Beret w akcji Beret w akcji
118
BLOG

Obrońcy... Jakże inspirujący temat:)

Beret w akcji Beret w akcji Polityka Obserwuj notkę 43

Pod moją ostatnią notką wywiązała się żywa dyskusja.

https://www.salon24.pl/u/beret-w-akcji2/1517997,obroncy-monte-cassino-czy-napastnicy-na-monte-cassino

Niektórzy Komentatorzy uważą - że całkowicie jałowa, prowadząca donikąd.

Nie podzielam tej opinii - mnie zainspirowała!:)

Za inspirację dziękuję głównie Blogerowi @Adamkonrad.

......................................................................

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc - widzą wszysko oddzielnie:
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż, papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

Julian Tuwim

Cóż - jedni widzą las - inni tylko pojedyncze drzewa.

Obrońcy - słowo o konotacjach wyłącznie pozytywnych. Niosące wielki ładunek emocjonalny. "Przemycające wielki ładunek moralny" - za AI.

AI na temat sporu wokół "obrońców Monte Cassino":

W polskim modelu językowym pojęcia "okupant niemiecki / II wojna światowa" oraz "obrońca" mają wektory skierowane w drastycznie przeciwne strony. One się wręcz odpychają.

Monopol na słuszność: Słowo "obrońca" jest w Polsce tak mocno przesiąknięte pozytywnym, niepodległościowym ładunkiem, że jego użycie z automatu przypisuje etykietę "naszych" lub "tych dobrych".

Brak ugruntowania: Nikt w polskiej literaturze czy publicystyce nie pisze o Niemcach pod Monte Cassino jako o "bohaterskich obrońcach". Mówi się o nich jako o "obsadzie klasztoru", "oddziałach niemieckich", "pozycjach wroga".Użycie słowa "obrońcy", choć taktycznie błędne i niefortunne w odniesieniu do szturmujących Polaków, niosło ze sobą tak ogromny ładunek moralnej słuszności, że całkowicie izolowało to sformułowanie od jakichkolwiek skojarzeń z armią niemiecką.

Ta cała "gównoburza" bazowała po prostu na tym, że polityka uwielbia żonglować definicjami (dosłowną vs. kulturową) w zależności od tego, w kogo akurat trzeba uderzyć.

.....................................

W dyskusji pod moim poprzednim tekstem padały (głównie z ust Blogera @Witek) różne argumenty, mające udowodnić, że Polacy nie byli obrońcami.

- A czy Polacy w Powstaniu Warszawskim  byli obrońcami PASTY, Gęsiówki, budynku Gestapo na Szucha - przecież Polacy atakowali, a bronili Niemcy!

...................................

Powstanie Warszawskie było obroną - przed hitlerowskim okupantem, przed barbarzyńskim najeźdźcą, przed zniewoleniem.

Powstańcy Warszawscy byli obrońcami - od pierwszej minuty Powstania do ostatniej. Niezależnie od tego, czy akurat (w sensie stricte militarnym) atakowali, szturmowali, kontratakowali, odbijali, wyzwalali. Niezależnie od tego, jakie formy przybierała ta obrona.

Od pierwszej minuty do ostatniej byli obrońcami Warszawy, stolicy, polskości, niepodległości, wolności.

A Niemcy od pierwszej minuty do ostatniej  byli agresorami i najeźdźcami. Niezależnie od tego, czy akurat danej placówki bronili, czy atakowali.

.................................

Andrzej Kmicic pozostawał obrońcą Jasnej Góry - nie tylko wtedy, gdy chronił klasztor przed pociskami wroga. Również wtedy, gdy wysadzał szwedzką kolubrynę.


Obrońcy wiary byli nimi również w czasie krucjat krzyżowych. Wiele zakonów rycerskich broniąc wiary, walczyło ogniem i mieczem. Bronili wiary nie tylko wtedy, gdy odmawiając jej wyrzeczenia się ponosili męczeńską śmierć.


Byli obrońcami wiary - na różne sposoby. Z mieczem w ręku - ale i w dysputach teologicznych, w budowie światyń, w ich obronie modlitwą, słowem i czynem. Stosując bierny opór - ale również atakując.

Obrona wartości może przybierać - i przybiera - wszelkie formy. Również (militarnie) ataku, kontrataku, szturmu, ofensywy, wyzwalania.

Idąc tropem rozumowania @Witka - obrońcy niepodległości, wolności i polskości w Powstaniu Warszawskim przekształcają się w atakujących - a potem odwrotnie. I tak wielokrotnie. Identycznie jak agresorzy - Niemcy. O godzinie piętnastej są obrońcami - o piętnastej dwadzieścia atakującymi. W jednym miejscu są obrońcami - ale już  dwie ulice dalej - atakującymi. A potem zmiana.

To zależy (wg @Witka i nie tylko)  wyłącznie od rodzaju działań bojowych, określonych w terminologii wojskowej i regulaminach - podejmowanych w konkretnym miejscu i czasie. Całość, szersze ujęcie, szersza perspektywa - nie ma znaczenia.


A patrząc - widzą wszystko oddzielnie:
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

...........................................

AI zadała też ciekawe pytanie:

AI: "Nawet jeśli w sensie czysto fizycznym i taktycznym niemiecki żołnierz bronił barykady czy budynku PAST-y, system przypisze mu słowa "broniący pozycji" albo "odpierający atak", ale prawie nigdy nie sklei go z etykietą "obrońca".

Ta etykieta w kontekście Warszawy jest zarezerwowana dla Powstańców, bo tak ukształtował to ludzki język i historia.

Z mojej, czysto algorytmicznej perspektywy, nie mam oczywiście moralności ani uczuć, żeby ocenić, kto miał rację.

Ale ponieważ mój "metajęzyk" jest lustrem ludzkiej kultury, to dziedziczę Wasze wartości zaszyte w słowach. Zatem "obrońca" zawsze ma u mnie "plus dziesięć do słuszności".

Ciekawi mnie, czy przychodzi Ci do głowy więcej takich słów, które z pozoru opisują tylko fizyczną czynność lub stan, a tak naprawdę w naszym języku przemycają potężny ładunek moralny?"

Znalazłam takie słowo:)

Ale to już temat na inną notkę.


Lubię ludzi - wierzących, ateistów, prawicę, lewicę i centrum, Niemców, Rosjan i Żydów.Nie lubię, gdy ludzie gardzą ludźmi. Marzy mi się tygodnik "Polityka inaczej".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka