43 obserwujących
820 notek
1439k odsłon
1653 odsłony

Jaki jest główny problem PiS?

Wykop Skomentuj176

PiS posiada program społeczno-polityczno-gospodarczy, który powstał w wyniku spotkań z wyborcami jeszcze przed 2015 rokiem, a później ewoluował. Jednym program PiS podoba się, drugim mniej, a trzecim wcale. OK. To normalne. Co więcej, w porównaniu z innymi partiami, które sprawowały w Polsce realną władzę, PiS w dużej mierze realizuje swój program. Tutaj PiS bezapelacyjnie wygrywa z PO, PSL bądź SLD, o nieboszczce UW (UD) nawet nie wspominając.

To jednak nie wystarczy do bezkonkurencyjnej wygranej w nadchodzących wyborach. Jeszcze rok temu wielu mogło się wydawać, że w przyszłej kadencji PiS jest w stanie uzyskać większość konstytucyjną (niskie prawdopodobieństwo) albo przynajmniej znowu samodzielnie sprawować władzę (wysokie prawdopodobieństwo). Moim zdaniem dziś politycy PiS muszą brać także pod uwagę wariant wygranej połączonej z koniecznością budowania koalicji, a nawet bycia w opozycji. Ten ostatni wariant możliwy jest także wtedy, gdy PiS wygra wybory, ale front anty-PiS będzie miał więcej szabel. Koncentruję się wyłącznie na Sejmie, bo Senat - nawet w wypadku wygrania opozycji - nie jest najważniejszym kluczem do drzwi realnej władzy.

Od pół roku politycy PiS powtarzają na okrągło słowo WIARYGODNOŚĆ. I bardzo dobrze, albowiem wiarygodność stanowi podstawę skutecznego zarządzania w każdej dziedzinie, nie tylko w polityce. Skąd zatem taki zwrot akcji w notowaniach PiS? Ano, dlatego, że wiarygodność jest z natury bronią obosieczną. Wiarygodność dotyczy głównie ludzi, czyli w tym wypadku polityków. Zaś z tym w PiS co prawda nie było najgorzej, ale ostatnio mocno się pogorszyło. Przewidywałem, że sprawa marszałka Kuchcińskiego obniży notowania PiS maksymalnie o jeden procent. Przewiduję również, że suma summarum afera w ministerstwie sprawiedliwości spowoduje dalszy spadek poparcia o jakieś 2-3%. Jednakowoż o ile w przypadku łączenia partii sumaryczne poparcie spada, o tyle w przypadku afer czy innych nieprzyjemnych spraw jest odwrotnie. Tutaj 1% plus 2% może dać nawet 5%.

image

Przykład z innej beczki. Wczoraj uczestniczyłem w rozmowie, w której umiarkowany sympatyk PiS zastanawiał się głośno, czy w ogóle pójdzie na wybory za sprawą... Ryszarda Czarneckiego, który wcielił się w rolę biskupa i przemawiał do ludzi z kościelnej ambony. Dla niego to było oburzające. Co więcej, europoseł Czarnecki nie omieszkał pochwalić się tym na Twitterze. Ów znajomy nazwał Czarneckiego bufonem i nawet wyraził żal, że ten trafił do Parlamentu Europejskiego. Na szczęście dla wszystkich rzecznik Episkopatu skrytykował bezpośrednio księdza i pośrednio Czarneckiego, przeto sprawa nieco się rozmyje.

Ostatni przykład pokazuje, iż głównym problemem PiS wciąż są kadry. Co z tego, że Marek Kuchciński wywodzi się jeszcze z tzw. Zakonu PC, czyli najbardziej zaufanych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, skoro zabrakło mu rozumu i wyobraźni, by przewidzieć skutki swoich nieroztropnych działań, a Jarosławowi Kaczyńskiemu zabrakło wyobraźni (lub sił i czasu), że może dojść do takich sytuacji. Co z tego, że Ryszard Czarnecki ma sporą wiedzę i doświadczenie polityczne, skoro buta wyłazi mu prosto z buta i lepiej, żeby nie było go zbytnio w mediach, także społecznościowych. W przeciwieństwie do innych, politycy PiS byli i będą na cenzurowanym. I to niezależnie od tego, czy są u władzy, czy też będą w opozycji. Bo tak działa III RP. Można oczywiście podać więcej przykładów polityków PiS, którzy nie zawsze dorośli do sprawowania władzy. Wspomnę tylko o Zbigniewie Ziobro (wiem, że to szef Solidarnej Polski, ale większość społeczeństwa i tak "wie" swoje, że jest z PiS). Zbigniew Ziobro sam wybrał sobie do oczyszczenia najgorszy obiekt w kompleksach stajni III RP. W związku z tym musiał wiedzieć, iż warunkiem pełnego sukcesu są jak najlepiej dobrane, bardzo profesjonalne kadry. Czy ten warunek został spełniony? Niech każdy odpowie sobie sam.

Na koniec najważniejsze pytanie. Czy PiS nadal ma szanse na samodzielne sprawowanie władzy? Oczywiście, że ma! W mojej ocenie warunkiem koniecznym i dostatecznym jest jednak bardzo dobre rozegranie wizyty Donalda Trumpa, profesjonalna kampania wyborcza oraz brak zachowań nagannych ze strony znanych polityków PiS. Ważne jest także, by do PiS dotarł w końcu przekaz, iż posyłają do różnych telewizji słabych, a czasami beznadziejnych dyskutantów, co staje się mocno irytujące. Dla przykładu, dziś w telewizji Polsat wystąpił wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Działaczka PO bardzo ostro zaatakowała Zbigniewa Ziobro za aferę wiceministra Piebiaka. W odwecie Skurkiewicz odpowiedział jej aferą w Inowrocławiu, związaną z rodziną Brejzów, lewymi fakturami i "urzędowo" usankcjonowanym trollingiem. W tym momencie działaczka PO zapytała go, czy ma jakieś prawomocne wyroki w sprawie inowrocławskiej, a czym dosłownie zamknęła mu usta. Gdyby Skurkiewicz miał refleks i inną część ciała, to by odpowiedział jej tym samym albo nawet lepiej, bo w Inowrocławiu wiele osób ma postawione przynajmniej prokuratorskie zarzuty, a tutaj - poza dymisjami i zapowiedziami działań prawnych - na razie nie ma dosłownie nic. No cóż, czas pokaże, jakie wnioski wyciągnie Jarosław Kaczyński, bo nie ma na co specjalnie czekać.



https://www.wprost.pl/kraj/10244569/ryszard-czarnecki-przemawial-w-kosciele-rzecznik-episkopatu-ambona-miejscem-gloszenia-ewangelii.htmlhttps://www.wprost.pl/kraj/10244569/ryszard-czarnecki-przemawial-w-kosciele-rzecznik-episkopatu-ambona-miejscem-gloszenia-ewangelii.html

Wykop Skomentuj176
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka