikt nie zauważył. Gdy nadeszła odwilż, nieczystości z pękniętej rury zalały mauzoleum. Na wiadomość o tym zamknięty w areszcie domowym patriarcha Tichon zauważył z nutką melancholii: „Tak, tak! Jakie relikwie, takie i namaszczenie".
Kościół Katolicki często przez dziesięciolecia wykorzeniał pogańskie podłoża niektórych świąt, a mimo wszystko te starania nie zawsze odnosiły skutek. Eurorzesza - jako że oparta na prostym zaprzeczeniu i wyparciu tradycji państw-gospodarzy* - w podobnym działaniu jest skazana na klęskę. Skoro nie chce mieć nic wspólnego ze Starą Europą - zdałoby się! - bezwiednie sięga po najbliższe jej idei pamiątki.
Jak na razie datami symbolicznymi dla nadwiślaskich Europejczyków są: 13 grudnia oraz 1 maja.
A symbolem łagodnej ręki Sprawiedliwości - niedoszła dzieciobójczyni: Alicja 1000 (€)
Macie pomysł na patrona?
* - mam na myśli gospodarzy przyjmujących nie gości, ale pasożyta.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)