Marian od dawna kochał Platformę Obywatelską, wielbił premiera Tuska, a portret Radka Sikorskiego wisiał w kuchni tuż obok zdjęcia z wakacji. Męczyła go już nieznośna polskość, uwierała jak zbyt ciasna koszula. Czuł potrzebę wyzwolenia się z tego nieznośnego stanu, ale nie wiedział jak, był po prostu strachliwy. Zakupy robił już tylko w Lidlu, ale co z tego, skoro tyle towarów miało jakieś polskie napisy. Kiedy więc usłyszał Ministra Sikorskiego w Berlinie, od razu chwycił wiatr w żagle. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki świat zaczął normalnieć. Wszedł do sklepu.
- Poproszę paczkę herrrrbaty! – niemal wykrzyknął.
- Chyba herbaty? – zapytała wystraszona ekspedientka.
- Herrrrbaty ! - powtórzył jeszcze głośniej.
Ekspedientka spojrzała na Mariana i podała mu trzęsącą się ręką herbatę. Marian wychodząc, powiedział jeszcze na pożegnanie: - Lubię z cukrrrrem!.
Był teraz jakiś silniejszy, bez kompleksów, czuł jak nieznośna polskość powoli go opuszcza.I pomyślał sobie jeszcze śmiało: Eurrrropa! Eurrropa!
Zauważył, że wielu ludzi zaczyna się do niego uśmiechać, są przyjaźni, znikły gdzieś zaciśnięte twarze, a na ulicach leżą porozrzucane moherowe berety. Uciekli, uciekli – pomyślał. W ogóle wokół zapanował jakiś porządek, wszyscy szli równym krokiem, do przodu, przed siebie. Marian wsiadł do samochodu i ruszył ze Strykowa do Warszawy. Było wczesne zimowe popołudnie. Do Euro 2012 już tylko cztery miesiące – liczył nerwowo w myślach. Może zdążą z A-2, może..........
I nagle znalazł się na nowiutkiej, betonowej autostradzie, mknął nią wprost do Warszawy. Najpierw myślał, że to sen, ale to działo się naprawdę, jechał A-2 za kierownicą nowiutkiego Audi Q7. Poczuł błogi stan, aż nagle usłyszał: Halt! Halt !
Zatrzymał samochód. Myślał, że to policjant, ale to była piękna blondynka.
- Pan do Warrrrrszawy? – zapytała zalotnie.
gg
Inne tematy w dziale Rozmaitości