118 obserwujących
423 notki
699k odsłon
  4207   13

Panika i psychomanipulacja

Polska - rok 2020

479 tys. zgonów (70 tys. więcej niż w roku 2019)

w tym 26,5 tys. zgonów wzwiązku z Covid-19

w tym tylko na Covid-19 (bez chorób towarzyszących) ok. 6 tys. zgonów

------------------------------------------------------------------------------------------

Dynamika zgonów: wrzesień, październik, listopad, grudzień 200 tys. (w analogicznym okresie roku ubiegłego 124 tys) - wzrost o 76 tys. zgonów

https://www.salon24.pl/u/alamira/1104211,przerazajace-liczby

A teraz kilka innych liczb  (liczby przybliżone):

Co roku na choroby krążenia umiera w Polsce 170 tys. osób (465 osób dziennie)

Co roku na nowotwory umiera w Polsce 110 tys. osób ( (300 osób dziennie)

Co roku na zapalenie płuc umiera w Polsce 12 tys. osób ( 33 osoby dziennie)

Co roku na grypę choruje w Polsce 3,5 mln osób, z czego 6,5 tys. osób 60+ umiera

https://www.medexpress.pl/na-grype-umiera-w-polsce-100-razy-wiecej-ludzi-niz-to-wynika-z-oficjalnych-danych/77710

------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiele lat temu moja Kuzynka przeszła dwie poważne operacje płuc. Wywiązały się liczne komplikacje. Spędziła (z przerwami) 2 lata w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Dyrektorem Instytutu byl wówczas znany torakochirurg, prof. Stanisław Mlekodaj. W Instytucie leczone były najcięższe "przypadki" z całej Polski.

Ponieważ Kuzynka jest spoza Warszawy i rodzina mogła do niej przyjeżdżać tylko rzadko, odwiedzałam ją regularnie 1-2 razy w tygodniu przez 2 lata.

Napatrzyłam się... i nasłuchałam. Śmierć była tam cały czas blisko, ludzie ciągle umierali. Morze cierpienia. I walki. I heroizmu. Napatrzyłam się na ludzi, charczących z rurkami po tracheotomii, na ludzi wycieńczonych do granic, na ludzi złamanych bólem i cierpieniem i  na ludzi z ogromną wolą życia i walki.

W pamięci pozostały mi szczególnie dwie osoby - młoda, piękna dziewczyna, która z niezmiennym spokojem uczyła się do matury. Wiedziała, że już żadnej matury nie zda. Cierpliwie, łagodnie i z uśmiechem pocieszała i uspokajała swą zrozpaczoną matkę, która była w histerii. Dziewczyna zmarła chyba w kwietniu - przed maturami.

I pamiętam wesołego, pełnego życia i energii górala. Rozweselał, kogo się dało, dowcipkował, dodawał ducha, był taką iskrą radości i otuchy. Zmarł o północy w Sylwestra - otwierał na sali szampana. Nagły ogromny krwotok - upadł w tę krew, pomieszaną z szampanem.

Kuzynka mi to opowiadała - nie byłam w Sylwestra w szpitalu. Tzn. byłam - ale nie o północy.

Prof. Mlekodaj żył tym szpitalem.  Śmiano się z niego, że woli być w szpitalu niż z żoną. Z podróży pędził z walizką najpierw do szpitala - dopiero potem do domu.

Profesor regularnie odwiedzał sale chorych. Wpadał i fukał niby surowo:

- A co to, dziewczyny - dziś nieumalowane? Oczy podkrążone? Co to ma być? Wanda, przecież widzę, że płakałaś... Będę tu za kwadrans, macie być piękne tak, jak to tylko wy  potraficie. No!

Rozweselał, rozbawiał, dowcipkował, dodawał ducha, energii, budził uśmiech i nadzieję.

Powtarzał nieustająco:

- Żadnego mi tu gadania i wysłuchiwania od innych, co może pójść źle... jakie mogą być komplikacje... Unikać tych opowiadających. Uciekać przed nimi! Nie myśleć o tym! Nie wolno się bać! Słuchać pięknej muzyki, czytać ulubione książki! No!

Profesor wiedział doskonale, że stres, lęk, panika są wrogiem.  Że trzeba z nimi walczyć.

Wiedział, że stres, panika i depresja znacznie zmniejszają  odporność organizmu, zmniejszają szansę na wyleczenie, szansę na życie. Miał do czynienia również z takimi pacjentami, którzy mieli  tylko 1% szansy na życie - i  to im ta siła wewnętrzna była najbardziej potrzebna. To dla nich stres i panika były największym dodatkowym zagrożeniem. Ich sam stres mógł zabić.

Wie o tym każda matka. Wie o tym każdy człowiek, mający odrobinę serca i rozumu - nie wolno nikogo śmiertelnie straszyć! Czy troskliwa matka, chroniąca malucha przed zagrożeniami, ostrzegająca go przed gorącą kuchnią czy kontaktem, będzie budzić w dziecku panikę - by trzęsło się z przerażenia, sztywniało, miało koszmary nocne, zaczynało się jąkać i moczyć w łóżko?

Czy ktokolwiek z nas będzie budził panikę w swych najbliższych?  Doprowadzał ich do stanu stresu, uniemożliwiajacego normalne funkcjonowanie? Paraliżującego, odbierającego zdolność racjonalnego myślenia?

Każdy dowódca wie - nie wolno dopuścić do paniki. Wie to każdy odpowiedzialny człowiek. Panika zabija zdolność racjonalnego myślenia. Paraliżuje rozum. Uniemożliwia racjonalne myślenie i działanie. Trzeba robić wszystko, by panika nie rozprzestrzeniała się. W płonącym budynku w panice ludzie się  zatratują - nikt się nie uratuje.

Kto  budzi, rozpala i systematycznie podtrzymuje panikę w sytuacji zagrożenia - jest nieodpowiedzialnym głupcem. Kto świadomie i celowo to robi - jest łajdakiem.

Lubię to! Skomentuj149 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości