Podobnie jest także z hejtem. Tusk, który od zawsze ma w swoim bardzo bliskim otoczeniu megahejterów (Palikot, Nitras, Giertych itd.) à rebours oskarża o hejt... przeciwników politycznych. Owszem, tacy się znajdą, po każdej stronie, nawet gdy polityczny lider tego nie chce, ale co innego natura, a co innego celowe działanie.
Nie inaczej było wczoraj z głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu, które Tusk ze strachu przed utratą władzy przerobił na wotum nieufności dla rządów PiS. Ba! Okazało się nawet w trakcie jego "exposé", że na Trzaskowskiego nie głosowało blisko 50% wyborców biorących udział w głosowaniu, ale niemal równo połowa narodu, czyli jakieś 19 mln obywateli. Oczywiście, w drugą stronę to tak nie działa, bo na Nawrockiego głosowało "jedynie" nieco ponad 10 mln Polaków.
Tusk, jak zwykle, pali głupa, bo od czasu jego wicemarszałkowania w Senacie niemal wszyscy wiedzą, że jest to pospolity leń, którego tydzień pracy rzadko kiedy ma pełne 3 dni. Wiedzą, a jednocześnie kadzą mu opowiastkami o jego pracowitości.
Owszem, Tuskowi trudno odmówić jednego. Jest całkiem niezły w pyskówkach, aczkolwiek w sytuacjach trudnych chowa się na kilka dni do swojej nory. I tylko Polski szkoda.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)